Trzeba powstrzymać ekspansję GMO

Aktualizacja: 2011-08-21 9:51 am

Nowa ustawa o nasiennictwie zezwala na rejestrowanie modyfikowanego materiału siewnego, a także na obrót tymi nasionami. Tym samym jakakolwiek myśl o zachowaniu Polski jako kraju wolnego od GMO stanie się niemożliwa do realizacji.

Rząd PO – PSL szeroko otwiera Polskę na GMO. Wyrazem tego jest fatalna ustawa o nasiennictwie, faktycznie dopuszczająca uprawę w Polsce roślin genetycznie zmodyfikowanych. Dla dobra Polaków należy ustanowić całkowity zakaz upraw GMO w naszej Ojczyźnie. Tak jak zrobiły to już Francja, Niemcy i kilka innych krajów w Europie.

Gdy przedstawiciele organizacji społecznych, przedstawiciele nauki, wielu ludzi dobrej woli, a także politycy Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie zwracali się do rządu PO – PSL, by nie dopuszczał w Polsce do upraw GMO – rząd bezradnie rozkładał ręce, mówiąc, że nie może takich upraw zakazać, bo przeszkadza mu w tym Unia Europejska, której prawo na taki zakaz nie pozwala. Co prawda kilka krajów, w tym Francja i Niemcy, nie oglądając się na prawo europejskie i kierując się dobrem własnych społeczeństw, wprowadziły u siebie zakazy upraw GMO, ale rząd PO – PSL konsekwentnie zasłaniał się prawem europejskim i taki zakaz wykluczał.
Tymczasem przed kilkoma tygodniami, 5 lipca br., Parlament Europejski przyjął rozporządzenie wprowadzające możliwość zakazu uprawy roślin GMO przez każdy kraj członkowski, który tego zechce. To rozporządzenie bardzo aktywnie popierali eurodeputowani Prawa i Sprawiedliwości, natomiast – co ciekawe – europosłowie PO i PSL głosowali przeciw. Najwyraźniej nie chcieli, żeby Polska mogła z własnej woli stać się krajem wolnym od GMO.
Zmiana prawa europejskiego, osiągnięta po wielu latach walki, usuwa ostatecznie pretekst, którym rząd się zasłaniał. Teraz prawo europejskie pozwala na wprowadzenie zakazu upraw GMO przez każdy kraj, który tego zechce. Polski rząd nie ma żadnych argumentów, żeby się od tego zakazu uchylać. Wystarczy jedna uchwała zamykająca Polskę przed dostępem do GMO. Tymczasem w Polsce właśnie wprowadzamy nową ustawę o nasiennictwie, która otworzy nasz kraj na GMO.

Szkodliwa ustawa
Projekt ustawy o nasiennictwie jest projektem rządowym, przygotowanym i opracowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ze względu na konieczność wprowadzenia przepisów mających na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej. Jednakże dotyczy on dostosowania prawa polskiego do dyrektyw i rozporządzeń UE z lat 2008, 2009 i 2010, czyli już nieaktualnych, istnieje bowiem nowe rozporządzenie Parlamentu Europejskiego z lipca br., które mówi o możliwości zakazu uprawy roślin GMO przez każdy kraj członkowski. Zatem de facto nie ma już potrzeby zmiany obowiązującej ustawy o nasiennictwie z roku 2003, bo w chwili obecnej jest ona zgodna z prawem Unii Europejskiej.
Rząd PO – PSL w deklaracjach i w słowach jest za Polską wolną od GMO, a w czynach wręcz przeciwnie – robi wszystko, aby Polskę otworzyć na organizmy genetycznie modyfikowane. Gdy Unia już wyraziła zgodę na zakazy krajowe GMO, rząd i koalicja PO – PSL szybko wprowadziły nową ustawę o nasiennictwie, w której zawarto możliwość prawnej rejestracji nasion GMO sprowadzonych z zagranicy, a w ślad za tym faktyczną możliwość ich uprawy.
Zgodnie z deklaracją resortu rolnictwa ustawa o nasiennictwie miała zawierać przepisy dotyczące zgłaszania i rejestracji odmian roślin uprawnych przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych, a także obejmować przepisy dotyczące wytwarzania i oceny materiału siewnego roślin rolniczych i warzywnych, materiału szkółkarskiego oraz rozmnożeniowego i nasadzeniowego roślin warzywnych i ozdobnych. Ponadto ustawa miała określać zasady etykietowania i oznaczania tego materiału, jak też obrotu tym materiałem i jego kontroli. Zdaniem ministra rolnictwa, ustawa o nasiennictwie nie dotyczy upraw GMO, z czym trudno się zgodzić. Z treści obowiązującej ustawy o nasiennictwie z roku 2003 wykreślono zapisy art. 5 ust. 4 w brzmieniu “Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru”. Tym samym nowa ustawa o nasiennictwie zezwala na rejestrowanie modyfikowanego materiału siewnego, a także na obrót tymi nasionami. Z ustawy usunięto także zapisy regulujące komisyjne zasady podejmowania decyzji o wpisie nowych odmian roślin uprawnych do krajowego rejestru, co także jest niebezpieczne.

Odmiany GMO w rejestrze
Niektórzy mówią, że jest to otwarcie furtki dla uprawy GMO w Polsce, ja uważam, że jest to otwarcie bramy. Ustawa o nasiennictwie pozwalająca na swobodny obrót nasionami GMO spowoduje, że uprawy te pojawią się w Polsce na tysiącach hektarów (bo skoro odmiany GMO zostaną wprowadzone do rejestru, to będzie można je także uprawiać!). Tym samym jakakolwiek myśl o zachowaniu Polski jako kraju wolnego od GMO stanie się niemożliwa do realizacji! Zatem zakaz upraw roślin GMO zawarty w obowiązującej dotychczas ustawie o nasiennictwie z roku 2003 wprowadzeniem nowej ustawy o nasiennictwie został zniesiony!
W Senacie byłem sprawozdawcą ustawy o nasiennictwie, a jedną z moich pierwszych propozycji była ta, by przywrócić w ustawie zapis o niemożności wpisywania do krajowego rejestru odmian GMO. Wykreślenie powyższego artykułu skutkuje prawnym przyzwoleniem na wpis do Krajowego Rejestru Odmian Roślin Uprawnych tych zawierających sztuczną modyfikację genetyczną.
Przekazana Senatowi ustawa o nasiennictwie została uchwalona przez Sejm na 95. posiedzeniu 1 lipca br. Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi wprowadziła do niej poprawki polegające m.in. na uniemożliwieniu rejestracji odmian roślin genetycznie zmodyfikowanych i obrotu nimi. Poprawki nie zostały przez Sejm przyjęte.
Senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi, której jestem członkiem, wnioskowała o odrzucenie tej ustawy, ale na posiedzeniu plenarnym już na to nie było szans, gdyż PO ma w Senacie przewagę głosów. Tym samym mój wniosek o odrzucenie ustawy w całości przepadł, a ustawę o nasiennictwie Senat przyjął 29 lipca br. 45 senatorów głosowało za ustawą, 36 było przeciw, 6 senatorów wstrzymało się od głosu. Senatorowie PiS głosowali przeciw ustawie o nasiennictwie.

Większość ludzi nie chce GMO – i słusznie!
Większość ludzi w Polsce i w Europie (ok. trzech czwartych społeczeństwa) stanowczo sprzeciwia się ekspansji GMO, i ma rację, bo ta wciąż niezbadana i ryzykowna technologia niesie poważne zagrożenie dla naszego zdrowia, zwłaszcza dla przyszłych pokoleń. Są już znane na świecie badania prowadzone na myszach, np. prof. Jermakowej z Rosji czy prof. Pusztaia z Węgier, wskazujące, że konsumpcja GMO może prowadzić do bezpłodności w trzecim lub czwartym pokoleniu. Uzasadnione są też wielkie obawy o zniszczenia, jakie może powodować niekontrolowane rozprzestrzenianie się modyfikowanych genów w środowisku. Naukowcy wskazują na niebezpieczeństwo niszczenia wielu gatunków roślin.

Koniec zdrowej żywności i tradycyjnego rolnictwa
Szczególnie groźne jest GMO dla rolnictwa. Nieuchronne skażenie organizmami genetycznie modyfikowanymi upraw tradycyjnych i ekologicznych spowoduje nieodwracalne skutki i zniweczy nasze nadzieje na wizerunek Polski jako kraju wolnego od GMO i produkującego zdrową żywność. Trzeba też podkreślić, że technologia GMO jest przewidziana dla wielkich farm, na tysiące hektarów. Niewielkie gospodarstwa rolne w tym przeszkadzają, nie sposób bowiem zachować jakichkolwiek stref ochronnych. Uprawy GMO bardzo też uzależniają rolników od wielkich koncernów biotechnologicznych. Kto raz zdecyduje się na zakup nasion GMO, będzie je musiał potem zawsze kupować i płacić koncernom tantiemy. Będzie musiał też nabywać od koncernów wyłącznie ich nawozy i środki ochrony. Między rolnikami a koncernami wytworzy się na wpół feudalna zależność. Tak już się dzieje w wielu rejonach świata, gdzie uprawy GMO są rozpowszechnione, zwłaszcza w Ameryce. Wielu tamtejszych rolników poniewczasie dostrzegło, że uprawiając GMO, stali się swoistymi zakładnikami koncernów, bezwzględnie zabiegających o zyski.

Trzeba zakazać GMO!
Zmieniona ustawa o nasiennictwie czeka na decyzję prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wielu ludzi dobrej woli, wiele organizacji społecznych, nie tylko rolniczych i ekologicznych, śle do głowy państwa apele, żeby nie podpisywał tej niosącej wielkie zagrożenie ustawy. Niezależnie jednak od postawy prezydenta widać wyraźnie, że PO i PSL ulegają lobbingowi wielkich koncernów i jawnie sprzyjają ekspansji GMO. Przy takiej polityce za piętnaście, dwadzieścia lat nie będzie już w Polsce gospodarstw rodzinnych, tylko wielkie farmy z uprawami GMO.

Grzegorz Wojciechowski


Autor jest rolnikiem, senatorem RP z ramienia PiS. W pracach Senatu aktywnie występuje przeciw ekspansji GMO.

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=42386 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]