Szpiegował z miłości do Izraela

Aktualizacja: 2010-02-11 10:43 pm

Gdyby Polak za pieniądze szpiegował na korzyść obcego, nawet zaprzyjaźnionego państwa, okrzyknięto by go zdrajcą. Gdy robił to amerykański obywatel, urodzony i wykształcony w USA, inni też amerykańscy obywatele, okrzyknęli go bohaterem gdyż robił to z miłości do Izraela. Czyż w związku z tym nie należy się spodziewać że każdy osobnik nazywający się Polakiem, ale również mieniący się synem Izraela, gdy zajdzie taka potrzeba zdradzi nasz kraj i wyda wszystko co mu się uda zdobyć obcemu wywiadowi. Co więcej w swym mniemaniu nie będzie zdrajcą, będzie bohaterem. Jeżeli tak to chroń nasz Panie Boże przed takimi obywatelami.

Jonathan Jay Pollard urodził się w roku 1954 w South Bend w stanie Indiana. Ojcem jego był znany mikrobiolog Dr. Morris Pollard. Wszystko co rodzina Pollardów osiągnęła, swój status materialny i sławę naukową taty Pollarda zawdzięczają Stanom Zjednoczonym. Zadać należy tu pytanie dlaczego młody Jonathan zdecydował się szpiegować na korzyść innego państwa bez żadnych skrupułów odrzucając takie pryncypia jak patriotyzm, poszanowanie kraju w którym się urodził, lub chociaż zwykłą ludzką uczciwość. Odpowiedzi należy szukać w fakcie że Jonathan Pollard był Żydem a za swoją prawdziwą ojczyznę uważał Izrael. Młody Pollard nie poszedł w ślady ojca i nie wykazywał wielkich zdolności w jakimkolwiek kierunku. Często zmieniał szkoły, narzekał że jest dyskryminowany i źle traktowany jako Żyd. Najszczęśliwszym okresem w jego życiu był pobyt w Izraelu na obozie młodzieżowym. Tam wpadł na pomysł aby zaciągnąć się do armii izraelskiej, jednak dał się przekonać aby wrócił do USA i kontynuował edukację. Po skończeniu szkoły średniej rozpoczął studia na Stanford Uniwersity i tam podobno zanudzał kolegów informacjami o swych kontaktach z izraelskimi siłami zbrojnymi i izraelskim wywiadem. Pozostawił też o sobie wspomnienia jako namiętny konsument napojów wyskokowych i narkotyków. Po ukończeniu studiów próbował szeregu zawodów, między innymi wpadł na pomysł aby rozpocząć karierę w CIA, odpadł jednak na wstępnych testach z użyciem wykrywacza kłamstw gdyż określony został jako niestabilny fantasta. Zataił też, co zostało wykryte, historię swych doświadczeń z narkotykami.

Po odrzuceniu przez CIA Pollard spróbował znaleźć zajęcie w marynarce wojennej i został przyjęty jako cywilny pracownik Wywiadu Marynarki z siedzibą w Suitland w stanie Maryland. Jego praca wymagała dość wysokiego stopnia tajności, który został mu przyznany. Pollard zatrudniony został jako analityk systemów rakietowych będących w użyciu przez marynarki krajów niekomunistycznych i zgodnie z opinią jego szefów był doskonałym pracownikiem. Dalej zanudzał kolegów historiami o swych kontaktach z Mossadem i wywiadem izraelskim co jakoś było przez długi czas ignorowane i nie przeszkodziło Pollardowi w awansowaniu i osiąganiu coraz wyższych stopni wtajemniczenia. Raz tylko, jeden z wysoko postawionych urzędników wywiadu, Lieutenant Commander David G. Miller, w czasie rozmowy z Pollardem dotyczącej awansu wyraził swe wątpliwości co do trzeźwości umysłowej Pollarda. Stwierdził on: „Pollard na poniedziałkowe spotkanie stawił się brudny i nieogolony, wyglądający jakby nie spał całą noc, a swój stan wyjaśnił faktem że cały weekend zajęty był uwalnianiem swej narzeczonej, która została porwana przez terrorystów z I.R.A (Irish Republican Army)”. Oczywiście Pollard awansu nie otrzymał a sam Miller wypowiadał się niejednokrotnie że miał do czynienia z wariatem.

Jeden z oficerów prowadzących dochodzenie mające na celu określenie szkód jakie przyniosła działalność Pollarda stwierdził że od dawna był wiadomy stan jego finansów, Jonathan był po uszy zadłużony na kartach kredytowych, miał nie popłacone rachunki, pożyczał też na prawo i lewo od swych kolegów. Zachowanie takie powinno być powodem do dochodzenia i utraty stopnia wtajemniczenia. Nic takiego się jednak nie stało.
W drugiej połowie roku 1983 niedługo po ataku bombowym na koszary US Marines w Bejrucie, Sztab Marynarki zorganizował dział zajmujący się działalnością anty-terrorystyczną i Pollard został członkiem tej grupy. Dało mu to dostęp do najtajniejszych materiałów będących w posiadaniu służb specjalnych USA. W tym samym czasie został zwerbowany przez wywiad izraelski a w półtora roku później, w Listopadzie 1885, aresztowany. Pollard za swą działalność szpiegowską był nieźle opłacany otrzymywał stałą pensję w wysokości 2,5 tys. dolarów miesięcznie i tysiące w postaci innego rodzaju gratyfikacji. W czasie procesu Pollard bronił się przed zarzutem szpiegowania dla zysku, twierdził że motywował go wyłącznie patriotyzm i miłość do Izraela a pieniądze traktował jako nagrodę za dobrą pracę. Zamierzał je, jak twierdził na rozprawie, zwrócić.

Co faktycznie Pollard przekazał wywiadowi izraelskiemu nigdy nie zostało podane do wiadomości, w czasie procesu oskarżający prokurator i opłacani przez rząd Izraela adwokaci Pollarda doszli do porozumienia że w zamian za przyznanie się do winy uniknie on procesu, co więcej uniknie ewentualnego skazania go na karę śmierci. Zanim zapadł wyrok sędzia prowadzący sprawę otrzymał supertajne oświadczenie od sekretarza obrony Caspara Weinbergera, które miało być pomocne w powzięciu ostatecznej decyzji. Wyrok brzmiał: dożywocie dla Pollarda i pięć lat dla jego żony Anny, która posiadała pewną wiedzę o jego działalności i zdaniem sądu mu w niej pomagała.

W więzieniu Pollard rozpoczął głośno deklarować swą solidarność z Izraelem, rozwiódł się z żoną, został wyznawcą ortodoksyjnego judaizmu i „per procura” ożenił się z Elaine Zeitz, nauczycielką z Toronto, która przybrała imię Esther Pollard i została zagorzałą orędowniczką w akcji zmierzającej do uwolnienia Pollarda. Do akcji tej włączyły się prawie wszystkie organizacje żydowskie w USA, stworzono też lobby w samym Izraelu aby wywrzeć presję na rząd tego kraju. Usiłowano skłonić nawet prezydenta USA Clintona aby korzystając ze swych uprawnień uwolnił Pollarda. Tu jednak trafiła kosa na kamień. Prezydent Clinton otrzymał szereg pism od najwyższych urzędników państwowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych, domagających się aby Pollard dokonał żywota w więzieniu. Wtajemniczeni twierdzili że było to spowodowane konieczością utrzymania w tajemnicy tego co Pollard przekazał Izraelowi. A było tego dużo. Spekuluje się, bazując na oświadczeniach m. in. dyrektora CIA Wiliama J. Caseya i późniejszego dyrektora Roberta Gatesa, że materiały dostarczone przez Pollarda dotyczyły między innymi systemów monitorowania pozycji sowieckich atomowych łodzi podwodnych, które to wywiad izraelski przehandlował Rosjanom za zgodę na emigrację do Izraela naukowców żydowskiego pochodzenia pracujących w przemyśle obronnym ZSRR. Również materiały dotyczące zaangażowania służb amerykańskich w sprawę zaopatrywania w broń afgańskich mujahedinów i negocjacje CIA z producentami broni takimi jak Południowa Afryka, Argentyna, Tajwan, Egipt a nawet Ch.R.L trafiły do rąk GRU i KGB. I nie tylko, służby sowieckie dokonały w tym czasie masowych aresztowań agentów amerykańskich stacjonujących w ZSRR. Wielu z nich skazanych zostało na kary śmierci. Do rąk wywiadu izraelskiego dostały się też dane dotyczące stacji podsłuchów radiowych w ambasadzie amerykańskiej w Tel Avivie, na Cyprze i w Wielkiej Brytanii. Wielu komentatorów działalności służb specjalnych w USA twierdziło że Izrael dopuścił się złamania niepisanej zasady istniejącej w stosunkach między obydwoma krajami. Zarówno amerykańskie i izraelskie wywiady wiedziały i być może patrzały przez palce na fakt wzajemnego szpiegostwa. Oba kraje były przecież zdeklarowanymi sojusznikami, co więcej cokolwiek się działo w Izraelu było w większym lub mniejszym stopniu opłacane przez amerykańskiego podatnika. Były wszakże pewne granice takiej tolerancji a na pewno przekroczeniem jej było przekazywanie przez Izrael tajemnic amerykańskich wywiadowi radzieckiemu. Ciekawe jak społeczeństwo amerykańskie zareagowałoby na fakt że służby specjalne Izraela operujące za amerykańskie pieniądze nie tylko wynagradzały amerykańskiego obywatela za działalność szpiegowską ale wiadomości od niego uzyskane przehandlowywały ze Związkiem Radzieckim w tym czasie zdeklarowanym wrogiem USA. Konkluzja że izraelski Azorek znowu ugryzł rękę swego pana nigdy nie powinna powstać w umysłach amerykańskich podatników, dlatego Jonathan Pollard ma zapewniony dożywotni wikt i opierunek w systemie penitencjarnym USA.

Napisał: Colas Bregnon

http://en.wikipedia.org/wiki/Jonathan_Pollard
https://movers-and-shakers.wikispaces.com/Jonath…


CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=18271 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]