Jak, Tupolew czy czarter ?

Aktualizacja: 2010-11-25 3:08 pm

“Prezydencki Tupolew” został wbity w podświadomość Polaków i obcokrajowców, podobnie jak naciski w Gruzji. Przypuszczenie Jarosława Kaczyńskiego, że brat będzie lecieć Jakiem, skoniło mnie do sprawdzenia, czy istotnie Tupolew był kiedykolwiek udostępniony prezydentowi. Pamietamy bowiem, że(…) apogeum, spór [o samoloty] osiągnął w październiku 2008 roku, kiedy to Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera, odmówił samolotu Lechowi Kaczyńskiemu, by ten nie poleciał na szczyt w Brukseli. Prezydent wyczarterował wtedy samolot i na szczyt doleciał.Zatem dość zasadne wydaje się pytanie, ile razy i w jakim czasie pan prezydent korzystał z Tu-154.

Pełnię obrazu otrzymalibyśmy analizując dane od  początków rządu Tuska, ale ja ograniczyłem się jedynie do bieżącego roku. Przeszukałem zdjęcia oraz inne ogólnie dostępne materiały w internecie.  Ktoś bardziej dociekliwy zapewne zrobiłby to lepiej. Będę wdzięczny za  zweryfikowanie moich sugestii i wniosków…

Z pierwszą wizytą w tym roku, pan prezydent udał się 21 stycznia do Czech. Nie wiem, jakim środkiem lokomocji dotarł do Pragi, z pewnością nie był to “prezydencki Tupolew”, ponieważ ten, według zapewnień mediów, poleciał na Haiti i stał kilka dni na lotnisku w Puerto Rico http://jetphotos.net/viewphoto.php?id=6762459&nseq=0.

Druga podróż zagraniczna pana prezydenta związana była z forum ekonomicznym w Davos. Przytoczę cytat z  artykułu (linkowanego na końcu), jaki został opublikowany  6 lutego br.. (…) Bo oba rządowe Tu-154 znów są zepsute. Pierwszy do końca lipca przechodzi remont w Rosji, a drugi czeka na naprawę. Autopilot ma usterkę od ostatniej wyprawy do Haiti. A części zamienne wciąż nie dotarły. Na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos 28 stycznia prezydent Lech Kaczyński dotarł więc spóźniony – zamiast tupolewem, musiał polecieć małym jakiem.  Zatem “prezydencki Tupolew” , jak zapewniają media, wrócił 24 stycznia z Haiti (komentarz 16) i stał popsuty, a prezydent dowiedział się, że nie może z niego skorzystać wówczas, gdy trzeba było odlatywać, tj  28 stycznia br. Przez cztery dni min. Arabski nie poinformował kancelarii prezydenta o awarii Tupolewa. A może do ostatnich chwil kancelaria walczyła o jakikolwiek samolot , w końcu z pozytywnym skutkiem?. Tak, czy inaczej, potwierdzenie lotu Jaka-40 nr 044 do Zurychu znalazłem na  stronie runway14.blogspot.com/2010_01_01_archive.html. Smaczku dodaje opis pod zdjęciem. 044 YAK-40 c/n 9840659 Polskie Lotnicze Wojska, arriving as PLF101 from EPWR, LSZH 28 Jan 2010. Oznaczenie lotu do Zurychu PLF101.

Trzecia podróż do Chorwacji 18 lutego na zaprzysiężenie prezydenta tego kraju oraz cykl rozmów z przywódcami bałkańskimi.  Na podstawie znalezionych materiałów należłoby sądzić, że prezydent odbył lot Tupolewem. www.youtube.com/watch pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tupolev_Tu-154M_Poland_-_Air_Force.jpg
Ale równocześnie na stronie http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Polish_Air_Force_Yak-40.jpg jest informacja o Jaku-40 stojącym 21 lutego w Zagrzebiu. Jako źródło fotografii podano kancelarię prezydenta. Niestety, w zasobach obecnej kancelarii, fotografia została skasowana !!! Czyżby ludziom Komorowskiego zależało na ukryciu faktu powrotu z Zagrzebia Jakiem-40? A może nie tylko powrotu?

Z informacji na stronie prezydent.pl www.prezydent.pl/blog/art,72,nieoczekiwana-zmiana-miejsc.html dowiedziałem się, że 25 lutego na Ukrainę pan prezydent poleciał tupolewem w towarzystwie m.in. Sikorskiego. Dalej dowiaduję się, że określenie “prezydencki Tupolew” nie odpowiadało szefowi MSZ., który czuł się gospodarzem samolotu. Zażyczył sobie podróżować w pierwszym saloniku wraz z prezydentem. Ponieważ protokół dyplomatyczny MSZ wyznaczył mu miejsce w drugim saloniku, ostentacyjnie opuścił VIP-owską część samolotu i zajął miejsce w kabinie dla dziennikarzy.  Tutaj też znajdują się fotografie prezydenta z tej podróży, w tym jedna (druga) na tle Tupolewa: http://www.prezydent.pl/en/news/news/art,111,polish-president-in-kiev.html. Niestety, w tym przypadku, znów mam wątpliwości. Ze zdjęcia nie wynika jednoznacznie, czy prezydent wsiada, czy wysiada z samolotu. Informacja zawarta w fotografii (exiff) wskazuje, że zdjęcie wykonano 24 lutego o odz 23:29. Jak na wylot, dość późno. jak na przylot zbyt wcześnie. Dodatkowo prezydent, w przeciwieństwie do pozostałych fotek wykonanych podczas pobytu na Ukrainie ma inny krawat, chociaż to oczywiście niczego nie dowodzi, ale potwierdza wątpliwości.

Pierwsza podróż na Litwę, 11-tego marca. Pan prezydent podróżował Jakiem-40 nr boczny 048, co potwierdza fotografia http://jetphotos.net/viewphoto.php?id=6805422&nseq=16 ze stosownym komentarzem.

Ostatnia szczęśliwa podróż zagraniczna pana prezydenta, 8 kwietnia na Litwę. Jak ogólnie wiadomo, gdy potrzeba lecieć premierowi i prezydentowi,  “prezydenckim Tupolewem” leci Tusk, co potwierdza komentarz pod zdjęciem jetphotos.net/viewphoto.php. Tym razem na spotkanie z Obamą do Pragi www.youtube.com/watch. Nie wiem, czym leciał pan prezydent. Prawdopodobnie skorzystał z jednego z Jaków-40, a może nawet Bryzy.

Jako ciekawostkę potraktuję ósmy kwietnia. To zupełnie nieprawdopodobny dzień, jeśli chodzi o udokumentowane zaprezentowanie samolotów 36 Pułku.  Nie znalazłem żadnego innego dnia, w którym niemal wszystkie samoloty VIP-owskie byłyby przygotowywane do lotu lub startowały. Tego dnia zostały sfotografowane  poza Tupolewem w Pradze, trzy Jaki i Bryza. Nr 048 nad lotniskiem Okęcie jetphotos.net/viewphoto.php , a nr 044 i 045 sfotografowano wyciągane z hangaru również na Okęciu jetphotos.net/viewphoto.php, jetphotos.net/viewphoto.php. Dodatkowo również Bryza nad Okęciem jetphotos.net/viewphoto.php. W sumie pięć samolotów. Zastanawiające, jaki był powód takiego ożywienia  w specpułku tego właśnie dnia i dokąd te wszystkie samoloty latały (o ile się nadawały do lotu).

Podsumowując, mam podstawy sądzić, że  żadna z sześciu wizyt międzynarodowych prezydenta w 2010 roku, nie odbywała się Tupolewem.  Co najmniej raz dostrzegłem próbę ukrycia przez obecną kancelarię rzeczywistego środka podróży prezydenta Kaczyńskiego.

Ale przykładów na fałszowanie sposobu podróży prezydenta znajdziemy więcej. np:

(…)  W Kancelarii Prezydenta trwają gorączkowe narady. Nie wiadomo, jak bezpiecznie przetransportować Lecha Kaczyńskiego do Nowego Jorku, gdzie prezydent ma wziąć udział w Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Rządowe maszyny się popsuły, więc trzeba będzie korzystać z rejsowej oferty.

http://www.dziennik.pl/grafika/95908,46945,prezydent_kupi_bilet_na_samolot_do_usa.html#anchorFoto

(…) Szef MSZ poleciał do Stanów Zjednoczonych rejsowym samolotem. Prezydent Kaczyński rządowym Tu-154 pilotowanym przez kpt. Grzegorza Pietruczuka. To ten sam pilot, którego w sierpniu prezydent chciał wyrzucić ze służby za to, że wbrew jego poleceniom nie wylądował w Tbilisi. Pilot uznał wtedy, że lot do Gruzji będzie niebezpieczny i – zgodnie z planem – wylądował w Azerbejdżanie.

wyborcza.pl/1,76842,5726375,Prezydent_i_szef_MSZ_w_jednym_stali_ONZ.html


Przewrotnośc polskich zamachowców jest niepojęta. Postanowili uśmiercić prezydenta w samolocie, którym nie leciał.  Co więcej próbowali wmówić, że spowodował tę katastrofę.

Czy tak wyglądał  PLF-101 w Smoleńsku 10 kwietnia ? 
www.airliners.net/photo/Poland—Air/Yakovlev-Yak-40/1578351/&sid=a3ec40064ce2be9be3eb132b5295721d
Czy też pan prezydent lub pozostała część delegacji poleciała czarterem jak sugerowałem w notce arturb.salon24.pl/242208,rozmowa-z-czlowiekiem-z-ulicy ?

Na deser przykład, jak wyglądały prawdziwe naciski na pilota w wykonaniu jednego z premierów:

(…) Nad Warszawą szalała śnieżyca. Lepsza pogoda była w Katowicach i tam miał lądować samolot. 
Premierowi zależało jednak na tym, by samolot wylądował na Okęciu. Pilot zapowiedział, że spróbuje wykonać trzy podejścia. Jeśli to okazałoby się zbyt ryzykowne, miał zrezygnować i polecieć jednak na Śląsk. Samolot zaczął zniżać lot, ale przez okna nie było nic widać prócz gęstej zadymy. W pewnym momencie rozległ się huk – to pilot wysunął podwozie. Umilkły żarty, nie było śmiechów. Wszyscy spodziewali się, że za chwilę koła dotkną pasa, ale pilot poderwał maszynę i zaczął przygotowywać się do drugiego podejścia. Gdy i tym razem pilot poderwał maszynę, nikt nie przypuszczał, że podejmie jeszcze jedną próbę. Ale i tym razem pilot zaczął ostro schodzić w dół i samolot huknął kołami o pas. W tym momencie jedna z dziennikarek nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć – Jezu! Ratunku! Rozbiliśmy się! – opowiada dziennikarz polityczny Marcin Graczyk.

Trzy podejścia w szalejącej śnieżycy, bez wioczności.  Ale jak się nie nazywa Kaczyński i nie należy do PiS, to nawet na drzwiach od stodoły można wylądować i nikt tego nie pamięta. Zastanawiam się tylko dlaczego w chwili zagrożenia życia, wpółtowarzyszka podróży ówczesnego premiera wołała “Jezu” a nie “k.u..a” jak należy wołać w takich sytuacjach, zdaniem Rosjan. [link1], [link2], [link3].

arturb

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=28741 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]