- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

Naród kontra kosmopolityczny motłoch – komentarz powyborczy

Zakończyły się wybory parlamentarne AD 2011. Wyniki, póki co sondażowe, choć nie są specjalnym zaskoczeniem, muszą budzić najwyższy niepokój każdego, komu przyszłość narodu i państwa polskiego leży na sercu. Nie chodzi bowiem tylko o ponowne zwycięstwo jednej z najbardziej szkodliwych formacji politycznych ostatniego 20-lecia. Nie idzie tylko o trwanie przy władzy rządu beznadziei narodowej, trwoniącego szansę na rozwój gospodarczy, służalczego wobec zewnętrznych protektorów oraz dławiącego polskiego ducha za pomocą służb i medialnej politpoprawności.

Wysoki wynik Platformy jest bowiem świadectwem tego, o czym wiedzieliśmy o naszym społeczeństwie od dawna; gnuśność, bierność i zgubny indywidualizm, każący widzieć swoje szczęście osobiste, swoje „interesiki”, w oderwaniu od losów wspólnoty narodowej, znów dały znać o sobie. Jest jednak gorzej – pojawienie się w Sejmie RP menażerii spod znaku Janusza Palikota świadczy bowiem o głębokim, fatalnym zdeprawowaniu części naszych współobywateli. Ludzi, którzy Palikota poparli, ciężko posądzać o podatność na „narodową reedukację”. Są to osoby, które swoją głęboką demoralizację społeczną i narodową wywiesiły na sztandarach i w jej imię… odniosły sukces. Nawet jeśli ruch Palikota zniknie za jakiś czas ze sceny politycznej, niewątpliwie wywrze znaczący, szkodliwy wpływ na kształt polskiej debaty publicznej. Wpływ, którego wektor wskazuje na kraje, gdzie dzieciobójstwo, związki dewiantów, legalna narkomania oraz zabijanie ludzi starszych i chorych są normą, a kulturowo obca imigracja, stan finansów publicznych i atomizacja społeczna doprowadzają do osłabienia i niszczenia państwa.

Naród polski jest jeden, ale nie da się ukryć, że w polskim społeczeństwie mamy do czynienia z pęknięciem, którego „skleić” się już nie da. Pozostaje ostra walka o dominację w kulturze, nauce, polityce i gospodarce, która musi się skończyć ostateczną klęską jednej ze stron. Walka o to, czy w naszym państwie wygra Naród, czy też kosmopolityczny motłoch, wiedziony przez zaklinaczy rzeczywistości z wibratorami w dłoni. Wbrew pozorom, nie jest to walka z góry skazana na niepowodzenie. Lewicowo-liberalny porządek Europy, ideologicznie patronujący gniciu tkanki społecznej, które wyniosło Palikota, kruszy się na naszych oczach. Przeprowadzenie w Polsce kontrrewolucji zależeć więc będzie od naszej, Polaków, samoorganizacji, naszej siły i naszych zdolności do podejmowania wyzwań, jakie niesie rzeczywistość społeczno-polityczna.

Odpowiedzią na dzisiejszy tryumf tego co w Polsce małe, zakompleksione, bierne czy wręcz plugawe musi być determinacja w konsekwentnej, systematycznej pracy u podstaw i budowaniu narodowej kontr-elity. Nie ma co lamentować – trzeba zacisnąć zęby i walczyć. Zwycięstwo przyjdzie w trudzie ciężkiej pracy i walki. Najbliższa bitwa o manifestację na rzecz Polski narodowej, dumnej, wiernej i niepodległej już za miesiąc, podczas Marszu Niepodległości. Najlepszą odpowiedzią na dzisiejszą beznadzieję jest więc hasło – na Warszawę!

Robert Winnicki