Cztery przyczyny drogiego cukru – Marek Langalis

Aktualizacja: 2011-03-29 4:16 pm

Tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej cukier podrożał w krótkim czasie o około 100%, by za parę następnych miesięcy stanieć. Ale cena nie wróciła już do poziomu sprzed unijnej akcesji. Ludzie kupowali po 50 i więcej kilogramów, napędzając gorączkę cenową i czyszcząc magazyny producentów. Znam nawet jednego człowieka, który jeszcze dziś słodzi cukrem kupionym w 2004 roku.

Obecna sytuacja jest zupełnie inna od tamtej. Wtedy była to zwykła psychologia i rzucenie się w jednym czasie kilkunastu milionów konsumentów na jeden artykuł powszechnego użytku. Dodatkowo media napędzały koniunkturę (tak jak dziś), powodując strach przed gorzką herbatą. Dziś już jesteśmy w Unii, więc sytuacja jest po stokroć gorsza. Przyczyn, dla których brakuje cukru, jest kilka.

Po pierwsze – limity produkcyjne. Polska już nie może wyprodukować tyle cukru, ile zażyczy sobie (z różnych pobudek) konsument. Skoro więc limity są niższe od zapotrzebowania, oczywiste jest, że gdy nagle wzrośnie popyt, to nieproporcjonalnie do tego popytu musi wzrosnąć cena. Polska ma przyznany przez Komisję Europejską limit produkcji wynoszący 1,58 miliona ton. Jest to znacznie poniżej naszego potencjału produkcyjnego. W 2000 roku Polska produkowała około 2 milionów ton cukru. Jest rzeczą jasną, że gdy się urzędową decyzją obcina możliwości produkcyjne o ponad 20%, to tylko po to, by chronić producentów, którzy dostaną limity na koszt konsumenta. Chyba że się cukier zaimportuje. Np. w 2008 roku import tego artykułu wyniósł około 244 tysięcy ton, głównie z Niemiec i Francji.

Po drugie – brak konkurencji. Przed wejściem do Unii postanowiono połączyć lokalne cukrownie w monopol Polski Cukier. Jak wiadomo, monopol służy tylko pracownikom i akcjonariuszom monopolu, ale na pewno nie klientom. Tak było tuż przed wejściem do Unii, ale w tzw. międzyczasie na rynek powchodziły zagraniczne firmy. Obecnie Polski Cukier otrzymuje ok. 550 tys. ton limitów produkcyjnych, czyli znacznie mniej niż niemieckie firmy działające w Polsce (Nordzucker – 132 tys. ton, Südzucker – 352 tys. ton, Pfeifer & Langen – 372 tys. ton, co daje razem 856 tys. ton). Trudno jednak uznawać rynek cukru za otwarty na konkurencję. Jeżeli jakaś fi ma chciałaby produkować w Polsce cukier (w końcu nie jest to zaawansowany technologicznie produkt), to najpierw musiałaby ustawić się w kolejce do urzędnika po pozwolenie i przyznanie limitu (kosztem obecnych firm). Trudno wyobrazić sobie większy absurd.

Po trzecie – nagonka medialna. Nietrudno zgadnąć, kto korzysta na obecnym zainteresowaniu cukrem. Są to głównie niemieckie firmy, które na rynku polskim sprzedają już drożej niż na swoim rodzimym. Oczywiście należy sprzyjać otwartości polskiego rynku na zagranicznych inwestorów; niestety na rynku cukru mamy do czynienia ze zwykłym administracyjnym reglamentowaniem produkcji, na czym przypadkiem najwięcej zyskują niemieckie przedsiębiorstwa.

Po czwarte – słabsze zbiory buraka cukrowego w 2010 roku. Na każdym normalnym rynku słabsze zbiory oznaczają zwiększony import lub nieznaczny wzrost cenowy. Obecna, ponad 100-procentowa zwyżka cen nie może być wytłumaczona słabszymi zbiorami. Gdyby rynek był uwolniony, po prostu producenci przewietrzyliby zeszłoroczne magazyny po nieznacznie wyższej cenie. Ponieważ niestety tak nie jest, musimy borykać się z sytuacją galopujących cen.

Rynek cukru jasno jak na dłoni pokazuje bolączkę administracyjnej kontroli nad rynkiem. Nie dość, że brakuje towaru, którego jeszcze przed wejściem do UE w Polsce było pełno, to jest on czterokrotnie droższy niż przed wejściem do Unii. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w 2003 roku w sklepie detalicznym można było kupić cukier po złotówce? Obecne 6 złotych to wina wtrącania się urzędników i polityków w relacje pomiędzy klientami a producentami.

Marek Langalis

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=35410 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]