Trzynastego nawet w grudniu jest wiosna – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2006-06-3 12:00 am

Tak w koszmarnych czasach komuny śpiewała Katarzyna Sobczyk, dodając nawet za chwilę, że “trzynastego – nie widzę twych wad”. Taki właśnie cud zdarzył się w sobotę, 13 maja. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki umilkły wszelkie krytyki prezydenta Kaczyńskiego, odeszło natchnienie od karykaturzystów odważnie rysujących kaczki, a merdia zaczęły w stosunku do prezydenta używać solennego tonu, a nawet dostrzegać jego zalety i przymioty. Wszystko za sprawą recenzji “drogiego Bronisława”, czyli prof.Geremka, według którego wyprawa do Pawłokomy to największe wydarzenie prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Można nawet się z tym zgodzić już choćby dlatego, że prezydentura Lecha Kaczyńskiego nie obfitowała w jakieś specjalne wydarzenia, ale okoliczność, że na ten temat nasładza się akurat “drogi Bronisław”, o którym nigdy nie wiadomo, czy stojąc na schodach, wchodzi, czy schodzi, skłania do większej wnikliwości. “Drogi Bronisław”, podobnie jak inni wybitni przedstawiciele żydowskiej piątej kolumny w Polsce, uprawia wobec tubylczego narodu pedagogikę wzbudzania poczucia winy. Skuteczność tej pedagogiki została ponad wszelką wątpliwość udowodniona; stosują ją wszelkie religie, którym Julian Tuwim zarzucał “ciągnięcie z nieba grubej renty” (“Item ględziarze i bajdury / Ciągnące z nieba grubą rentę: / O łapiduchy z Jasnej Góry / Z Góry Kalwarii parchy święte…”). “Drogi Bronisław” w “religie” niby nie wierzy, ale w Złotego Cielca – pourquoi pas? Tedy lobby żydowskie, wspomagane na arenie międzynarodowej przez organizacje “przemysłu Holokaustu”, nie ustaje w wysiłkach wmawiania Polakom, że są narodem zbrodniarzy w nadziei, że w końcu przyswoją sobie tę truciznę i za pokutę oddadzą forsę. “Pij, będziesz łatwiejsza” – zachęcał panienkę pewien pożeracz serc. Otóż to! Wprawdzie współpraca Polski z Ukrainą i odwrotnie jest po prostu korzystna dla obydwu krajów, ale dzisiaj realną politykę zdominował przemysł rozrywkowy i wszystko trzeba okraszać telewizyjnymi widowiskami, najlepiej z udziałem jakichś trupów, bo trup – wiadomo: nic już nie powie, zatem można mu w usta włożyć każde przesłanie “dla potomności”. A poza tym skoro są trupy, to musi być i winowajca. I tu właśnie wkracza “drogi Bronisław”, żeby wraz z “Gazetą Wyborczą” przeprowadzić kolejną przepierkę czarnych polskich sumień.


W ten osobliwy sposób materializuje się “Apel do narodów Europy Wschodniej”, że “głęboko czujemy wspólnotę naszych losów”, ogłoszony na I Zjeździe “Solidarności” w 1981 roku. Z punktu widzenia naszych “strategicznych partnerów” powierzenie organizowania tubylczej administracji w Polsce lobby żydowskiemu jest optymalnym wyjściem i wydaje się już postanowione, a nawet uzgodnione z Wielkim Bratem, który przekonał się, że lepiej nie zadzierać z Filantropem, czyli Jerzym Sörösem. Wskazuje na to z jednej strony zsynchronizowany koncert na media niemieckie i rosyjskojęzyczny “Kommiersant”, vulgo “Handełes”, wspomagany z Ameryki przez trele samego Abrahama Foxmana z Ligi Antydefamacyjnej. Z drugiej – akurat dowiedzieliśmy się, że bawiąca 10 maja w Waszyngtonie na konferencji poświęconej stuletniej rocznicy powstania Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (tego samego, któremu premier Marcinkiewicz 16 marca obiecał załatwienie sprawy roszczeń “jeszcze w tym roku”) podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Ewa Juńczyk-Ziomecka wysłuchała ostrzeżenia, że jeśli wypłata forsy będzie się przedłużała, to “dialog polsko-żydowski ulegnie zakłóceniu”. Ciężaru gatunkowego temu ostrzeżeniu dodawała obecność na konferencji prezydenta Busha i Anieli Merkel. Więc chyba uzgodnione? Chodzi – bagatela – o 60, a może nawet 65 mld dolarów. Jeśli żydowskie lobby będzie dysponowało na terenie Polski takim majątkiem, to oznacza po prostu przejęcie całej władzy politycznej nad tubylcami. A na Ukrainie? Prezydent Juszczenko nadal nie może zdecydować się, czy przekazać urząd premiera “pięknej Julii”, która znowu jest “duszeńką” “Gazety Wyborczej” i ani na krok nie zamierza odstąpić od anulowania 3000 prywatyzacji. Jakże inaczej mogłaby przygotować wiano dla Borysa Abramowicza Bieriezowskiego, który przecież jest tylko porte-parole samego Filantropa? Borys Abramowicz tak upodobał sobie Ukrainę, że nie tylko sam chce tam zamieszkać, ale nawet zainstalować w Kijowie “Ukraińskiego Kommiersanta”, vulgo “Handełesa”. Putin jeszcze nie daje za wygraną, ale za dostęp do zachodnioeuropejskich instalacji dystrybucji gazu pewnie się zgodzi. To będzie wielki dzień; początek Żydolandu, kolonii pod niemieckim (a może “strategicznie partnerskim”?) protektoratem. Czyż w tych warunkach można się dziwić, że i pan Foxman, i “drogi Bronisław” uwijają się jak w ukropie?

Pan Foxman wyraził też pani Ewie Juńczyk-Ziomeckiej swoje wysokie niezadowolenie z powodu oddania edukacji w ręce Romana Gietrycha, który ma poglądy “nacjonalistyczne”. Co prawda pan Foxman też ma poglądy nacjonalistyczne i to w stężeniu tysiąckrotnie silniejszym niż Roman Gietych kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić, ale wiadomo, że jemu wolno, a Giertychowi nie, bo Giertych należy do niższej rasy, której nacjonalizm nie przystoi. Ledwo tylko pan Foxman wypowiedział to zaklęcie, zaraz w Polsce “młodzi” rozpoczęli “skrzykiwać się” przez internet, podobnie jak po śmierci Jana Pawła II, i robić demonstracje pod hasłem “wolnej szkoły”. Czyżby chcieli, żeby “drogi Bronisław” albo ktoś taki pozakładał im chedery? Wykluczyć tego nie można, bo na czele jednej z demonstracji pojawił się prof.Michał Głowiński z Instytutu Badań Literackich PAN, który wśród rozlicznych zalet ma i tę, że “urodził się w rodzinie żydowskiej”. “Młodzi” wspierani są też przez panią Agnieszkę Holland, która też może wylegitymować się urodzeniem, więc wygląda na to, że mobilizacja jest totalna. W tej sytuacji również Marek Borowski zwołał na 13 maja dwudniowy zjazd swojej Socjaldemokracji Polskiej, w którym wziął udział i Wojciech Olejniczak z SLD,  i Janusz Onyszkiewicz z Partii Demokratycznej. Wprawdzie Platforma Obywatelska została tam lekko skarcona za krytykę, jakiej dopuszczała się wobec socjaldemokratów obojga obrządków w kampanii wyborczej, ale furtka nadal jest otwarta. Mamy zatem i alternatywę polityczną w postaci żydokomuny, a w tej sytuacji nawet “Frankfurter Allgemeine Zeitung” jeszcze niedawno pryncypialnie krytyczny wobec nowych, polskich władz, dzisiaj nakłada surdynę i nawołuje, żeby z oceną braci Kaczyńskich “jeszcze poczekać”. Czyżby: “nie płoszmy ptaszka”? Najwyraźniej “trzynastego piękniejszy jest świat” – jak śpiewała Katarzyna Sobczyk. No bo dlaczego on nie ma być piękniejszy, jak przed nim otwierają się takie prospekta?

Stanisław Michalkiewicz


Za: 2006-05-19 (09:24) Najwyższy Czas!

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=389 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]