UK: Rezygnują z nazwy “szkoła”, bo się źle kojarzy…
Aktualizacja: 2009-01-3 9:26 pm
Szkoła podstawowa Watercliffe Meadow w Sheffield przejdzie do historii jako prekursor epokowego eksperymentu edukacyjnego. Począwszy od zbliżającego się poniedziałku, w ramach programu o nazwie “doświadczenie edukacyjne”, na które brytyjscy podatnicy wyłożyli 6 milionów funtów, szkoła przestaje oficjalnie nazywać się szkołą i dumnie przybiera nową nazwę “miejsca nauki” (“place for learning“).
Reformatorzy chorego systemu edukacyjnego nie wiedzą co począć aby poprawić jego kondycję i zamiast powrócić do tradycyjnych i sprawdzonych metod i zaprzestać nieustannych eksperymentów, wymyślają kolejne pomysły. “Zaczynamy od samego początku i będzie to nowe doświadczenie. Zdecydowaliśmy się na to aby nie używać więcej słowa ’szkoła’ – teraz jest to ‘miejsce nauki’” – mówi Linda Kingdon, wychowawczyni z “miejsca nauki” Watercliffe Meadow. Jednym z powodów, dla którego odstąpiono od nazwy “szkoła” – wyjaśnia dalej pani Kingdon – “było to, że wielu rodzicom słowo ’szkoła’ źle się kojarzyło.”
W ramach reformy brytyjskiego szkolnictwa zdecydowano się aby uczniowie nie byli już więcej narażeni na takie stresy jak dzwonki na lekcje czy po prostu zwykłe sale lekcyjne, zdecydowano się więc na ich wyeliminowanie. “Chcemy zdeinstytucjonalizować to miejsce i przybliżyć szkołę do realnego życia. Nie będzie już dzwonków czy zamkniętych drzwi.”
Pomysł skrytykowany został między innymi przez organizację Campaign for Plain English, sprzeciwiającą się różnego rodzaju politycznie poprawnym projektom zastosowanym w życiu publicznym, która nazwała go absurdalnym i “częścią politycznie poprawnego planu”. Marie Clair, rzeczniczka organizacji pyta: “Kto przeznaczył na to pieniądze, stracił czas i włożył tyle wysiłku aby wymyślić ten całkowicie nowy pomysł? I kto miałby na nim skorzystać? Przecież i tak wszyscy wiemy, że dzieci dalej będą chodziły do szkoły bez względu na to jak ją nazwą.” Organizacja wskazuje na inne politycznie poprawne pomysły wprowadzone do powszechnego użytku, takie jak nazwanie nauczycieli – “nawigatorami wiedzy” (“knowledge navigators“), bibliotek – “sklepami idei” (“idea stores“) czy szkolnych kucharek – “asystentkami produkcji w edukacyjnym centrum żywnościowym (“education centre nourishment production assistant“).
Pomysłu broni z kolei lokalna władza zarządu szkolnego. Cllr Andrew Sangar nazywający się odpowiednio “członkiem gabinetu do spraw opieki nad dziećmi i ciągłej edukacji” powiedział, że “poluzowano ostatnio przepisy dotyczące nazewnictwa. Decyzja i wybór nazwy szkoły jest w gestii rady dyrektorów i społeczności, której ona służy, a my jesteśmy w tej sprawie elastyczni.”
Na podstawie: telegraph.uk
ZOB. TAKŻE:
- Szkocja: Zakaz wysyłania karteczek z okazji Dnia Ojca
- Niedźwiedź się zamachnął – Stanisław Michalkiewicz
- Global łorming, czyli jak się odnaleźć w domu wariatów
- Nowy Jork: Decyzja powołania żydowskiej szkoły finansowanej z pieniędzy publicznych, czyli judaizacja społeczeństwa
- Świąteczne absurdy politycznej poprawności
- Yale boi się publikacji wizerunku Mahometa
- Baltimore: Aresztowania agresywnych Murzynów cieszących się ze zwycięstwa Obamy i wrzeszczących: “To są nasze ulice!”
- Bronił małżeństwa na lekcji retoryki, musiał iść do sądu. Ale wygrał
- Reforma szkolnictwa w Wielkiej Brytanii: Likwidujemy geografię i historię
- Ordnung muss sein: Na Pasterkę specjalne bilety wstępu tylko dla płacących podatek
- Policja brytyjska zatrzymuje niewinnych białych obywateli aby wyrównać “rasowe statystyki”
- Kolorado: 8-letni chłopczyk powróci do szkoły jako… dziewczynka. Dla przerażonych nauczycieli i rodziców przygotowano "opiekę lekarzy psychiatrów"
- USA: Tylko 27 procent kandydatów na nauczycieli zdało egzamin z matematyki na pozimie szkoły podstawowej
- USA: Wyrzucono ze szkoły drugoklasistę za namalowanie ukrzyżowanego Chrystusa
- Wspólne ubikacje dla dziewcząt i chłopców w szkołach kalifornijskich? Eliminacja pojęć: mama, tata z podręczników?
