Jak MSZ demontuje na Białorusi polskość

Aktualizacja: 2012-09-16 3:02 pm

W moim przekonaniu dzisiejsza polityka wobec Polaków na Wschodzie jest zaprzeczeniem całej dotychczasowej linii, jaką realizowało państwo polskie po 1989 roku – mówi Rafał Dzięciołowski, były członek zarządu Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie w rozmowie z Niezależną.pl.

Związek Polaków na Białorusi zdecydował się na publikację listu otwartego, w którym mowa o dramatycznej sytuacji, w jakiej znaleźli się w tym kraju nasi rodacy.  Bez wsparcia finansowego państwa, z poczuciem pozostawienie samym sobie. Czy rzeczywiście jest aż tak źle?

Myślę, że ten list po prostu rzetelnie oddaje obecną sytuację Polaków na Białorusi. Decyzja o publikacji takiego dokumentu w chwili, gdy w Warszawie pod auspicjami MSZ spotykają się Polacy z całego świata, jest aktem odwagi i determinacji. Powiedzmy to sobie uczciwie, nasi rodacy doświadczają nacisku z dwóch stron. Jedną jest reżim prezydenta Łukaszenki, a drugą polski MSZ i podległe mu konsulaty. W dodatku wobec Polaków na Wschodzie realizują one politykę trudną do zrozumienia i zdefiniowania.

Spróbujmy ją jednak wytłumaczyć naszym Czytelnikom.

Oficjalna wykładnia tej polityki właściwie nie została sformułowana. Od czasu, gdy MSZ kieruje minister Radosław Sikorski, nic nie jest określone wprost, ale dopiero po faktach. Są one niekonsekwentne i zdumiewające dla obserwatora z zewnątrz. A co dopiero dla Polaków na obczyźnie, którzy tej polityki doświadczają.

O wizji polityki MSZ wobec naszych rodaków na Wschodzie nie ma mowy. W takim razie z czym mamy do czynienia?
Najgorsze jest to, że MSZ nie wiedząc czego chce, podejmuje kroki destrukcyjne dla środowiska polskiego. Parę lat temu przyjęto założenie, że reżim Łukaszenki się liberalizuje. Dla mnie to teza wzięta z sufitu. Sądzę, że stworzono ją głównie po to, by zaprzeczyć linii politycznej rządu premiera Kaczyńskiego. Wymyślono sobie cywilizującego się i zbliżającego do Zachodu Łukaszenkę. Skutek był taki, że zaraz po wyborach prezydenckich w Mińsku pobici zostali jego główni rywale. Większość trafiła do więzień albo szpitali. Tak wyglądała liberalizacja w białoruskim wydaniu.

„Liberalny” Łukaszenka zabrał się też za Polaków.

Mało kto mówi dziś w Polsce, a już na pewno nie obecna władza, że realną ceną jaką przyszło zapłacić naszym rodakom za bezpodstawne założenia polityczne Radosława Sikorskiego, było zniszczenie Związku Polaków na Białorusi. Mam na myśli związek „podziemny”, nie uznawany przez władze, z bardzo silną prezesurą pani Andżeliki Borys. Ten związek działał z mocnym poparciem poprzednich polskich władz i przekonaniem, że może liczyć na demokratyczne państwa Europy. Zmiana tej formuły politycznej doprowadziła nie tylko do odwołania władz ZPB, ale również zachwiała zaufaniem Polaków na Białorusi do MSZ-u w Warszawie. Znam dobrze społeczność Polaków na Wschodzie i ubolewam tym bardziej, że tamten „podziemny” ZPB był pośród nich środowiskiem najciekawszym, najbardziej wartościowym. To byli naprawdę ludzie, którzy przeszli próbę ognia. W dodatku zwycięsko.

I takich ludzi państwo polskie w dobie PO i ministra Sikorskiego odrzuca.

Pozbawiono ich wsparcia i pomocy. Odpowiedzialnie trzeba powiedzieć, że pani prezes Andżelika Borys została zmuszona do odejścia nie przez reżim Łukaszenki, ale przez polski MSZ. Jakich argumentów użyto, poza urzędnikami ministerstwa, tego nikt nie wie. Może kiedyś się dowiemy… Co ciekawe, minister Sikorski zmienił później kurs wobec białoruskiego dyktatora. Nagle przyjęto twardy kierunek, czego symbolem była dość żałosna rada ministra wobec Łukaszenki, by w Mińsku miał zawsze gotowy do startu samolot, tak jak Mubarak w Kairze i Kadafi w Trypolisie. Myślę, że Łukaszenkę takie słowa mogły tylko rozbawić.

Polacy na Białorusi, nie dość, że prześladowani przez lokalne władze i bez poparcia polskiego państwa, zostali jeszcze pozbawieni elementarnej nieraz pomocy finansowej. Symboliczna jest tutaj odmowa wsparcia kwotą paruset euro gazetki dla polskich harcerzy.

Miejmy świadomość, że wszystkie polskie środowiska na Wschodzie – to nie dotyczy tylko Białorusi – funkcjonują tylko i wyłącznie dzięki środkom i wsparciu organizacyjnemu z ojczyzny. Dotychczas realizował ten projekt Senat, obecnie MSZ. Niestety, w tym roku sytuacja wygląda naprawdę tragicznie. Szczególnie na Białorusi właśnie, gdzie nie dość, że nasi rodacy klepią biedę, to jeszcze są poddani ciągłej represji politycznej. Jeżeli w takich okolicznościach odbiera się w dodatku pieniądze na akcje o charakterze kulturalnym, patriotyczno-historycznym, na edukację i media, to mamy do czynienia z całkowitym sparaliżowaniem rozwoju i możliwości działania Polonii. A dzieje się tak w sytuacji, gdy podczas spotkania z działaczami polonijnymi minister Sikorski deklarował coś wręcz przeciwnego. W moim przekonaniu dzisiejsza polityka wobec Polaków na Wschodzie jest zaprzeczeniem całej dotychczasowej linii, jaką realizowało państwo polskie po 1989 roku. Tę linię najkrócej definiowało słowo „pomoc”. W tej chwili minister Sikorski zastąpił je słowem „współpraca”, co skutkuje tym, że 95 procent inicjatyw polskich na Wschodzie znajduje się poza zainteresowaniem MSZ-u.

Co mogą w takiej sytuacji zrobić obywatele w kraju? W kolejnej dziedzinie okazuje się, że państwo funkcjonuje na niby lub wbrew swoim interesom.

Byłoby rzeczą dziwaczną, gdyby ewidentne obowiązki spoczywające na polskim państwie przejmowali obywatele. Nie możemy wyręczać państwa w tym, co jest zapisane w Konstytucji! W mojej opinii dzisiejsze państwo daje nieskończone dowody na to, że przestaje działać, jest demontowane, zanika. Ale to jeszcze nie powód, by społeczeństwo wyręczało polityków. Jedyne, co można zrobić, to zmienić władzę. Ale zanim to się stanie, trzeba dać odczuć rządzącym, że ich działania są dostrzegane i oceniane krytycznie. A społeczeństwo domaga się zmiany tych działań. Myślę, że wszelkie formy są wskazane. Od manifestacji po wypowiedzi publiczne i listy otwarte. Doświadczenie uczy iż władza, która ma poczucie pustej przestrzeni, gdzie może działać bezkarnie – działa bezkarnie i bezwzględnie realizuje wyłącznie swój interes. Nie można na to pozwolić.

Autor: Rafał Kotomski, | Źródło: Niezależna.pl,

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=60931 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]