Napad i rabunek. Tacy byli Sowieci

Aktualizacja: 2011-02-19 11:59 pm

Sowieci grozili bronią, rozebrali i rabowali Polaka. Ale polskie podziemie na napad odpowiedziało bronią. Wielu bohaterów zakatowało NKWD.

Podczas aresztowania jeden z oficerów powiedział do Zbyszka: “My się już znamy”. Rzeczywiście była to incydentalna znajomość ze szkoły. Dziś dalszy ciąg wspomnień o druhu Kamińskim.

Woźny, starszy siwy pan z sumiastym wąsem, ogólnie lubiany przez uczniów, ręcznym dzwonkiem oznajmił zakończenie przerwy. Nie spiesząc się opuszczaliśmy korytarz, kierując się do klasy. Trafiłem do tej szkoły dość przypadkowo. Właściwie materiał obecnie przerabiany miałem dawno poza sobą, ponieważ przeszedłem go na kompletach tajnego nauczania w czasie niemieckiej okupacji. Zapisanie się do szkoły było jednak konieczne.

Moje obecne dokumenty stwierdzały, że jestem o trzy lata młodszy niż w rzeczywistości. Otrzymałem je z odnośnej komórki organizacyjnej w celu uniknięcia poboru do wojska. Były to częściowo lewe dokumenty, ponieważ inne dane były prawdziwe. Zadekowanie się w szkole stwarzało mi możliwość dalszej pracy konspiracyjnej, jak i zalegalizowanie statusu miejsca społecznego. Dziesiątki płatnych agentów bezpieki węszyło stale za ludźmi niezwiązanymi z jakąś pracą i nauką”.

Czekiści urządzili łapankę w szkole

Zbyszek polubił popołudniowe lekcje, wszedł w grono uczniów, powstała paczka zgranych przyjaciół. Był jednym z lepszych w nauce, nie obawiał się sprawdzianu podczas mającej się rozpocząć lekcji fizyki. Mijały minuty, a profesor nie nadchodził, więc zdenerwowanie wzrastało. Zbyszek przypomniał sobie sytuację sprzed czterech dni. Zauważył, jak czekiści (tajniacy sowieccy) weszli do gabinetu dyrektora. Rozmowa trwała długo, wreszcie dyrektor wyszedł na korytarz, dostrzegł Kamińskiego i powiedział: “Słuchajcie no kolego, zawołajcie mi Izabelę”. A więc to o nią chodzi – pomyślałem. “Zaraz schodzę panie dyrektorze, ale nie widziałem jej dzisiaj i mam wrażenie, że jest nieobecna”.

Dyrektor spojrzał na mnie uważnie i dodał po cichu: “To dobrze”. Za chwilę znikł za drzwiami swego gabinetu. Pobiegłem i przeskakując po trzy schodki byłem już w klasie w poszukiwaniu koleżanki. Izabela w gronie roześmianych koleżanek opowiadała jakąś historyjkę. Podszedłem możliwie spokojnym krokiem i odwołałem ją na bok. “Zwiewaj Bela, przyszli po ciebie”. Nie trzeba jej było tego powtarzać. Kiedy za chwilę wyjrzałem na ulicę, zobaczyłem oddalającą się sylwetkę. Wybrnęła tym razem szczęśliwie”.

Wreszcie profesor od fizyki wszedł do klasy, ale towarzyszył mu major w zielonej czapce. Ten rozejrzał się po klasie i zajął miejsce w ostatnim rzędzie, tuż obok Zbyszka. Wyjął notes i ołówek. Profesor wyjaśnił, że oficer jest z zawodu nauczycielem fizyki i chce zapoznać się z programem nauczania. Następnie profesor odczytał lekcję obecności. Kiedy wymienił nazwisko Kamińskiego, ten potwierdził swą obecność i odruchowo spojrzał na oficera. Ich spojrzenia skrzyżowały się. “Poczułem się nieswojo. Głupstwo, przecież mógł być to zbieg okoliczności. Dwa pistolety za paskiem pod marynarką dodawały mi otuchy”.

Sowieci rabowali Polaków

Przez całą lekcję oficer obserwował Zbyszka. Zauważyli to i inni uczniowie, pośpieszyli z radami, by uważał na siebie. Również profesor dał do zrozumienia uczniowi, że robi się niebezpiecznie. Po lekcji Zbyszek i Jurek skierowali się na Antoniuk. Dochodząc do tunelu usłyszeli męskie głosy i rosyjską mowę. Zorientowali się, że to rabunek, podbiegli kawałek, Zbyszek zapalił latarkę.

“Pod kamienną ścianą tunelu stał człowiek w starszym wieku rozebrany do koszuli, a rozpięte spodnie zwisały mu na cholewach butów. Po bokach stało trzech ruskich żołdaków z bronią, przy czym jeden trzymał zdjęte z nieszczęśnika części garderoby. Ścisnąłem rączkę visa i oddałem cztery strzały w kierunku umundurowanych opryszków. Jeden chwycił się za bok i opuścił broń. Jurek dał folgę swoim wodzom i wywalił cały magazynek parabellum. Rabusie wieli, nie wiedząc z kim mają do czynienia. Już dawno otrzymywaliśmy meldunki z wywiadu, że kilka silnych grup sowieckich maruderów napada w celach rabunkowych na przechodniów”.

NKWD – bili, katowali, mordowali Polaków

W areszcie NKWD przy ul. Ogrodowej 2 rozpoczęły się przesłuchania Zbyszka Kamińskiego. Jego wspomnienia zawierają drastyczny momentami opis wyczynów sowieckich śledczych. Każde kolejne przesłuchanie kończyło się ciężkim pobiciem. Na ścianach celi widniały wyskrobane napisy poprzedników, zmieniali się katujący, znalazł się i zdradziecki świadek. A jednak udało się Zbyszkowi wymienić informacje z bratem Tadzikiem; w sąsiedniej celi znalazły się także matka, siostra, jej koleżanki Teresa i Lusia.

Tadeusz został zakatowany przez NKWD w Baranowiczach, Zbyszek dostał wyrok 15 lat łagru, wyszedł w 1956 r., po paru latach powrócił do Białegostoku, zmarł w 1977 r.

Ponawiam prośbę o kontakt z osobami znającymi tego żołnierza Szarych Szeregów. Rodzice Zbyszka zmarli przed jego przyjazdem, żyła natomiast w Białymstoku siostra Regina Kurnau.

Adam Czesław Dobroński

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=32898 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]