Róbmy sobie na rękę! – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2008-11-11 7:26 pm

Jak wiadomo, na świecie dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom. Nie tylko zwykłym filozofom, ale nawet „Filozofom”, o których wspomina Sławomir Cenckiewicz w swojej książce o Lechu Wałęsie. Powołuje się tam na zachowane dokumenty pewnego lokalu kontaktowego, w którym funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa urządzali sobie dość częste spotkania, nie tyle może z filozofią, co z „Filozofem”. Nie potrzebuję dodawać, że te dokumenty, podobnie zresztą, jak i ów kontaktowy lokal zostały od początku do końca spreparowane bez wiedzy i zgody zainteresowanych, ale gdyby nawet tak nie było, to właściwie cóż w tym takiego złego? Iluż radościami można było podzielić się podczas takich spotkań, jakże poszerzyć sobie przestrzeń duchowości! Dlatego też słusznie, a kto wie, czy nawet nie jedynie słusznie JE abp Józef Życiński w „Tygodniku Powszechnym” chłoszcze moralnych ekstremistów za nawiązywanie do tradycji Katona: „Wierni tradycji Katona (…) zaznaczają również, że już samo prowadzenie rozmów ze sługami Kajfasza jest czynnością naganną moralnie, że Szymon Piotr powinien zrzec się jak najszybciej wszelkich funkcji w gronie apostolskim”. Tymczasem wiadomo przecież, że prowadzenie rozmów ze sługami Kajfasza wcale nie było, ani nie jest moralnie naganne, tylko moralnie chwalebne, zwłaszcza, gdy rozmowy te przebiegały w przyjaznej, partyjnej atmosferze wzajemnego zrozumienia („wiecie, Filozof, rozumiecie”). To przecież właśnie dzięki takim rozmowom słudzy Kajfasza mogą dzisiaj wystawić następcom apostołów certyfikaty moralności i to nie jakiejś katońskiej, tylko zwyczajnej.

W tej sytuacji nie ma najmniejszej potrzeby, ba – nie ma w ogóle mowy, by zrzekali się oni jakichś funkcji w gronie apostolskim. Ani „jak najszybciej”, ani w ogóle. Kto to widział, żeby dobrowolnie wyrzekać się funkcji w takich ciężkich czasach, zwłaszcza, gdy słudzy Kajfasza lojalnie zadbali, żeby najpaskudniejsze kompromaty nie trafiły w niepowołane ręce, na przykład w ręce wyznawców „tradycji Katona”. Dzięki temu nadal możemy robić sobie na rękę, co jest obopólnie korzystne, a więc – w ostatecznej instancji – moralne. Czyż względy pedagogiczne nie wymagają, by cnota była nagradzana w miarę możności od razu – tu i teraz, podczas gdy niecnota – ot, choćby w postaci moralniackiego, katońskiego ekstremizmu, będącego przecież odmianą terroryzmu – nieuchronnie i surowo karcona? Na szczęście odsiecz już nadchodzi i to nie tylko od strony JE abpa Józefa Życińskiego, ale również – socjalistycznego państwa, które w mrokach podziemia wykuwa młot na terrorystów, dopuszczając stosowanie wobec nich tortur. Co prawda nie na miejscu, tylko w Egipcie, ale zasada wzajemności wymaga, by Polska podobną przysługą zrewanżowała się egipskiemu prezydentowi Hosni Mubarakowi, który krok ma ponoć lekki, ale rękę ciężką, zwłaszcza dla terrorystów. Pod rządami tego prawa żaden Cenckiewicz czy Gontarczyk, nie mówiąc już o ks. Isakowiczu-Zaleskim, nie będzie mógł nawet pisnąć, bo jeszcze tego samego dnia poleci do Egiptu, a tam już każdemu wybiją wszelki terroryzm. Trzeba tylko dla porządku utworzyć Ministerstwo Miłości i w ten sposób nic już nie powinno powstrzymać triumfu prawdziwej moralności, wolności i przyjaźni między narodami.

Trzeba przyznać, że sprawy idą we właściwym kierunku nie tylko na odcinku moralności, ale także – na odcinku gospodarki. Od pamiętnej Rady Gabinetowej wiemy już, że kryzys finansowy Polsce nie zagraża, bo fundamenty są zdrowe, a już specjalnie – system bankowy. Dlatego właśnie trzeba będzie udzielić bankom finansowego wsparcia, którego nikt z nas przecież nie poskąpi, zwłaszcza w sytuacji, gdy alternatywą może być błyskawiczna wycieczka do Egiptu. Ale to jeszcze nic, bo najlepszym zabezpieczeniem przed kryzysem będzie dopiero przyłączenie Polski do strefy euro. Wprawdzie najświeższe prognozy głoszą, że wzrost gospodarczy w strefie euro może być w najbliższym czasie zerowy, ale właśnie dlatego powinniśmy do tej strefy wejść z naszą gospodarką opartą na mocnych fundamentach, żebyśmy im pokazali, iż Polak potrafi. Jeśli nie my – to kto, jeśli nie teraz – to kiedy?



Stanisław Michalkiewicz
Felieton  ·  tygodnik „Nasza Polska”  ·  2008-11-11  |  www.michalkiewicz.pl


Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Nasza Polska”.


Za: michalkiewicz.pl


CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=3059 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]