Gaz łupkowy i ekologia – perspektywy wydobycia gazu niekonwencjonalnego w Polsce

Aktualizacja: 2010-10-21 4:18 pm

O niekonwencjonalnych złożach gazu ziemnego oraz obecnych perspektywach poszukiwań gazu łupkowego w Polsce z Pawłem Poprawą z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie, rozmawia Andrzej Lachowski z portalu Ekologia.pl.

Nie tak dawno byliśmy świadkami istnego bumu na informacje o gazie łupkowym. Co się dzieje obecnie w kwestii wydobycia gazu łupkowego? Coraz mniej o nim słychać. Czy coś się wydarzyło?

– Ja myślę, że przede wszystkim media są już troszeczkę zmęczone tym tematem. To już nie jest nowe i nie jest tak chodliwe. Nie gaśnie natomiast zainteresowanie ze strony przemysłu. Jak spojrzymy na naszą mapę koncesyjną w Polsce to zwracają naszą uwagę takie firmy jak: Exxon, ConocoPhillips, Marathon Oil. To są giganci światowego przemysłu. Nie są to jednak firmy, które ściśle specjalizują się w gazie łupkowym. One dopiero wchodzą w ten rynek. Rynek gazu łupkowego od podstaw stworzyły małe, nikomu nie znane firmy. To troszeczkę przypomina sytuację początków przemysłu komputerowego Stanów Zjednoczonych, który wyrósł praktycznie z niczego. Powstawał dosłownie w garażach. Tu też tak troszeczkę było. Ten przemysł wyrósł z innego pnia niż główny przemysł naftowy. Powstały już oczywiście bardzo silne organizmy ekonomiczne, które tym się specjalizują. Do tej pory nie były one jednak na rynku obecne i teraz obserwuje ich wejście np.: Talisman czy Encana, która są firmami zajmującymi się wydobyciem gazu ze złóż niekonwencjonalnych.


Czy Polska ciągle cieszy się takim zainteresowaniem, jak kilka miesięcy temu, kiedy to ogłoszono pierwsze informacje o możliwości występowania złóż gazu łupkowego?

Po stronie przemysłu rynek polski jest ciągle doceniany. Polska jest jednym z najciekawszych rynków na świecie. Jeśli odliczymy Stany Zjednoczone i Kanadę to nasz kraj na pewno wybija się w skali globalnej. To co się dziej u nas ma obecnie symptomy takiej gorączki złota.

Z tego co wiemy jeszcze w kilku innych krajach istnieje możliwość występowania złóż gazu niekonwencjonalnego. Jak to wygląda w skali światowej. Jakie kraje oprócz Polski rokują na duże wydobycie gazu łupkowego?

Jest jeszcze oprócz Polski parę fajnych miejsc w Europie, np. basen w południowej-wschodniej Francji, który ma bardzo interesującą geologię, łupki w południowej Szwecji, które też są obiektem zainteresowania. Jest też kilka innych miejsc w Europie. Poza nią są bardzo interesujące baseny w Chinach. Ten przemysł globalnie bardzo szybko rozwija się i kolejne kraje są analizowane pod tym kątem. Następuje to w takiej kolejności, że najpierw uwzględniane są najbardziej politycznie stabilne kraje. One właśnie są pierwszym obiektem poszukiwań. Wynika to z ogromnych nakładów długofalowych. Tu nie ma mowy o wejściu i zrobieniu kapitału rabunkowego i ucieczce z kraju. Tutaj firma na długo wiąże się z krajem i inwestuje ogromne pieniądze, więc w zasadzie jest to ograniczone do krajów stabilnie politycznych w tej chwili. Australia też jest krajem gdzie intensywnie bada się możliwości występowania gazu niekonwencjonalnego. W każdym bądź razie zainteresowanie tym przemysłem jest. Ja to rozumiem, że nie da się wałkować w kółko tego samego tematu. On troszeczkę traci na atrakcyjności.

Jaka jest aktualna sytuacja rynku gazu łupkowego?

– Bardzo istotnie na ten rynek wpłyną wyniki poszczególnych wierceń, a tych wierceń w tym roku będziemy mieć 5 skompletowanych. To już będzie coś. Będzie jakieś wyobrażenie o wielkości rynku. Z tych 5 wierceń dwa są już wykonane, a 3 kolejne są w przygotowywane. Więc ta perspektywa jest już realnie bliska, żeby była taka konkretna namacalna informacja, to poczekać musimy na oficjalne informacje z tych wierceń. Natomiast w kuluarach środowiska przemysłu gazowego mówi się, że bardzo interesująco wyglądają wyniki pierwszego wiercenia. Jest to oczywiście jeszcze informacja niepotwierdzona oficjalnie. Wskazuje jednak że obecność gazu prawdopodobnie się potwierdzi. Czyli w środowisku panuje przekonanie, że firma ma pozytywne wyniki.

Z tego co wiem obecnie jedynie Stany Zjednoczone i Kanada dysponują technologią umożliwiająca wydobycie gazu łupkowego. Jak więc z łupkami poradzą sobie polskie firmy?

– To nie jest jakaś technologia zupełnie kosmiczna. Natomiast nie sądzę, żeby to się udało robić np. PGiNG samodzielnie. Takie na przykład szczelinowanie – jest to zabieg, który trzeba wykonać na wywierconym uprzednio otworze. W Polsce już miały one miejsce wcześniej. Na przykład PGiNG kontraktuje zagraniczną firmę do swojego szczelinowania. I w zasadzie wszystkie te zabiegi można zakontraktować zagranicą. Po naszej stronie praktycznie pozostaje ten element menadżerski. Koniec końców trzeba umieć zarządzać tymi projektami. Prowadzenie tego projektu polega na tym, żeby to zrobić przede wszystkim ekonomicznie. Nie sztuką jest znaleźć gaz łupkowy, to są proste systemy. Nazywa się je: łatwe do odkrycia, trudne w produkcji. Sztuką jest zrobienie komercyjnej produkcji. Amerykanom udało się to świetnie– dzięki wolnej gospodarce, potężnej konkurencji na rynku, gdzie mnóstwo podmiotów zbankrutowało zanim inne znalazły sposób robienia tego taniej. To bardzo agresywny rynek jeśli chodzi o konkurencję. I moje zdanie osobiste jest takie: jak znam polski rynek, jak znam wszystkie te firmy które są obecne w Polsce, z którymi współpracowaliśmy, nie wydaje mi się żeby podołały większej liczbie koncesji niż mają teraz.

Czy wydobycie gazu łupkowego jest zagrożone w związku z umową na sprowadzanie gazu z Rosji. Zakontraktowaliśmy zapasy większe niż potrzebujemy a sama umowa jest przewidziana na wiele lat. Czy ten kontrakt nie spowoduje spadku determinacji poszukiwania i wydobycia gazu łupkowego?

No tak. Pojemność rynku jest taka, że mamy 15 mld m3 gazu rocznie. Kontrakt będzie obejmował 2/3 tego, czyli 10 mld. Pozostałą część mamy ze swoich źródeł. Czyli można teraz powiedzieć, że pojemność tego rynku jest wykorzystana. Nie mniej jednak, pozostaje następujące pytanie: jeżeli będziemy mieli gaz łupkowy, który będzie tańszy od gazu z Rosji czy są jakieś klauzule żeby móc zerwać takie umowy. Ponadto Polska ma bardzo niskie zużycie gazu na osobę. To zużycie będzie rosło i będzie tworzyć przestrzeń dla nowych źródeł gazu. Część energetyki można przestawić na gaz, można robić elektrownie gazowe, Gaz jest bardzo czystym źródłem energii. Samo spalanie gazu jest najczystszym źródłem energii wśród paliwa kopalnych. Jeżeli popatrzymy na wszystkie substancje, które uwalniają się podczas spalania, to gaz ma w stosunku do wszystkich innych źródeł najmniejszą ich ilość. W związku z tym, że chcemy mieć ekologiczne źródła energii będzie malał udział węgla w strukturze energetycznej kraju, co będzie stwarzać nową przestrzeń dla gazu.

Kolejnym czynnikiem, który może wpłynąć na wydobycie gazy łupkowego są kwestie zagrożenia dla środowiska. Pojawiają się głosy, że poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego może być zagrożeniem dla przyrody Polski. Jakie niebezpieczeństwa może nieść ze sobą wydobycie gazu niekonwencjonalnego?

Prawidłowo wykonany proces poszukiwań i produkcji gazu łupkowego nie skutkuje niszczeniem środowiska. Jednak jak każda działalność przemysłowa dla środowiska nie jest to proces obojętny. Wpływ jest dosyć ograniczony, pod warunkiem że ktoś nie próbuje obniżyć kosztów wiercenia kosztem elementów, które związane są z ochroną środowiska.

Oddziaływanie na środowisko ma kilka aspektów. Pierwszy aspekt to zajmowanie przestrzeni pod wiercenie. Jest o tyle istotny, że w przypadku tego systemu wierci się o wiele więcej otworów niż konwencjonalnie. Taki teren jest zajęty tymczasowo, kiedy są prowadzone prace wiertnicze. Po udostępnieniu otworu do produkcji zostaje tylko to miejsce gdzie jest instalacja, reszta jest zrekultywowana. Nie jest to przesadnie uciążliwe, gorzej jeżeli jest to teren leśny. Prawda jest taka, że jest szereg terenów, które będą wyłączone z prac ze względu na swoje walory przyrodnicze. Tych zasobów nie sięgniemy. Z terenem wiąże się oddziaływanie na ludzi. Jeżeli stoi wiertnia w pobliżu terenu zabudowanego, ludzie mogą odczuć prace maszyn, hałas. Na terenach zaludnionych stosuje się więc ekrany. Z każdą z tych rzeczy można sobie poradzić. Następnym zagadnieniem jest pobór wody do szczelinowania. Na jedno szczelinowanie pobiera się od 1000 do 2000 m3 wody. Zatłacza się ją za pomocą kilkunastu specjalnych ciężarówek. Na jednym otworze szczelinowań można zrobić kilkanaście.

Skoro jesteśmy przy szczelinowaniu, bardzo ważnym czynnikiem jest tu woda, która jest używana do tego procesu. Co z jej utylizacją?

Jeżeli chodzi o dostępność wody, to Polska nie jest trudnym miejscem pod tym względem. Trzeba stworzyć regulacje, żeby nie było rabunkowej gospodarki wodą. Mogą to być wody powierzchniowe, podziemne, solanki. Po szczelinowaniu cześć wody wraca na powierzchnie i ta woda ma dodatki chemiczne, głównie polimery na bazie karbonu. Bakterie rozkładają polimery i przeciwdziała się temu dodając środków bakteriobójczych. Komponenty chemiczne stanowią około 0,5 procent. Od 15 do 60 proc. tego płynu może wrócić na powierzchnię, najczęściej jest to od 20 do 40 procent, a średnio 25-30%. Nie możemy zrzucić tej wody do zbiornika, bo zawiera środki chemiczne, które są niekorzystne dla środowiska. Podkreślam nie są one groźne ale są niekorzystne. Zatłoczona woda wypłukuje ze skał elementy, które tam są. Najczęstszym problemem jest wzbogacenie w metale ciężkie. Na powierzchnie wraca brudna woda, którą trzeba zutylizować. I to są koszty, ale nie jest to wielki problem. Trzeba dopilnować żeby została przeprowadzona utylizacja i to właśnie się wiąże z dużymi kosztami. Po pierwsze odfiltrowuje się odłamki skalne, stopniowo oddziela się czystą wodę. Płyny można oddać do oczyszczalni miejskiej. To jednak zależy od składu chemicznego, od tego co tam dodaliśmy. Osad czasem się spala w spalarniach wysokotemperaturowych. W Stanach Zjednoczonych popularne jest ponowne zatłaczanie tego wszystkiego do górotworu.

Zatem można tę wodę ponownie wykorzystać zatłaczając do górotworu?

Tak ale nie w łupek. On ma małą chłonność wody. To jest nasz problem. Obok są solanki, do których można to z powrotem napompować. Zagrożenie dla środowiska jest znikome o ile wszystkie procedurą są spełnione. Trzeba pamiętać, że są one kosztowne i istnieje pokusa, że można pójść na skróty – dotyczy to małych operatorów, bo duże firmy nie mogą sobie na to pozwolić, ich atutem jest marka. Jakieś realniejsze zagrożenia dla środowiska są związane z awariami. Przemysł ma 20 lat i historia awarii jest zupełnie znikoma. Ale trzeba to brać pod uwagę. Ze względu na specyfikę naszego terenu wypłynięcie solanki jest niemożliwe. Jedynie podczas wtłaczania przez otwór wody może teoretycznie dojść do przesączania się wzdłuż uszkodzonych ścian. I tu jest kwestia nadzoru górniczego. Projekt otworu musi być zatwierdzony przez Urząd Górniczy, który sprawdza projekt i zatwierdza. Była kiedyś w Polsce eksplozja na konwencjonalnym otworze i po tym wprowadzono szereg regulacji. U nas więcej uwagi poświęca się ekologii niż w Stanach, inna kultura. Nie ma potwornych zagrożeń. Na pewno ten czynnik będzie wykorzystywany w zagrywkach politycznych. Tu jest też duża rola ekologów, żeby poświecili trochę wysiłku realnym zagrożeniom, żeby nie poddać się ewentualnym manipulacjom.

Czy istnieje zagrożenie zatrucia wód gruntowych.

W polskich warunkach jest ono znikome. W Polsce nad ewentualnym złożem łupkowym jest 2,5 metrowa bariera w postaci iłów, są duże warstwy uszczelniające. U nas jedyne co może się zdarzyć to awaria na otworze. Szczelinowanie może uszkodzić otwór i wtedy może cofnąć się ten płyn i dostać na różne poziomy. Skażenie realne miałoby miejsce, gdyby to się powtarzało co jakiś czas. Oczywiście nie możemy wykluczyć takiego zagrożenia.

Słyszałem o tym że trwają prace mające na celu stworzenie mniej inwazyjnej technologii służącej do szczelinowania.

–  Przede wszystkim trwają prace nad zastąpieniem w szczelinowaniu wody przez inną substancję, najlepiej przez środowiskowo obojętny gaz poddający się skropleniu. Pracuje się na przekład nad szczelinowaniem na bazie skroplonego propanu, bądź skroplonego azotu. Ze względów środowiskowych trwają intensywne prace nad tym, by nie dochodziło do powrotu zatłaczanych płynów na powierzchnię.

Pan wspominał, że w kilku krajach istnieje perspektywa dużych złóż gazu łupkowego – Francja, Austria, Rumunia. Ostatnio na Ukrainie prezydent Janukowycz ogłosił, że złoża są duże i zaprasza inwestorów. Czy może być tak, że inwestorzy przeniosą się za wschodnią granicę?

Na pewno jesteśmy najbardziej gorącym rynkiem. Skupiliśmy najwięcej inwestorów. Ukrainie będzie trudno konkurować z nami z jednego powodu, który akurat jest zależny od prezydenta Janukowycza, tj. od ryzyka politycznego. Firmy nie chcą inwestować na Ukrainie, ze względu na korupcję. To jest duży kraj i wcale nie zdziwiłbym się, gdyby tam były zasoby gazu łupkowego. Natomiast podstawową wadą, która wyklucza Ukrainę jest sytuacja polityczna. Rumunia na razie nie ma stwierdzonych takich szans. Chevron zainwestował w Bułgarii. Tam z kolei jest taki problem, że cała linia przesyłowa należy do Gazpromu. W mojej ocenie, jesteśmy najaktywniejszym rynkiem. Atrakcyjne są północne Niemcy, południowa Szwecja i południowo-wschodnia Francja. W Austrii jest za głęboko i jest to nie ekonomiczne.

Czyli klamka zapadła. Jedyne co możemy zrobić, to ewentualnie zepsuć to co już osiągnęliśmy.


– Zepsuć jest bardzo łatwo, na 1000 sposobów, począwszy od ryzyka politycznego. Łatwo to popsuć obciążeniami fiskalnymi. To jest odpowiedzialność administracji państwowej.

Już widzimy mięknącą pozycję Gazpromu, że możemy szukać nowych algorytmów ustalania cen. Sama szansa, bo jeszcze nie odkryliśmy złóż, spowodowała refleksje u Gazpromu. Gazprom ciężko odczuł gaz łupkowy, bo Amerykanie wpłynęli globalnie na zmianę ceny gazu – przez co Gazprom już wiele kontraktów musiał renegocjować. Wiele rynków przestaje być dla nich atrakcyjnych. Uświadamiają sobie tego konsekwencje.

Skoro Pan mówi, że było widać inną postawę Gazpromu to są przesłanki do tego, że należy się spodziewać że jednak mamy złoża…

– Poszukiwanie gazu to długi proces. Na razie mamy dwa otwory. Trwają prace, firmy dopiero przebadały próbki skał. Wyniki są poufne. Jedna z firm, po odwierceniu otworu, podjęła decyzje o wywierceniu kolejnego. Z tego wnoszę, że wyniki tego otworu są pozytywne.

A kiedy można spodziewać się wyników?

– Nie wiem jaka jest procedura ujawniania wyników przez firmy. Na pewno dorocznie raportują do Ministerstwa Środowiska. W którymś momencie firmy na pewno będą ujawniały raporty. Zawsze tak robią. Czekają na pule informacji wiarygodnych.

I liczmy na uczciwość i rzetelność ekologów w ocenie projektu…

Tak. Bardzo potrzebujemy, by ekolodzy zaangażowali się, ale w taki aktywny sposób. Żeby sami też nauczyli się, co to jest, by weszli głębiej w to zagadnienie. Żeby później mogli między sobą odróżnić hochsztaplerów, bądź osoby działające na zlecenie polityczne.

Czy państwo ma plany zaangażowania ekologów w projekt? Na przykład edukowanie ich o gazie łupkowym. Czy są planowane jakieś działania w tym kierunku?

Jest zgłoszona do Ministerstwa Środowiska propozycja projektu, który by opracowywał wiele aspektów środowiskowych. Nie tylko ekolodzy muszą się uczyć, my też musimy to robić. Powiedzmy sobie szczerze, jest to nowe zagadnienie. Bardzo mało osób ma kwalifikacje. Zgłosiliśmy projekt, który ma ogarnąć cały proces implementowania tych wszystkich elementów. Na pewno jest pomysł organizowania konferencji regionalnych. Teraz taka konferencja będzie organizowania w Lublinie. Będziemy działać stopniowo – będą organizowane spotkania z burmistrzami, wójtami, lokalnymi ekologami. To będzie najbardziej efektywne. Zobaczymy jak to w praktyce będzie się udawało. Trzymamy kciuki za kolejne wiercenia.

Ja również trzymam kciuki. Dziękuję za rozmowę.

Paweł Poprawa, mgr inż. Od 1995 roku – pracownik Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Od 2003 r. jest kierownikiem Pracowni Prospekcji Naftowej. Główne przedmioty działalności zawodowej to analiza basenów sedymentacyjnych, w szczególności w aspekcie ich ewolucji tektonicznej i historii termicznej. Od kilku lat autor wykonuje badania w zakresie rozpoznania potencjału dla występowania niekonwencjonalnych złóż węglowodorów w Polsce, realizowane we współpracy z zachodnim i polskim przemysłem naftowym.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Za: ekologia.pl -- [Org. tytuł: « Gaz łupkowy i ekologia. Paweł Poprawa o perspektywach wydobycia gazu niekonwencjonalnego w Polsce»]
Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27700 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]