Ekologia a gazociąg północny. Dlaczego ekolodzy milczą w sprawie Nord Stream?

Aktualizacja: 2010-10-15 2:57 pm

Na początku kwietnia konsorcjum Nord Stream rozpoczęło budowę Gazociągu Północnego, który drogą morską łączy Rosję i Niemcy. Jednak dla bardzo wrażliwego ekosystemu, jakim jest Morze Bałtyckie, inwestycja może być bardzo groźna, a jej skutki nieodwracalne. Organizacje ekologiczne w Polsce i na świecie wydają się milczeć w tej sprawie. Przyjrzyjmy się zatem jakie stanowisko na temat budowy Gazociągu posiadają i jak wyglądają ich działania.

Zagrożenia, jakie niesie Gazociąg

Morze Bałtyckie zostało uznane przez Międzynarodową Organizację Morską za „szczególnie wrażliwy obszar morski” i już teraz jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych zbiorników wodnych. Sam proces budowy gazociągu może niebezpieczny dla populacji morświnów, która liczy obecnie tylko 600 osobników. Morświny posługują się echolokacją, a więc określają swoje położenie na podstawie fal ultradźwiękowych, odbijanych od przedmiotów. Obawy co do zagrożenia tego gatunku podczas prac budowlanych ma dr inż. Teresa Radziejewska z Instytutu Nauk o Morzu Uniwersytetu Szczecińskiego − Potencjalnie duże zagrożenie może występować na etapie budowy- układania gazociągu, z uwagi na generowanie hałasu pod wodą. – mówi Radziejewska – Nie prowadzono dotychczas szacowania skali tego zagrożenia – dodaje.

Poza tym jak opisuje Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 8 lipca 2008 roku, na dnie morza (głównie w Zatoce Fińskiej) ulokowane są duże pokłady broni z czasów II wojny światowej, sięgające 80 tys. ton amunicji bojowej. Pojemniki z amunicją w przeważającej części uległy korozji (w 80 procentach), a ich wnętrze kryje niebezpieczne substancje, takie jak gaz musztardowy, iperyt siarkowy, iperyt azotowy, luizyt, Clark I, Clark II i adamsyt. Część broni ma być usuwana poprzez podwodne eksplozje, a sama rura ma być czyszczona za pomocą toksycznej substancji – aldehydu glutarowego (Glutaraldehyde C5H8O2), która pozostanie w Bałtyku. Nietrudno się domyśleć jakie skutki dla morza może przynieść taka dawka chemikaliów. To tylko podstawowe problemy z jakimi możemy się borykać w związku z budową gazociągu. W tym wypadku powinnością organizacji ekologicznych wydaje się być wykazanie zainteresowania tą sprawą i próby wpłynięcia na losy gazociągu. Czy podjęły one jakieś działania i próbowały przeciwdziałać zagrożeniom, wynikającym z tej inwestycji?

Ekolodzy w Europie a Nord Stream

Jeżeli chodzi o europejskie organizacje ekologiczne, to rzeczywiście zareagowały one na plan budowy gazociągu. Jednak bezskutecznie, bo żadna nie zdołała zatrzymać przedsięwzięcia. Spójrzmy, jak sytuacja wyglądała w poszczególnych krajach, których dotyka problem budowy rurociągu, czyli państw Morza Bałtyckiego. Zacznijmy od naszych zachodnich sąsiadów. Niemieccy ekolodzy, skupieni w Związku na rzecz Środowiska i Ochrony Przyrody (BUND) oraz niemieckim oddziale WWF stanowczo wystąpili przeciwko budowie. Jednak w kwietniu tego roku organizacje zrezygnowały ze swoich żądań i wycofały pozew. Inwestor w zamian za zakończenie protestów zapewnił, że wydobywany podczas budowy margiel będzie składowany na lądzie i w miarę możliwości wykorzystywany, np. w budownictwie. Poza tym skutki wydobycia ma rekompensować kwota 10 mln dolarów, jaką koncern Nord Stream obiecał przeznaczyć na ochronę środowiska Bałtyku. Finowie przegrali z Nord Streamem w czerwcu. Fińskie Stowarzyszenie Ochrony Przyrody (SLL) wraz z trzema organizacjami ekologicznymi z Estonii, podważyło wiarygodność dokumentacji, która opisywała wpływ inwestycji na środowisko. Jednak fiński sąd uznał, że straty w przyrodzie są niewspółmierne do zysków, jakie przyniesie inwestycja. Z kolei Szwecja bardzo długo czekała z wydaniem samego pozwolenia na budowę. Zaproponowany przez Nord Stream raport był kilkakrotnie przez rząd i organizacje ekologiczne tego kraju odrzucany, ponieważ nie był kompletny i wyczerpujący.

Ostatecznie pozwolenie na budowę gazociągu wydano 5 listopada 2009, jednak towarzyszyło temu wiele kontrowersji i oskarżenia o lobbing. Litwa i Estonia od samego początku opowiadały się przeciwko gazociągowi. Kraje te już w 2007 roku wystosowały stanowisko, w którym wyraziły zaniepokojenie negatywnymi skutkami budowy i zaapelowały o przeprowadzenie analiz alternatywnych tras rurociągu. Dodatkowo Estonia nie wyraziła zgody na prowadzenie badań podwodnych na terenie swoich wód. Mimo sprzeciwu tych państw, nie udało im się powstrzymać rozpoczęcia budowy Gazociągu. Polska również staje po stronie opozycjonistów projektu, jednak warto sprawdzić, czy polscy ekolodzy poczynili działania w tym zakresie i w jakim stopniu dziś monitorują sytuację na Bałtyku.

Polskie organizacje ekologiczne

Tak więc szukając śladów gazociągu w działalności organizacji ekologicznych w Polsce dowiadujemy się, że właściwie wiele z nich w ogóle nie chce wypowiadać się w tej sprawie i nie posiada żadnego stanowiska. W odpowiedzi na pytanie o stanowisko w sprawie

Rzecznik prasowy Greenpeace sam przyznaje, że nie zna takich organizacji, które w Polsce zajmowałyby się Nord Streamem

gazociągu najczęściej słyszymy, że organizacje w ogóle nie zajmują się tą sprawą. − My jesteśmy na dolnym Śląsku, daleko od Bałtyku, nie monitorujemy tego − mówi Fundacja Ekologiczna „Zielona Akcja”. − Nie zajmowaliśmy się nigdy tego typu tematyką i myślę, że nie jesteśmy kompetentni do wypowiadania się w tej kwestii − mówi Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych.

Organizacje często nie poczuwają się do odpowiedzialności za podjęcie dyskusji na ten temat tłumacząc się, że jest to kwestia bardziej polityków niż ekologów co wyraźnie podkreśla Radosław Gawlik, prezes stowarzyszenia Eko−Unia mówiąc − Cała sprawa aż cuchnie polityką i ciężko jest o merytoryczna dyskusję − twierdzi Gawlik.

Do sprawy dystansuje się Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”− Nie wchodziliśmy w tą sprawę, ponieważ wiemy, że kwestią Gazociągu Północnego zajmuje się już co najmniej klika innych organizacji, – stwierdza Andrzej Kepel, prezes „Salamandry” -więc po prostu nie ma sensu, żebyśmy dublowali ich pracę i zajmujemy się innymi sprawami, którymi nikt inny się nie zajmuje.

Gazociąg – szkodliwy czy nie?

Z kolei te organizacje, które zdecydowały się zająć w sprawie Nord Stream konkretne stanowisko, posiadają zróżnicowane opinie dotyczące tej kwestii. Pojawiają się zarówno głosy popierające protesty zagranicznych organizacji, jak i bagatelizujące znaczenie inwestycji dla bezpieczeństwa Morza Bałtyckiego. Radosław Gawlik z Eko-Unii uważa, że są większe zagrożenia dla Morza Bałtyckiego niż położenie gazociągu. Według niego największe zagrożenia to w tej chwili niszczenie środowiska na wybrzeżu m.in. na Helu, w Karwi, zabudowa cennych terenów przymorskich, czasem wydm. − Jest to trwałe zniszczenie, dewastacja obszarów Natura 2000 i tu na lądzie trzeba szukać rozwiązania problemów, a nie gdzieś głęboko w morzu. − przekonuje Radosław Gawlik – Sądzimy, że inwestor będzie jednak dbał o to, żeby rura się nie rozszczelniła, bo wtedy będzie tracił pieniądze i odnotowywał straty − dodaje Gawlik.

Inaczej na tą sprawę patrzy Polski Klub Ekologiczny: − Stanowisko Klubu jest absolutnie negatywne − mówi Maria Staniszewska, wiceprezes tej organizacji − Nie ma takich zabezpieczeń, które gwarantowałyby bezawaryjność tego systemu. Żaden specjalista, ekspert ani inżynier mnie nie przekona, że ta konstrukcja nigdy nie ulegnie awarii, bo nie ma takich rzeczy które nigdy nie ulęgają awarii. Wolę sobie nie wyobrażać, co się stanie, gdy taka awaria nastąpi.

Również sprawa raportu opisującego wpływ gazociągu na środowisko, który spółka Nord Stream przedstawiła pięciu państwom (Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemcom) w 2009 roku może podzielić organizacje. − Ocena oddziaływania była zrobiona bardzo „delikatnie”. Poza tym nikt nie wie, co może znajdować się na dnie Bałtyku − twierdzi Maria Staniszewska (Polski Klub Ekologiczny). Z kolei Eko−Unia ma zaufanie do raportu: − Zagrożenia dotyczyły przejścia gazociągu przez cenne siedliska podmorskie, może też zahaczyć o bronie, które są zatopione na dnie po wojnie. Jak rozumiemy, inwestor znał te zagrożenia, była ocena oddziaływania na środowisko i zminimalizowano te zagrożenia. − przekonuje Robert Gawlik. Greenpeace wypowiada się w podobnym tonie: − Po przeczytaniu tego raportu doszliśmy do wniosku, że ta ocena jest na tyle wiarygodna, że wydaje się, iż projekt ten nie będzie miał negatywnego wpływu na środowisko.

Bezczynni ekolodzy

Czy jednak oprócz wystosowania stanowiska, organizacje, które już zdecydowały się wypowiedzieć w tej sprawie, podejmowały jakieś czynne działania? Okazuje się, że tu urywa się dalsza dyskusja. Dwie największe organizacje ekologiczne w Polsce nie wykazują obecnie żadnych działań związanych z monitorowaniem sytuacji Gazociągu. Przedstawiciel WWF poleca skontaktować się z Greenpeace’em, a rzecznik Greenpeace’u proponuje z powrotem zapytać WFF, który tym razem odsyła do swoich zagranicznych oddziałów. − WWF Niemcy i WWF Szwecja prowadziły protest, mają swój kierunek działań. A u nas nic się nie dzieje, bo Gazociąg nie przebiega przez polskie wody terytorialne, więc nie ma żadnej możliwości wpływania na ten cały proces z perspektywy Polski. − mówi Paweł Średziński z WWF Polska − To jest decyzja polityczna. Została podjęta i jest realizowana. Ma to też związek ze strategią którą kraje uczestniczące w tej inwestycji przyjęły i to nie jest nasza kwestia − dodaje.

Natomiast Jacek Winiarski, rzecznik prasowy Greenpeace’u sam przyznaje, że nie zna takich organizacji, które w Polsce zajmowałyby się Nord Streamem, a sam Greenpeace zajmował się tą sprawą przeszło 2 lata temu. − Gdy dowiedzieliśmy się o pomyśle budowy Gazociągu, skonsultowaliśmy się z naukowcami i sprawdziliśmy niebezpieczeństwa wynikające z inwestycji. Rzeczywiście dużo było głosów, że nie sama eksploatacja gazociągu, ale jego konstrukcja może mieć destrukcyjny wpływ na ekosystem Bałtyku. Jednak po analizie otrzymanych planów oddziaływania na środowisko stwierdziliśmy, że niebezpieczeństwo nie jest na tyle istotne, aby rozpoczynać kampanię w Polsce. Miało to miejsce ponad 2 lata temu i od tego czasu nie monitorujemy sytuacji, więc nie mogę stwierdzić, jak wygląda ona obecnie. − mówi Jacek Winiarski.

Nord Stream wygrywa z ekologią

Gazociąg Północny wydaje się być dla polskich organizacji ekologicznych tematem wykraczającym poza ich kompetencje lub po prostu nieistotnym. Nie porusza się go i nie działa się w tej sprawie. Organizacje tłumaczą się kwestiami politycznymi i zasłaniają bezradnością. Może więc warto zadać sobie pytanie: czy nawet jeśli gazociąg nie przechodzi przez wody terytorialne Polski, nie przysługuje nam prawo do protestu? W końcu sprawa dotyczy uniwersalnych wartości, jakimi są globalna ochrona środowiska naturalnego i bezpieczeństwo przyszłych pokoleń. Czy zatem nie możemy występować przeciwko temu, co może zaszkodzić nam, jak i wszystkim, którzy korzystają z dobrodziejstw Bałtyku?

Sprawę podsumowuje ekolog Dominik Dobrowolski − Kwestia Gazociągu Północnego jest beznadziejna − mówi − To jest fakt. Myślę, że teraz trzeba maksimum uwagi skupić na kontrolowaniu inwestycji, pilnowaniu aby była realizowana w najlepszy dla środowiska sposób, a następnie zapewnić i monitorować, aby eksploatacja rurociągu była jak najbardziej bezpieczna – dodaje Dobrowolski.

Wygląda na to, że konsorcjum Nord Stream wygrało z ekologami, a polityka i biznes z naturalnym środowiskiem. O skutkach będzie można się przekonać już za rok, ponieważ pierwsza nić gazociągu ma być gotowa do użytku pod koniec 2011 roku, a druga w 2012. Czy Bałtyk ma jakąkolwiek szansę na pozostanie akwenem przyjaznym dla turystów i rybaków?

Ewelina Wojda

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=27445 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]