Ks. Dariusz Kowalczyk SJ z Rzymu: sytuacja wydaje się absurdalna, jeśli nie diabelsko absurdalna

Aktualizacja: 2020-03-11 9:17 am

– Rozumiem, że zagrożenie koronawirusem wymaga radykalnych działań. Jednak całkowity zakaz Mszy z ludem uważam za złe rozwiązanie. W poniedziałek wyszedłem rano na spacer. W barze kilkanaście osób. A w mieszczącym się w barze punkcie lotto 4 inne osoby. W tym samym czasie w pobliskiej bazylice nie można odprawić Mszy, na której byłoby 5-10 osób. Sytuacja wydaje się absurdalna, jeśli nie diabelsko absurdalna – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl ks. prof. Dariusz Kowalczyk SJ, wykładowca Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie.

Jak na decyzję Episkopatu Włoch o „zawieszeniu” Mszy Świętych, pogrzebów i sakramentów zareagowali wierni, a jak kapłani?

Trudno powiedzieć, że to Episkopat Włoch podjął taką decyzję. Było to rozporządzenie rządu włoskiego. Episkopat się podporządkował, ale nie zrobił tego automatycznie. Z „dyplomatycznego” oświadczenia biskupów można wnioskować, iż próbowali zaproponować inne rozwiązanie, niż całkowite zawieszenie Mszy z ludem.

Z innych źródeł wiem, że między samymi biskupami zaistniały pewne różnice. Byli tacy, którzy przyjęli decyzję rządu jako akt wrogi wobec Kościoła.

Reakcje kapłanów i wiernych zapewne były różne. Aczkolwiek księża w obecnej sytuacji raczej publicznie nie dyskutowali. Po prostu się podporządkowali.

Dały się natomiast słyszeć ze strony niektórych świeckich, w tym dziennikarzy zajmujących się tematyką kościelną, głosy, że całkowite zawieszenie Mszy z ludźmi, to – delikatnie mówiąc – dramatyczny błąd.

Przypominane są słowa starożytnych męczenników: „Sine dominico non possumus” („Nie możemy żyć bez celebrowania niedzielnej Eucharystii”). A tu okazuje się, że możemy. Co gorsza, Msza jawi się przede wszystkim jako źródło zagrożenia epidemiologicznego. A przecież przy pewnych ograniczeniach, przy odrobinie dobrej woli i wiary można by sprawować Msze z ludźmi w kościołach.

Czy wiernym zaproponowano jakąś „alternatywę”?

Alternatywą jest modlitwa w domu, w tym oglądanie Mszy sprawowanej przez księży w pustych kościołach przez Internet. Oczywiście uczestniczenie w Mszach transmitowanych przez radio, telewizję lub Internet ma już swoją tradycję, ale jej istotą jest to, że chorzy, którzy nie mogą przyjść do kościoła, łączą się duchowo ze wspólnotą celebrującą Mszę w Kościele. Tutaj natomiast mamy pierwszy przypadek w dziejach Kościoła, że w całym kraju po prostu nie ma Mszy z ludem.

Słyszałem o biskupach, którzy mówią swoim kapłanom, by nie lękali się sprawowania Mszy w swoich parafiach przy otwartych drzwiach. Kto przyjdzie, to przyjdzie… Ale nie udało mi się sprawdzić tej informacji.

Czy zdaniem Księdza profesora ta decyzja była słuszna, czy też niesłuszna i dlaczego?

Rozumiem, że zagrożenie koronawirusem wymaga radykalnych działań. Jednak całkowity zakaz Mszy z ludem uważam za złe rozwiązanie. W poniedziałek wyszedłem rano na spacer. W barze kilkanaście osób. A w mieszczącym się w barze punkcie lotto 4 inne osoby. W tym samym czasie w pobliskiej bazylice nie można odprawić Mszy, na której byłoby 5-10 osób. Sytuacja wydaje się absurdalna, jeśli nie diabelsko absurdalna.

Czy prawdziwymi są informacje powielane w mediach społecznościowych, że działalność restauracji, pubów, meczetów i synagog nie została „zawieszona”?

Bary i restauracje, jak już powyżej wskazałem, są otwarte, choć z pewnymi ograniczeniami. Meczety i synagogi mogą być otwarte, tak jak kościoły, tyle że nie mogą być tam sprawowane celebracje religijne z ludem.

Jak na to wszystko patrzy Watykan?

Bazylika i Plac św. Piotra zostały właśnie zamknięte. Nie zauważyłem jakichś szczególnych komentarzy obecnej sytuacji ze strony Stolicy Apostolskiej.

Papież Franciszek zaapelował we wtorek: „Niech kapłani mają odwagę wyjść na ulice. Idźcie do chorych, aby zanieść im pociechę Bożą i Eucharystię oraz okazać solidarność”. W praktyce jednak nie wiem, jak rozumieć ten apel.

Ulice są opustoszałe i zewsząd słychać apele, by były jeszcze bardziej opustoszałe. A chodzenie po domach, gdzie są chorzy, w tej sytuacji mogłoby zostać skrytykowane jako nieodpowiedzialne. Dlatego przyjmuję apel Papieża raczej jako zachętę, by kapłani byli twórczy i starali się rozeznawać w swoich konkretnych środowiskach, co w ramach obowiązujących zasad mogą zrobić. Generalnie bowiem widać duże zagubienie i wycofanie…

Rozumiem jednak biskupów i księży, którzy w tej sytuacji nie chcą podejmować jakiegoś otwartego sporu z władzami cywilnymi, bo taki spór niczego dobrego by teraz nie przyniósł.

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

ZOBACZ TAKŻE:

Episkopat Włoch stchórzył jak pogańscy kapłani 2000 lat temu? Ks. Bortkiewicz dla PCh24.pl

Nie chcę nadużywać słów w ocenie decyzji włoskiego episkopatu o zamknięciu kościołów do 3 kwietnia. Nie chcę przypominać, że jest to okres Wielkiego Postu – okres renowacji duchowej katolików; okres, w którym udrażnianie dróg do Boga jest szczególnie istotne. Zamiast tego chciałbym jedynie wspomnieć o analizie prof. Rodneya Starka, socjologa z Baylor Univeristy, agnostyka.

Krystian Kratiuk: Episkopat Włoch zdezerterował i wycofał się z walki o zbawienie wiernych

Wydaje się to wszystko jakimś nierealnym snem i jakąś marą z koszmaru o wizji końca Kościoła. Na szczęście dotyczy to jak na razie Kościoła we Włoszech, ponieważ tam sytuacja z wirusem paniki wokół koronawirusa jest najpotężniejsza.

Paweł Lisicki dla PCh24.pl: decyzja o „zawieszeniu” we Włoszech Mszy Świętych to zdrada Chrystusa

Szczerze mówiąc najpierw długo wierzyłem, że informacja mówiąca o wstrzymaniu we Włoszech do 3 kwietnia Mszy Świętych oraz o nieudzielaniu sakramentów, łącznie z chrztem i eucharystią, jest zmyślona. Wyglądało to na głupi, antykatolicki żart. Przecież dla katolików sakramenty nie są nieznaczącymi symbolami, ale skutecznymi znakami łaski, dzięki nim przekazuje się zbawienie i życie wieczne. Zawiesić ich sprawowanie oznacza, że przez kilka najbliższych tygodni wierni będą pozbawieni tych łask! Naraża się ich na utratę zbawienia.

Grzegorz Górny surowo o dezercji włoskich hierarchów w obliczu koronawirusa

Znany publicysta Grzegorz Górny zwraca uwagę, że o ile przez stulecia wierni garnęli się do Boga w obliczu zarazy, o tyle dziś podporządkowują się oni tyranii władz świeckich. W efekcie wierni zapominają, że właśnie wiara stanowi źródło zbawienia. 

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=112488 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]