- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

Zezwolenie na prezerwatywy a "Złoty Środek" nowej religii

Jak podaje wpływowy neokonserwatywny tygodnik katolicki National Catholic Reporter w artykule pióra korespondenta z Rzymu Johna L. Allena, Jr (Vatican draft document would approve condoms for married couples with AIDS Traditional ban on birth control still stands), powoli potwierdzają się krążące pogłoski o wydaniu przez Watykan dokumentu dopuszczającego warunkowe zezwolenie na użycie prezerwatyw. Użycie prezerwatyw ma być dopuszczalne w małżeństwie, w którym jeden z parternów "jest zainfekowany wirusem HIV", co ma zapobiec przeniesieniu się choroby na drugiego partnera.

W artykule sugeruje się, iż kardynał Javier Lozano Barragàn, przewodniczący Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia miał potwierdzić te pogłoski w wywiadzie dla rzymskiego dziennika La Repubblica 23 kwietnia br, jakkolwiek z tego co wiadomo powiedział jedynie, że jego rada poproszona została przez papieża Benedykta XVI o przygotowanie dokumentu na ten temat.
Jak podaje red. John Allen, jeden z pracowników biura kardynała Barragàn miał powiedzieć mu nieoficjalnie, że rzeczywiście dokument ma zawierać warunkowe zezwolenie na używanie prezerwatyw.

W podobnym duchu wypowiedzieli się już włoski kardynał, były arcybiskup Mediolanu Carlo Maria Martini, szwajcarski teolog, były teolog domu papieskiego Jana Pawła II kard. George Cottier, belgijski kardynał Godfried Danneels, kard. Cormac Murphy-O’Connor z Westminster w Anglii i bp Kevin Dowling z Południowej Afryki.

Aby usprawiedliwić mającą nastąpić decyzję, twierdzi się, że – jak pisze red. John Allen – dokument "nie oznacza przełamania tradycyjnego zakazu kościelnego w zakresie kontroli urodzin wyrażonego przez papieża Pawła VI w wydanej w 1968 roku encyklice Humanae Vitae, bowiem to co byłoby zaaprobowane nie byłoby antykoncepcją, lecz zapobieganiem rozprzetrzeniania się chorób."

 

Tyle depesza red. Johna Allena. Cóż, temat nie jest nowy. Tak naprawdę to temat "rozluźnienia rygoru Kościoła" w tej materii jest stary jak sam Kościół, a współcześnie krąży w mediach od kilkudziesięciu lat i raz po raz jest rozgrzewany przez liberalne media i progresistów w samym Kościele. John Allen, jako neokonserwatywny redaktor neokonserwatywnych pism zwących się katolickimi, należy właśnie do tego grona (vide jego udział w waszyngtońskiej konferencji Dwudniowa ekumeniczna i międzyreligijna konferencja w Georgetown University), i w swoich depeszach dąży do takiego urobienia opinii czytelników, by ci uważali, że sprawa jest już przesądzona, że już wkrótce nastąpi tak "oczekiwany przez wiernych" krok Kościoła.

Żyjemy rzeczywiście w okresie wielkiej niewiadomej co do rzeczywistego kierunku, który obierze Watykan. Mamy dwa wyjścia do rozpatrzenia: tak, Watykan studiuje zagadnienie, lecz wyda wkróce dokument potwierdzający dotychczasowe nieugięte stanowisko Kościoła. Posypią się wtedy gromy na "konserwatywnego Benedykta XVI", który "nie rozumie współczesnych wiernych". Ale niestety istnieje też i odwrotna możliwość.

Tą odwrotną możliwością może być dokument rzeczywiście dopuszczający zostosowanie kondomów przez osoby z tzw. wirusem HIV. Trzeba pamiętać, że pontyfikat Benedykta XVI jak do tej pory nie zaskoczył świata niczym szczególnym i po roku niewiele zmieniło się w polityce Watykanu, a sam Benedykt XVI kontyuuje swój modernistyczny-ubrany-w-piórka-ortodoksji kierunek księdza, biskupa, a później kardynała Ratzingera. Warto przypomnieć, iż rzeczywiste tradycjonalistyczne siły w Kościele wydały swą opinię i twierdzą ze smutkiem, że nie widzą w tym pontyfikacie żadnej nadziei (vide Wywiad biskupa R. Williamson, SSPX: “Nie ma, w wymiarze ludzkim, wielkiej nadziei w tym pontyfikacie”). Z drugiej strony najbardziej wokalne siły dysydenckie oświadczają, iż pontyfikat ten zaskoczy wiernych nowinkami. Należy przypomnieć bowiem, że w wywiadzie z teologiem-dysydentem ks. Hansem Küngem, przyjacielem Ratzingera i papieża Benedykta XVI, padły słowa wychwalające obecny pontyfikat (vide Dysydencki teolog Hans Küng chwali nową encyklikę Papieża). Tak się też jakoś dziwnie składa, że ten jeden z czołowych reprezentantów sił dysydenckich w Kościele został zaproszony na swobodną pogawędkę z Benedyktem XVI i przez cztery godziny 24 września 2005 roku ci dwaj długoletni przyjaciele (sic!) rozmawiali sobie zgadzając się w wielu kwestiach, a Papież gorąco podziękował Küngowi za rozprzestrzenianie idei dialogu religii światowych. Tak jak papież Jan Paweł II był, tak i Benedykt XVI jest zwolennikiem programu napisanego przez ks. Hansa Künga, programu-syntezy znanej jako Weltethos, który tworzy wspólną religię światową zbudowaną na bazie "wspólnych moralnych wartości" znanych też jako "Złoty Środek", mogących być z nich wyodrębnionych. Zatem, wydanie przez Watykan dokumentu o zezwoleniu na warunkowe stosowanie środków antykoncepcyjnych nie byłoby żadnym zaskoczeniem i mieściłoby się w ramach "Złotego Środka" .

Oczywiście gdyby do wydania takiego dokumentu doszło, byłby to rzeczywiście przełom na skalę całej historii Kościoła, byłby to dokument podważający niezmienną naukę moralną Kościoła. I nawet jeśli przyozdobiony będzie retoryką ortodoksji i nawet jeśli wprost będzie zaprzeczał takiemu przełomowi, i nawet jeśli będzie przy okazji podkreślał ważność Humanae Vitae, to w konsekwencji będzie przekreśleniem nauki Kościoła. Będzie kolejnym ukłonem w stronę liberalnego myślenia, zbliżeniem się do pułapek modernistycznego świata, które zideologizowały sposób prowadzenia dysput naukowych, z których wyklucza się argumenty.
Zatem jeśli do wydania takiego dokumentu dojdzie, potwierdzi to, iż Watykan stracił autorytet tomistycznej dysputy i godzi się na przyznanie wartości zideologizowanym teoriom np. o pochodzeniu tzw. wirusa HIV i jego rzekomego rozprzestrzenia się, szczególnie na kontynencie afrykańskim.

Po raz kolejny stworzy też niebezpieczny, dobrze znany i wielokrotnie przerobiony w Kościele eksperyment o warunkowości jakiejś decyzji, bowiem nie ma lepszej drogi na powszechne i bezwarunkowe wprowadzenie w życie jakiejś praktyki, jak warunkowe zezwolenie. Przerabialiśmy to z mszą Novus Ordo, która – mało kto pamięta – była początkowo wprowadzona przez papieża Pawła VI tylko jako opcja, przerabialiśmy to z Komunią św. na rękę, którą wprowadzono na Zachodzie jako opcja, a która stała się de facto normą, przerabialiśmy z różańcową "Tajemnicą światła", która wprowadzona została przez Jana Pawła II jako opcja, a która jest obowiązkowa w dzisiejszym Kościele, itd itp.

Poczekajmy zatem na wypowiedzenie się Watykanu. Zobaczymy w jakim kierunku podąży pontyfikat Benedykta XVI. Ma On trzy główne wyzwania: 1) Pojednanie z Bractwem św. Piusa X, publiczne odwołanie dokumentu JPII o rzekomej ekskomunice (co oczywiście z wielu przyczyn, również techniczno-prawnych samego dokumentu, nie miało nigdy miejsca lecz stwarza opinię o istnieniu i ważności ekskomuniki) i w konsekwencji odejście od ambiwalentnych w swojej literze, a heretyckich w swym duchu niektórych dokumentów soborowych i zmian posoborowych; 2) Ujawnienie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej oraz dokonanie konsekracji Rosji; 3) Podtrzymanie najważniejszych dogmatów wiary i zasad moralności Kościoła i usprawnienie funkcjonowania jego organów poprzez wyeliminowanie uschłych gałęzi herezji.

Zapowiadany dokument wpisuje się w to trzecie wyzwanie Pontyfikatu. Będzie testem, odpowiedzią i zapowiedzią dalszych kroków, a języczek u wagi wskazujący przyszłość Kościoła i świata ukaże nam która strona jest na szali ważniejsza dla tego Pontyfikatu: strona argumentów bp. Williamsona czy strona teorii ks. Künga.

Lech Maziakowski
Waszyngton, DC
25 kwietnia 2006