Smoleńskie tajemnice ministra Arabskiego

Aktualizacja: 2010-12-9 10:52 am

Tomasz Arabski spotkał się w Moskwie z Rosjanami nie tylko w marcu 2010 r., lecz także już pod koniec stycznia, gdy było wiadomo, że Lech Kaczyński poleci w kwietniu do Smoleńska – wynika z informacji „GP”. Jak twierdzą nasi informatorzy, notatkę dotyczącą tajemniczego styczniowego wyjazdu sporządziła Służba Kontrwywiadu Wojskowego.

Według naszych źródeł, Tomasz Arabski udał się do Moskwy pod koniec stycznia 2010 r. i spotkał się tam z przedstawicielami władz rosyjskich. Tak się składa, że 27 stycznia kancelaria Lecha Kaczyńskiego poinformowała Andrzeja Przewoźnika (sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), MSZ, polską ambasadę w Moskwie i ambasadora Rosji o planach wyjazdu prezydenta RP do Smoleńska. Czy wyjazd Arabskiego miał związek z informacją o udziale Lecha Kaczyńskiego w obchodach rocznicy mordu katyńskiego? Dlaczego trzymano go w tajemnicy?

Szef Kancelarii Premiera nie odpowiedział na pytania „GP” dotyczące jego styczniowej wizyty. Nie potwierdził też ani nie zdementował informacji o tym, że taki wyjazd miał miejsce.

Co ustalał Arabski z Rosjanami

Tomasz Arabski nie odniósł się również do naszych pytań o jego pobyt w Moskwie w dniach 17–18 marca. Jak ujawnił „Nasz Dziennik”, dokładnie 17 marca minister spotkał się tam z Rosjanami, ale nie w tamtejszym MSZ, lecz… w restauracji. Świadczy to o tym, że rozmowy Arabskiego ze stroną rosyjską – trwające, jak zeznał jeden z funkcjonariuszy BOR, dwie godziny – miały charakter nieformalny. Jakie szczegóły ustalano podczas tego dyskretnego spotkania?

17 marca Władysław Stasiak, ówczesny szef Kancelarii Prezydenta RP, wysłał do MSZ pismo, z którego wynikało, że w uroczystościach 10 kwietnia wezmą udział wszyscy najważniejsi polscy dowódcy, a więc gen. Franciszek Gągor, gen. Bronisław Kwiatkowski, gen. Andrzej Błasik, gen. Tadeusz Buk, gen. Włodzimierz Potasiński, wiceadmirał Andrzej Karweta i gen. Kazimierz Gilarski. Wcześniej ustalono z kolei, że z prezydentem do Smoleńska polecą zainteresowani posłowie i senatorowie. Niestety, Arabski nie odpowiedział „GP”, czy jego rozmowy z Rosjanami dotyczyły nazwisk generałów lub innych osób mających wejść w skład prezydenckiej delegacji.

Wiemy natomiast, że jednym ze skutków moskiewskiej eskapady Arabskiego było storpedowanie przyjazdu do Rosji Mariusza Handzlika, podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta. Gdy Handzlik, który chciał w Rosji ustalić szczegóły prezydenckiego lotu (w tym upewnić się, czy będą warunki, by Lech Kaczyński mógł bezpiecznie wylądować w Smoleńsku), uzyskał wstępnie aprobatę na organizację swojego wyjazdu, nagle przyszło do niego pismo od polskiego ambasadora w Moskwie Jerzego Bahra, że wizyta ta nie może dojść do skutku, bo w tym samym czasie do Rosji udaje się Arabski.

– Wizyta Arabskiego zablokowała możliwość rozpoznania przez Kancelarię Prezydenta tego, co się naprawdę dzieje w związku z przygotowaniami do uroczystości w Katyniu. A pamiętajmy, że kancelaria Lecha Kaczyńskiego była od początku marca bardzo zaniepokojona nieoficjalnymi informacjami, jakie do niej docierały, m.in. o stanie lotniska w Smoleńsku
– mówi „GP” Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej.

Nietykalni dla prokuratury

„Gazeta Polska” dowiedziała się też, że choć Tomasz Arabski prowadził tajemnicze rozmowy w Moskwie, to po prawie ośmiu miesiącach od katastrofy Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie jeszcze go nie przesłuchała.

Innym oczywistym powodem, dla którego Arabski powinien złożyć zeznania, jest fakt, że był on koordynatorem lotu rządowego samolotu Tu-154M do Smoleńska 10 kwietnia 2010 r. W dokumencie pt. „Porozumienie w sprawie wojskowego specjalnego transportu lotniczego”, podpisanym 18 lipca 2005 r., czytamy: „Przewóz osób uprawnionych do korzystania z wojskowego specjalnego transportu lotniczego wykonują w ramach służby publicznej statki powietrzne jednostki wojskowej wyznaczonej przez Dowódcę Sił Powietrznych. (…). Koordynatorem realizacji Porozumienia jest Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów”.

Do instytucji korzystających z wojskowego transportu lotniczego, o których jest mowa we wspomnianym porozumieniu, należało zapewnienie we własnym zakresie wyposażenia pokładowego oraz wyżywienia – za wszystkie inne czynności był odpowiedzialny koordynator minister Tomasz Arabski.

Jak dowiedziała się „GP”, wojskowi śledczy nie przesłuchali jeszcze także – co jest równie szokujące – szefa Biuro Ochrony Rządu gen. Mariana Janickiego. Zaznaczmy, że z racji pełnionej funkcji Janicki osobiście odpowiadał za bezpieczeństwo prezydenta RP i innych członków delegacji, nadzorował też (a przynajmniej powinien nadzorować) plan zabezpieczenia miejsca wizyty i przygotowań do wylotu. Jak pisaliśmy ostatnio w „GP” – gdy samolot z Lechem Kaczyńskim rozbijał się w Smoleńsku, na lotnisku Siewiernyj nie było żadnego funkcjonariusza BOR. Jeden tylko został oddelegowany do MSZ, który na ten czas został w BOR zawieszony w obowiązkach. Już sam ten fakt przesądza, że gen. Janicki powinien być jedną z pierwszych przesłuchanych osób w śledztwie. Niestety, nie wiadomo, czy szef BOR w ogóle złoży zeznania. – Prokuratura nie ujawnia zaplanowanych czynności wynikających z planu śledztwa, wobec czego nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy takie przesłuchanie jest planowane – stwierdził w rozmowie z „GP” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

SMS od Michniewicza

Do tej pory Tomasz Arabski został przesłuchany w charakterze świadka w sprawie, która bezpośrednio ze Smoleńskiem się nie łączy – choć związku między nią a katastrofą na pewno nie można wykluczyć. Chodzi o tajemniczą śmierć Grzegorza Michniewicza – dyrektora generalnego Kancelarii Premiera (odpowiadającego za ochronę informacji niejawnych). Michniewicz zmarł 23 grudnia 2009 r. Być może to tylko przypadek, ale tego dnia w Polsce wylądował remontowany w rosyjskiej Samarze Tu-154 M 101, który potem rozbił się pod Smoleńskiem. Michniewicz – jako szef tajnej Kancelarii Premiera Tuska, mający najwyższe (także NATO-wskie) certyfikaty bezpieczeństwa – musiał zostać o tym poinformowany, albowiem właśnie przez jego ręce przechodziła korespondencja polsko-rosyjska, także w sprawie obchodów w Smoleńsku. Czy urzędnik przez przypadek dowiedział się czegoś więcej?

„Gazeta Polska” uzyskała w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie potwierdzenie, że Michniewicz przed zgonem wysłał do Tomasza Arabskiego telefoniczną wiadomość tekstową. Czego dotyczył ten SMS – nie wiadomo. O wiadomościach tekstowych (tyle że kilku) wysłanych przez Michniewicza do Arabskiego jako pierwszy napisał tygodnik „Wprost”. Do czasu publikacji w „GP” informacja o poprzedzających śmierć urzędnika SMS-ach (a raczej SMS-ie) nigdy jednak nie została oficjalnie potwierdzona przez prokuraturę.

Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski

Całość artykułu w tygodniku “Gazeta Polska”

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=29158 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]