Biskupstwo smoleńskie – Zygmunt Krzyżanowski

Aktualizacja: 2011-08-9 9:07 pm

Smutne są dzieje diecezji smoleńskiej. Smutne są dzieje tych ziem — nie tylko dla Polaków. Gdy upada diecezja, oznacza to zaprzepaszczone szanse, jak również wysiłki i poświęcenia konkretnych ludzi.

Smoleńsk czy Moskwa? — Na to pytanie musiał odpowiedzieć król Zygmunt III, wyruszając w 1609 r. na Wschód. Poważnie traktujący świętą wiarę monarcha nie mógł pomijać w rozważaniach nad przyszłością swego królestwa spra­wy Kościoła powszechnego. Zadecydował, że najpierw trzeba zdobyć twierdzę smoleńską. Nie był to wybór nazbyt ostrożny, przyszłość pokazała bowiem, że utrzyma­nie się w Moskwie przez dłuższy czas nie było możliwe, a katolicyzacja rosyjskiej stoli­cy drogą podboju nie mogła wchodzić w grę. Jego syn Władysław Zygmunt (późniejszy król Władysław IV) mógł nawet pretendować do panowania nad Wielkim Księstwem Moskiew­skim, ale warunkiem było przy­lgnięcie do schizmy1.

Oświej, kościół XX. Misjonarzy pw. Trójcy Przenajświętszej, litografia według rysunku Napoleona Ordy.

Po ciężkim oblężeniu, trwającym od 29 września 1609 r. do 13 czerwca 1611 r., Smo­lensk został zdobyty2. Trzeba tu zaznaczyć, że Zygmunt III jako król Polski i wielki książę litewski odzyskał to, co należało do Jagiellonów. Księstwo Smoleńskie zostało podporządkowane Litwie przez księcia Witolda w roku 1405, zosta­ło jednak utracone w 1514 r. Warto także zwrócić uwagę na ludzkie związki Smo­leńszczyzny z Polską. Z ziemi tej wywodzili się Sapiehowie — ród, który wydał czterech biskupów, w tym kardynała Adama Stefa­na (1867-1951), arcybiskupa krakowskie­go. Nie był to pierw­szy pasterz krakow­ski, którego przodko­wie pochodzili z ziemi smoleńskiej. Rów­nież kard. Jan Puzyna (1842-1911) mógł tam szukać gniazd swe­go rodu, który wydał trzech biskupów. Dalej trzeba wymie­nić kontrowersyjnego księdza Hugona Kołłątaja, działacza Sej­mu Wielkiego, którego przod­kowie również byli egzulantami (uciekinierami) ze Smoleńszy­zny. Niesławnej pamięci biskup wileński Ignacy Massalski to potomek kniaziów wypartych w XV w. z Masalska, leżącego w Księstwach Wierchowskich daleko za Smoleńskiem. Jego ród również miał dobra w Księstwie Smoleńskim.

 W rezultacie zajmowania kolejnych ziem przez Moskwę wielu opuszczało swoją ojcowi­znę, przenosząc się na Zachód. Tak więc kniaziowie Hłazyni­cze (z których Olechno Wasy­lewicz, okolniczy smoleński, otrzymał w roku 1499 od króla Aleksandra — obok szere­gu siół nad Opoczanką — sied­miu poddanych w Katyniu) dali początek wspomnianym Puzy­nom (na Podlasiu) i Ogińskim w województwie trockim (od wsi Oginty/Woginty). Co praw­da mało kto dziś wie o przed­wcześnie zmarłym biskupie smoleńskim Ludwiku Karolu Ogińskim (ok. 1680-1718), ale jednocześnie któż nie słyszał sławnego poloneza Pożegnanie Ojczyzny, skomponowanego przez Michała Kleofasa Ogińskiego (1765-1833)?

Tak więc oba rody Puzynów i Ogińskich miały wspólnego protoplastę, a wywodziły się z Kozielska leżącego w Księstwach Wierchowskich3. Nie wszystkie związki da się odszu­kać i udowodnić. O tym, że brygadier J6zef Kopeć (1762­-1827), który odznaczył się w powstaniu kościuszkowskim, a potem został zesłany na Kam­czatkę, wywodzi się z Kopciów ze Smoleńszczyzny, świadczy jego herb — Kroje4.

Księstwo Smoleńskie było ruskie i prawosławne. Polonizacja i katolicyzacja wymie­nionych rodów musiała trwać — czasami dłużej, czasami krócej. Z chwilą zajęcia księstwa przez Zygmunta III wiarę kato­licką na tych terenach trzeba było zaprowadzać od podstaw. Zdecydowano się na założe­nie nowej diecezji. Na katedrę wybrano cerkiew Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny5. Nie będziemy tu śledzili wszystkich problemów związanych z jej powstaniem — podamy tylko, że dopiero 1 września 1636 r. został prekonizowany na pierw­szego biskupa ks. Piotr Par­czewski, który wcześniej dzia­łał jako jej administrator. Prze­żył nawet oblężenie Smoleńska (1632-1634) przez wielką armię moskiewską i uwolnienie mia­sta przez wojska pod dowódz­twem króla Władysława IV.

Kapitulacja wojsk moskiewskich przed królem Władysławem IV (XVII w.), fragment, Zamek Królewski w Warszawie.

Sam Parczewski był praw­dopodobnie najważniejszym biskupem smoleńskim. Pocho­dził z rodziny prawosławnej z leżącego na południe od Smo­leńska województwa mścisław­skiego. Wykształcenie uzyskał w Braniewie i Wilnie6. Musiał się borykać z wszelkimi proble­mami związanymi z organizacją diecezji, której granice przez długi czas nawet nie były usta­lone — pierwotnie w skład die­cezji miały wejść również Księ­stwo Siewierskie i Księstwo Czernihowskie. Nie mógł liczyć na wzmocnienie biskupstwa przez włączenie w jej skład czę­ści ogromnych obszarów die­cezji wileńskiej. Nie mógł się też spodziewać napływu kapła­nów, blokowanego przez innych biskupów (jak się przypuszcza, głównie biskupa wileńskiego Abrahama Wojnę). Nie ule­ga wątpliwości, że jego diece­zja nigdy nie była nabytkiem właściwie docenionym przez episkopat Rzeczypospolitej7. Nawet miejsce w Senacie dla nowego biskupa uzyskano nie bez oporów (1638).

Co więcej, wiarę należało tam szerzyć w sposób szcze­gólny. W Rzymie oceniono, że lepsze rezultaty można uzy­skać, nakłaniając miejscową ludność do unii, niż nawracając na rzymski katolicyzm. Trud­no negować słuszność tej decy­zji, trzeba jednak zauważyć, jak skomplikowane zadanie mieli jezuici — sprowadzeni do Smo­leńska przez miejscowego woje­wodę Aleksandra Gosiewskie­go — którzy w 1620 r. otwo­rzyli w tym mieście kolegium8. Na terenie diecezji działali tak­że od 1620 r. bernardyni, a od 1625 r. dominikanie9. Ci pierwsi zaprowadzili konfraternię św. Michała Archanioła opiekującą się szpitalem dla żołnierzy10, posiadali też bibliotekę, do któ­rej książki gromadził o. Paweł z Lęczycy11. Niestety, biskup Parczewski nie umiał współpracować z zakonami, nie wykorzystywał też ich potencjału. Świadczą o tym słane przez nie­go do Rzymu skargi na dziłalność zgromadzeń zakonnych12.

Prawdziwe porażki i klęski miały się jednak dopiero zacząć. Tuż przed potopem szwedzkim nie tylko tereny diecezji, ale znaczna część obszarów Wiel­kiego Księstwa Litewskiego zostały zajęte przez wojska moskiewskie. Winą za podda­nie Smoleńska w 1654 r. obar­czono miejscowego wojewodę, Filipa Kazimierza Obuchowi­cza. Trzeba jednak przyznać, że Rzeczpospolita nie zrobiła zbyt wiele, by właściwie zabezpieczyć twierdzę. Utrzymanie jej zrzucano na miejscowych wojewodów. Nawet gdy była zagrożona, król wyznaczył jej niewłaściwego obrońcę w oso­bie wspomnianego Obuchowi­cza, bo ani magnata, mogącego z własnych środków przyczy­nić się do obrony, ani dowód­cy merytorycznie przygotowa­nego do tak ważnego zadania. Został on zresztą awansowany przez króla Jana Kazimierza po odrzuceniu tego stanowi­ska przez Pawła Jana Sapiehę13. W samym obleganym Smoleń­sku nie było też wystarczającej determinacji do walki. Część szlachty smoleńskiej wyjechała, wyręczając się niedoświadczonymi zastępcami. Sam biskup smoleński Franciszek Dołomat­-Isajkowski uciekł z miasta, gdy rozpoczęły się działania wojen­ne, i jeszcze przed końcem maja tego samego roku zmarł14. Można nawet dojść do wniosku, że najbardziej zażartymi zwo­lennikami obrony miasta byli jezuici, skoro zapisano, że „czę­sto się o to z p. Wojewodą aż do zębów alterkowali (…) po murach chodząc lud animowali — że to raczej przy nas wszyst­kich śmierć sobie obierają”15.

Konstanty Kazimierz Brzostowski (1644-1722), biskup smoleński w latach 1685-1687, następnie wileński

Jak to określił monografista, aż do roku 1678 „istnienie die­cezji smoleńskiej było proble­matyczne”16. W tym roku przy­wrócono Rzeczypospolitej Wie­liż, Newel i Siebież. Ilość parafii z dwunastu w roku 1652 spa­dła do trzech17. Traktat podpi­sany w 1686 r. przez wojewodę poznańskiego Krzysztofa Grzy­mułtowskiego zawierał zapisy o zwrocie przedmiotów kultu z utraconej katedry, odzyskano więc wśród nich najprawdopo­dobniej relikwie św. Kalistrata, skoro w 1749 r. znajdowały się w katedrze wileńskiej. Kato­likom, którzy pozostali pod panowaniem moskiewskim, car zapewnił wolność odprawiania nabożeństw w domu i dojaz­du do kościołów znajdujących się poza granicami państwa18. Jak mogła wyglądać realiza­cja tych gwarancji? Założona przez Marcjana Ogińskiego kanclerza wielkiego litewskie­go misja jezuicka na przedmie­ściu smoleńskim Posada trwa­ła tylko trzy lata: od 1687 do 169119. Zachowała się relacja z 1693 r., mówiąca o tym, że schizmatycki „metropolita sta­ry kościół murowany bisku­pi lat siedem rozbierał i ciała katolików powykopywawszy popalił”, nadto o powtórnym chrzczeniu i uciskaniu pozosta­łej szlachty (niektórych obraca­no w chłopów). W Smoleńsku niejakiego Romanowicza nie tylko zmuszono do porzuce­nia wiary, ale również męczo­no, by się dowiedzieć, czy „nie wie o potajemnych katolikach”. Dochodziło do sytuacji kurio­zalnych: „To też się stało, że popa cerkwie Spaskiej syn smoleński w młodych leciech w Witebsku uczył się po łaci­nie i został jezuitą; będąc klery­kiem przyjechał w odwiedziny ojca swego. Wojewoda [Hoło­win] wziąwszy go na pytki; «dlaczegoś ty chłopem będąc carów zdradził?>> (…) kazał go ochrzcić i popem poświęcić, i teraz jest popem”. W następ­nym roku wojewoda za swe postępowanie został z rozka­zu cara zdegradowany i obity knutami20. Później bywało różnie, czasami docierali w okoli­ce Smoleńska misjonarze jezu­iccy misji założonej w 1690 r. w Mścisławiu21, a w XIX wieku wybudowano nawet w Smoleń­sku kościół katolicki22.

Mimo że gwarancje wolnościpraktyk religijnych odnosiły się również do prawosławnej ludności na terenie pozostałej części Smoleńszczyzny, unia dokonywała ciągłych postę­pów. Jej początki należy wiązać z rokiem 1624, gdy umarł prawosławny arcybiskup Smo­leńska Sergiusz i jego miej­sce zajął unita — Leon Kreuza. W roku 1772 na pozostałych przy Rzeczypospolitej terytoriach Smoleńszczyzny było oko­ło 100 tys. unitów.

Król Zygmunt III na tle zdobytego Smoleńska (XVII w.), Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu.

Zachowana w stanie szcząt­kowym diecezja długo musiała czekać na pasterza, który by się nią właściwie zajął. Nie miała katedry ani rezydencji bisku­piej. Często diecezję smoleńską traktowano jako kolejny szcze­bel w karierze, zapewniający miejsce w Senacie i odskocznię do dalszego awansu. Zanotowa­no nawet skandaliczną reakcję jednego z biskupów smoleń­skich na pominięcie przy nominacji na biskupstwo wileńskie: Bogusław Gosiewski „wpadłszy w kolere, że go infuła intermi­nęła (…), dał w łeb kieliszkiem księdzu Zienkowiczowi [wysu­niętemu na biskupstwo wileń­skie] i okrwawił. Drugi raz rzu­cił butelką, czyli flaszą, ale Pan Bóg strzegł, że chybił”. Samego Zienkowicza powstrzymali od reakcji obecni przy zdarzeniu kanonicy23.

Nie może nas więc dziwić, że Jerzy Hylzen, objąwszy diecezję w 1745 r., stwierdził, iż nie napotkał żadnych śladów działalności swych poprzedni­ków24. Po latach klęsk i zanie­dbania nastał wreszcie — można to śmiało powiedzieć — zna­komity pasterz. Wywodził się z magnackiej rodziny inflanc­kiej, która przeszła na katoli­cyzm na przełomie XVII i XVIII wieku. Rezydował w dobrach swojego brata, Jana Augusta, wojewody mińskiego, w Dag­dzie w Inflantach, ale bardzo blisko granic diecezji. Rów­nież w Inflantach w Krasławiu utrzymywał dwóch kleryków w seminarium lazarystów, fun­dowanym przez Platera. Pomoc­ne to były związki rodzinne ­- brat biskupa żonaty był z Pla­terówną. Dodatkowo rodzinie udało się w 1749 r. przejąć od Sapiehów Oświej, dobra leżące na terenie diecezji, gdzie wybu­dowano kościół i sprowadzono szarytki25. W przeciwieństwie do Parczewskiego bp Hylzen nie miał konfliktów z duchowieństwem zakonnym. Co roku wizytował diecezję, a gdy czy­nił to pierwszy raz, miał wraże­nie “jakby był w Kanadzie, tak jest oddalony od Polski i Euro­py”26. Osobiście wygłaszał kaza­nia w kościołach. Cztery razy wysłał relację o stanie diece­zji do Rzymu27. Za jego czasów w Newlu działała kuria bisku­pia. Bp Hylzen chętnie zwiększyłby ilość, ale nie było chętnych do ich uposażenia. W 1763 r. zdał diecezję Gabrie­lowi Wodzyńskiemu, by resztę życia pobożnie wieść w Warsza­wie. Po śmierci w 1775 r. został jednak pochowany w Oświeju28. Gdy z pierwszym rozbiorem resztki diecezji przeszły pod panowanie Rosji, na jej tere­nie było ok. 7 tys. katolików (głównie szlachta). W 1783 r. jej terytoria zostały włączone do nowo powstałej archidiece­zji mohylewskiej29, było jednak jeszcze dwóch biskupów smo­leńskich: sławny jako histo­ryk Adam Naruszewicz (1788­-1790) i Tymoteusz Gorzeński (1790-1809).

Smutne są dzieje diecezji smoleńskiej. Smutne są dzieje tych ziem — nie tylko dla Pola­ków. Gdy upada diecezja, ozna­cza to zaprzepaszczone szanse, jak również wysiłki i poświęce­nia konkretnych ludzi. Patrząc na wspaniałe kościoły, które są świadectwem lepszych dziejów innych diecezji, pamiętajmy o tym, że przyszłości nikt nie zna i nie wiemy, czy osiągnię­cia Kościoła w Polsce, z których tak jesteśmy dumni, rów­nież nie zostaną zaprzepaszczo­ne. Straty, jakie poniósł Kościół na Zachodzie, są wielką prze­strogą…

Zygmunt Krzyżanowski

Przypisy:

1 T. Długosz, Dzieje diecezji smoleńskiej, Lwów 1937, s. 11.

2 Kuria Rzymska przeznaczyła na ten cel 40 tys. duka­tów, ibid., s. 11-12.

3 T. Zielińska, Poczet polskich rodów arystokratycz­nych, Warszawa 1997, s.186.

4 A. Boniecki, Herbarz polski, cz. 1, t. XI: Warszawa 1907, s. 113. Rody związane z Księstwem Smoleńskim na podsta­wie: K. Pietkiewicz, Wielkie Księstwo Litewskie pod rządami Aleksandra, Jagiellończyka, Poznań 1995, 143-148.

5 Była to budowla drewniana. T. Długosz, op. cit., s. 27 i 53.

6 H. Lulewicz, „Parczewski Piotr”, [w:] Polski slownik biograficzny, t. XXV/2, Wrocław 1980, s. 210.

7 T. Długosz, op. cit., s. 45-46.

8 Encyklopedia wiedzy o Jezuitach na ziemiach Polski i Litwy. 1564-1995, Kraków 1996, s. 626-627.

9 T. Długosz, op. cit., s. 17.

10 J. Flaga, „Stowarzyszenia i bractwa religijne przy kościołach bernardyńskich do końca XVIII wieku”, [w:] Pięćset pięćdziesiąt lat obecności 00. Bernardynów w Pol­sce (1453-2003), red. W. F. Murawiec OFM i D. A. Muskus OFM, Kalwaria Zebrzydowska 2006, s. 550-551.

11 E. Lenart OFM, „Biblioteki bernardyńskie w Polsce od 2. Połowy XV do końca XVIII w.”, [w:] Pięćset pięćdziesiąt lat…, op. cit., s. 668 i 670.

12 T. Długosz, op. cit., s. 61-62. Ostro zwalczał również benedyktynki smoleńskie, w których klasztorze, niezgod­nie z regułą, okna wychodziły na rynek oraz nie było klau­zury, ibid., s. 66-67.

13 Pamiętniki Filipa Michała i Teodora Obuchowiczów (1630-1707), Warszawa 2003, s. 106-108.

14 T. Wasilewski„,Isjakowski Dołomat Franciszek”, [w:] Polski slownik biograficzny, t. X, Wrocław 1962-1964, s. 170.

15 Cyt. za: T. Długosz, op. cit., 49.

16 Ibid., s. 69.

17 Ibid., s. 56.

18 Ibid., s. 69.

19 Misjonarzem był Michał Jakowicz, wyspowiadał ok. tysiąca osób, ochrzcił piętnaście, nawróciło się osiem osób; Encyklopedia wiedzy…, op. cit., s. 626-627.

20 K. Sarnecki, Pamiętniki z czasów Jana Sobieskiego. Diariusz i relacje z lat 1691-1696, Wrocław 1958, s. 356­358 i 360.

21 Encyklopedia wiedzy…, op. cit., s. 626-627.

22 T. Długosz, op. cit., s. 75.

23 E. Rostworowski, „Gosiewski Bogusław”, [w:] Polski slownik biograficzny, t. VIII, Wrocław 1959-1960, s. 341.

24 T. Długosz, op. cit., 71.

25 S. Litak, Atlas Kościoła łacińskiego w Rzeczypospoli­tej Obojga Narodów w XVIII wieku, Lublin 2006, s. 425.

26 Cyt. za: E. Rostworowski, „Hylzen Jerzy Mikołaj, [w:] Polski slownik biograficzny, t. X, Wrocław 1962-1964, s. 130.

27 T. Długosz, op. cit., s. 71-72. „Ambony zaszczycał” również poza granicami swej diecezji, zob.: J. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Warszawa 1999, s. 105 (błędnie określony jako biskup żmudzki). Próbka jego kaznodziejstwa: Głos pasterski J.W.J.X.J. Biskupa Smolińskiego do Owieczek swoich miany, a tymże Owiecz­kom na pamiątkę affektu swego pamiątkę (…) podany…, Kraków 1756. Hylzen był również bibliofilem i wydawcą; zob. E. Rostworowski, „Hylzen Jerzy Mikołaj”, op. cit., s. 130.

28 E. Rostworowski, „Hylzen Jerzy Mikołaj”, op. cit., s. 130.

29 P. Nitecki, Biskupi Kościoła w Polsce. Słownik biogra­ficzny, Warszawa 1992, s. 265.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Opracowanie wersji elektronicznej: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com
Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=41589 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]