Telewizja Służbowa

Aktualizacja: 2011-10-4 11:24 am

Telewizja TVN jak w soczewce skupia poglądy III RP, żywcem przeniesione z PRL. Nie ma w tym nic dziwnego – stworzyli ją przecież ludzie, którzy Polsce Ludowej zawdzięczają karierę i ogromne pieniądze.

Mariusz Walter, jeden z twórców koncernu ITI, zawsze był związany z PZPR – zarówno formalnie, jak i mentalnie. Świadczą o tym nie tylko znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumenty, lecz także jego telewizja i pracujący w niej ludzie, bardzo często powiązani rodzinnie z osobami bliskimi szefom koncernu, jak np. Justyna Pochanke. Jej matką jest Renata Pochanke, bliska współpracownica Janiny Chim, głównej księgowej Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). Renata Pochanke należała do ważniejszych świadków w procesie w sprawie FOZZ. Z kolei ojczym Justyny Pochanke, płk Stefan Gruszczyk, były członek PZPR, często gości w TVN 24 w programach pasierbicy. Zabiera głos w związku z tragedią smoleńską jako „niezależny” ekspert. Warto przypomnieć, że mówił m.in. o naciskach na pilotów.

Nagroda od ministra

W 1979 r. Mariusz Walter był na Woronicza gwiazdą, a kierowane przez niego Studio 2 biło rekordy popularności w siermiężnej telewizji publicznej. Nie tylko zdobył wówczas uznanie przełożonych, ale także został zauważony przez służby. Kiedy w listopadzie 1979 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych gen. dyw. Stanisław Kowalczyk zatwierdził wniosek komisji nagród MSW, wśród nominowanych do nagrody II stopnia był zespół dziennikarzy, w którym znaleźli się m.in. Mariusz Walter (nagroda 12 tys. zł) i Edward Mikołajczyk (10 tys. zł) – obydwaj członkowie PZPR. „Poszczególne redakcje zespołu Studia 2 systematycznie uwzględniają w swoich programach tematykę umacniania ładu i porządku publicznego. Szereg audycji jest bezpośrednio poświęconych działalności resortu spraw wewnętrznych, eksponując osiągnięcia MO i SB w walce z przestępczością i prezentując sylwetki funkcjonariuszy” – napisał w merytorycznym uzasadnieniu do wniosku dyrektor gabinetu ministra spraw wewnętrznych płk Józef Chomętowski.

W dokumentach IPN dotyczących nagród MSW, o które wnioskowano m.in. dla Mariusza Waltera, znalazł się także tekst wystąpienia skierowany do laureatów: „Zdecydowana i aktywna polityka Związku Radzieckiego, Polski i pozostałych państw socjalistycznych przyczyniła się do powszechnego uznania zasad pokojowego współistnienia. Należy pamiętać, że mimo osiągnięcia postępu w umacnianiu bezpieczeństwa i współpracy w Europie imperialistyczne siły zimnowojenne nie ustają w podejmowaniu prób zmierzających do zahamowania procesu odprężenia. Zachodnie ośrodki dywersyjno-szpiegowskie kontynuują wrogie działania wymierzone przeciwko interesom pokoju i socjalizmu. Jesteśmy świadomi obowiązków. Charakter ich wynika z roli, jaką powierzyła nam partia. We wzbogacaniu naszych osiągnięć wy, laureaci, odgrywacie czołową rolę. Cieszę się serdecznie, że oprócz funkcjonariuszy, pracowników i żołnierzy naszego resortu są naukowcy, inżynierowie i technicy, publicyści i wydawcy, którzy swoją twórczą pracą i działalnością przyczyniają się do umacniania bezpieczeństwa, porządku i socjalistycznych zasad współżycia” – czytamy w przemówieniu ministra.

Obok Mariusza Waltera i Edwarda Mikołajczyka wśród nagrodzonych znaleźli się m.in. gen. Konrad Straszewski (15 tys. zł) i gen. Zenon Płatek (14 tys. zł), szef IV Departamentu MSW. Obaj w ramach swoich obowiązków służbowych zajmowali się zwalczaniem Kościoła katolickiego. Płatek był później oskarżony o sprawstwo kierownicze zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. W uzasadnieniu przyznania nagrody napisano, że laureaci otrzymują ją „w uznaniu za systematyczne doskonalenie form i metod pracy operacyjnej”. Nagrodzony został także Tadeusz Walichnowski, były funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, rektor esbeckiej kuźni kadr, czyli Akademii Spraw Wewnętrznych, założyciel Instytutu Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego.

Uznanie w oczach Urbana

W 1983 r. rzecznik rządu Jerzy Urban proponował utworzenie nowego pionu w TVP, który zajmowałby się czarną propagandą. Czołową rolę miał w nim odegrać Mariusz Walter, który wówczas już nie pracował w publicznej telewizji, lecz w firmie polonijnej Konsuprod. Mimo że panował stan wojenny, Mariusz Walter nie miał żadnego problemu z wyjazdem na Zachód, o czym świadczą jego akta paszportowe.

Jerzy Urban w poufnym liście do ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka stwierdzał, że decydujące znaczenie w nowym pionie propagandy będzie miała obsada kadrowa. List w całości przytoczył historyk Krzysztof Majchrzak w „Biuletynie IPN” (nr 11–12 z 2006 r.): „Mariusz Walter nadaje się na głównego konsultanta, jakiegoś szefa programowego i TV – jednym słowem nie kierownika pionu propagandy, lecz główną siłę koncepcyjno-fachową”. Zdaniem rzecznika rządu PRL „Walter to najzdolniejszy w ogóle redaktor telewizyjny w Polsce, który przedstawia tow. Mieczysławowi Rakowskiemu i mnie sporo interesujących koncepcji ogólnopolitycznych i propagandowych”. Urban przypominał, że Mariusz Walter został pozytywnie zweryfikowany w stanie wojennym w 1982 r., ale „sam usunął się z TV, mając dość nękania go”. Według Urbana „sprawę zna gen. Wojciech Jaruzelski; dwukrotnie polecał przyjąć go na powrót do TV. Popiera ten zamysł także Rakowski”, ale „Walter zwleka z decyzją powrotu, żądając satysfakcji i pognębienia jego wrogów”. Urban w liście pisał, że Walter „na razie pracuje w firmie polonijnej, gdzie robią wideokasety, nie jest tą pracą usatysfakcjonowany”.

Gdy w 2002 r. Jerzy Urban został oskarżony o znieważenie Jana Pawła II w artykule „Obwoźne sado-maso”, wydawało się, że zostało mu jedynie niszowe, antyklerykalne dziennikarstwo. Do ponownego życia powołała go telewizja TVN. W 2005 r., zaledwie miesiąc po wyroku skazującym Urbana za obrazę papieża Polaka, w programie TVN „Uwaga!” wyemitowano o nim materiał. Od tego czasu Jerzy Urban stał się częstym gościem w stacji Mariusza Waltera. W różnorakich programach wypowiada się głównie o Jarosławie Kaczyńskim i PiS. Negatywnie. A jego obecny zastępca, Andrzej Rozenek, startuje z pierwszego miejsca katowickiej listy Palikota, którego nieoficjalnym promotorem jest TVN. Wydawcą „Nie” jest Hipolit Starszak, jedna z najważniejszych i najgroźniejszych postaci peerelowskiej bezpieki.

Najważniejsi są ludzie

– W stacji Mariusza Waltera na kluczowych stanowiskach nie ma przypadkowych ludzi. Głównie zajmują je dzieci działaczy PZPR i funkcjonariuszy służb specjalnych – mówi nam jeden z szeregowych pracowników ITI.

W 2001 r. we władzach tego koncernu znaleźli się m.in. Henryka Bochniarz, była działaczka PZPR, Mirosław Wyrzykowski, w latach PRL wykładowca w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW w Legionowie, i Michał Broniatowski, który w czasach PRL pracował w Interpressie. Jego ojciec Mieczysław był członkiem Kominternu i funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Z kolei do rady nadzorczej ITI trafił m.in. Jan Zieliński, doradca zarządu BRE Banku, w czasie funkcjonowania FOZZ pracownik Banku Handlowego, a wcześniej I sekretarz podstawowej organizacji partyjnej przy ambasadzie PRL w Bejrucie.

Zatrudnienie w TVN dzieci funkcjonariuszy służb specjalnych PRL nie jest niczym nadzwyczajnym, czego przykładem jest prowadząca „Kropkę nad i” Monika Olejnik, córka Tadeusza Olejnika, funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, zaliczonego do najzdolniejszych pracowników operacyjnych peerelowskiej bezpieki, o czym świadczą opinie przełożonych znajdujące się w jego dokumentach personalnych.

Kolejnym przykładem jest Tomasz Sianecki ze „Szkła kontaktowego” emitowanego w TVN 24, wcześniej dziennikarz radiowej Trójki, syn Bolesława Sianeckiego, funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, który zajmował się m.in. sprawą obiektową „Credo” wymierzoną przeciwko kurii i diecezji płockiej.

Warto zauważyć, że osoby prowadzące „Szkło kontaktowe” tworzą szczególny zestaw. Grzegorz Miecugow, który po tragedii smoleńskiej na krakowskim rynku, tuż przed ceremonią pogrzebu pary prezydenckiej, straszył na wizji w TVN demonami polskiego patriotyzmu, jest synem Brunona Miecugowa, piewcy PRL. Był on jednym z sygnatariuszy (obok Wisławy Szymborskiej) haniebnej rezolucji krakowskich literatów, którzy poparli zbrodnicze działania władz PRL wobec księży kurii krakowskiej w 1953 r. Inny prowadzący „Szkło”, Marek Przybylik, to były radny Unii Wolności, a wcześniej członek PZPR, redaktor naczelny prorządowego tygodnika „Szpilki”. 

Dorota Kania
Maciej Marosz

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=44854 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]