Prof. Zapałowski: z dużym odwetem Iran zaczeka

Aktualizacja: 2020-01-4 8:48 pm

W pierwszej fazie działania Iran przeczeka. Będą pewne małe akcje odwetowe, ale z dużym odwetem zaczeka – mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, ekspert ds. bezpieczeństwa. Podkreśla też, że konflikt wpisuje się w wybory prezydenckie w Polsce i może mieć znaczenie dla ich wyniku oraz, że RB ONZ nie działa.

W rozmowie z portalem Kresy.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa zaznacza, że samo podjęcie decyzji o ataku na gen. Kasema Sulejmaniego „jest sytuacją zaskakującą” – zwłaszcza, że doszło do niego na terenie Iraku.

– Doszło do zabójstwa jednej z najważniejszych osób w Iranie na terytorium państwa formalnie niepodległego, w którym obecne są co prawda wojska innych państw. To stawia rząd Iraku w niezwykle trudnej sytuacji – mówi prof. Zapałowski. Ponadto, jego zdaniem cała akcja była „prowokacją w postaci wymuszenia reakcji na Iranie”.

– Amerykanie niejako chcą przyspieszyć jakieś procesy, do których ma dojść w regionie. Inaczej nie przeprowadzano by takiej akcji. Czym innym jest zabicie wyższych oficerów podczas akcji wojskowej, a czym innym w akcie likwidacji. W tym wszystkim totalnie zaskakujące jest to, że tak jak przez II wojną światową przestała działać Liga Narodów, tak teraz w ogóle nie funkcjonuje Rada Bezpieczeństwa ONZ. Ten organ jakby stał się zbędny. A zatem wkraczamy w okres, gdy tylko ośrodki siły, ich moc i pozycja na świecie, decydują o ładzie światowym. To bardzo niebezpieczne, bo będzie oddziaływać na wszystkie strony – zaznacza ekspert.

Profesor zwraca też uwagę, że działania USA wymuszają na Chinach i Rosji zajęcie stanowiska wobec tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. – Jeżeli Amerykanie zrobią kolejne kroki, np. uderzając bezpośrednio na Iran, to rozwiążą Rosji ręce w Europie Wschodniej, np. na Ukrainie. Rosjanie mogą podjąć tam bardziej zaawansowane i głębokie działania hybrydowe. To naprawdę niebezpieczna sytuacja, ponieważ to, co dzieje się w rejonie Zatoki Perskiej nie ogranicza się tylko do tego obszaru. Pamiętajmy też, że turecki parlament zgodził się na wysłanie wojsk do Libii, a to już obszar Morza Śródziemnego.

Ekspert zwraca też uwagę na sytuację dotyczącą Libanu, gdzie szacunkowo Hezbollah i inne grupy zbrojne mogą być w posiadaniu co najmniej kilkudziesięciu tysięcy prostych rakiet. – Odwet może być zatem skierowany także przeciwko Izraelowi – powiedział. – Już wcześniejsze sytuacje i ataki rakietowe na Izrael pokazały, że nie ma systemu, który potrafi zapewnić pełną osłonę przed uderzeniem.

Zdaniem prof. Zapałowskiego, Iran w odpowiedzi prawdopodobnie zdecyduje się na ataki punktowe, poza swoim obszarem. – Może też dojść do dużych zamachów terrorystycznych w różnych miejscach. Moim zdaniem, w pierwszej fazie działania Iran postawi na przeczekanie. Będą pewne małe akcje odwetowe, ale z dużym odwetem zaczeka. Pamiętajmy, że tradycja strategiczna Persji-Iranu liczy sobie kilkaset lat. Pytanie, czy ktoś tę eskalację zatrzyma. Co więcej, pytanie, czy w roku wyborczym USA zdecydują się na pogłębienie konfliktu handlowego z Chinami, wzrost napięcia z Rosją, na Półwyspie Koreańskim, kwestię Libii, Ukrainy… Czy Amerykanie mają na to wszystko wystarczające aktywa?

Profesor zwraca też uwagę na sytuację w naszym kraju, gdzie jego zdaniem pogłębia się polaryzacja sceny politycznej:

– Politycy Konfederacji jednoznacznie opowiedzieli się przeciwko jakiemukolwiek angażowaniu się w konflikt na Bliskim Wschodzie. Pytanie, jakie faktycznie stanowiska zajmą PiS, PO, PSL czy SLD. Należy pamiętać, że ten konflikt wpisuje się w wybory prezydenckie w Polsce, które nastąpią kilka miesięcy wcześniej niż w USA. Jeżeli on bardziej rozgorzeje, to może doprowadzić do zmian polaryzacji polskiego społeczeństwa, ponieważ wybór prezydenta będzie nie tylko wyborem politycznym. Część elektoratów PiS czy PO, przeciwna angażowaniu się Polski w wojnę, poprze np. kandydata Konfederacji, który będzie zajmował takie stanowisko. Czeka nas więc wiele bardzo ciekawych zjawisk.

– Sytuacja jest naprawdę zaskakująca. Można było oczekiwać ataku rakietowego, lotniczego na jakieś obiekty w Iranie, ale nie zabójstwa jednej z najważniejszych osób w tym kraju na terenie innego państwa, gdzie był gościem. Teraz Iran będzie musiał na to jednoznacznie zareagować – podsumowuje prof. Andrzej Zapałowski.

Jak informowaliśmy, w sobotę rakiety z wyrzutni Katiusza spadły na mocno ufortyfikowaną Zieloną Strefę w pobliżu ambasady USA w Bagdadzie, gdzie znajdują się budynki rządowe i siedziby misji zagranicznych. Nie spowodowały żadnych ofiar. Niedługo po tym agencja Reuters podała, że na teren bazy powietrznej Balad, 80 km na północ od Bagdadu, spadły dwie rakiety typu Katiusza. W bazie stacjonują oddziały amerykańskie. Jak podano, nikt nie został poszkodowany. Inne źródła mówią o trzech pociskach, które spadły na obszar obok bazy. Z kolei media tureckie, m.in. Daily Sabah podają, powołując się na informacje od dowództwa bazy, że spadły na nią prawdopodobnie trzy pociski moździerzowe, raniąc trzech Irakijczyków, członków personelu. Do eksplozji pocisku doszło też w odległości około 500 metrów od Pałacu Pokoju w dzielnicy Dżadrija w Bagdadzie. Rannych miało zostać pięć osób. Ogólnie, jak dotąd nikt nie przyznał się oficjalnie do przeprowadzenia ataków.

Przypomnijmy, że w czwartek późnym wieczorem Amerykanie przeprowadzili atak na konwój samochodów proirańskiej irackiej milicji, Ludowych Sił Mobilizacyjnych, w rejonie terminala towarowego lotniska w Bagdadzie. Zniszczono całkowicie dwa pojazdy. W wyniku nalotu zginął gen. mjr Kassem Sulejmani (także Ghasem Solejmani), dowódca elitarnych Brygad Al-Kuds Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, a także Abu Mahdi al-Muhandis, wicedowódca Ludowych Sił Mobilizacyjnych. Łącznie w ataku miało zginąć 8 osób. Iracki premier Adel Abdul Mahdi nazwał amerykański nalot w rejonie lotniska w Bagdadzie „aktem agresji na Iran i złamaniem jego suwerenności”. Zamach przeprowadzono na polecenie prezydenta USA Donalda Trumpa. Atak nastąpił dwa dni po tym, jak proirańscy szyiccy demonstranci wtargnęli do ambasady USA w Bagdadzie.

Kresy.pl

Za: Kresy.pl ()

 


 

Iran gotuje się do odwetu. Trump idzie na ostro: „Mamy namierzone 52 irańskie cele. Uderzymy w Iran, jeśli…”

Jeśli Iran zaatakuje Amerykanów, to Stany Zjednoczone uderzą w 52 irańskie cele, w tym w ważne dla irańskiej kultury miejsca oraz w sam Iran – ostrzegł w sobotę prezydent USA Donald Trump na Twitterze.

„Iran mówi bardzo odważnie o atakowaniu pewnych miejsc w odwecie za to, że uwolniliśmy świat od ich terrorystycznego przywódcy(…)” – napisał Trump.

„Niech to służy za OSTRZEŻENIE, jeśli Iran zaatakuje Amerykanów lub amerykańskie aktywa, to mamy namierzone 52 irańskie miejsca (odpowiadające liczbie 52 amerykańskich zakładników wziętych w niewolę przez Iran wiele lat temu)”.

Wśród tych celów – według prezydenta USA – znajdować się mają miejsca „ważne dla Iranu i irańskiej kultury”. „Te cele oraz sam Iran będą zaatakowane bardzo szybko i mocno” – ostrzegł. „Stany Zjednoczone nie chcą więcej gróźb” – dodał.

W swoich tweetach prezydent USA odnosił się do kryzysu zakładników w latach 1979-1981. Irańscy studenci zajęli wówczas ambasadę Stanów Zjednoczonych w Teheranie i wzięli osoby znajdujące się w placówce jako zakładników.

Do ostrzeżenia Trumpa dochodzi w trakcie wzmożonych napięć w relacjach między Waszyngtonem a Teheranem. Oczywiście gwałtownie je pogorszyło zabicie w amerykańskim ataku w Bagdadzie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej irańskiej jednostki Al-Kuds.
Iran weźmie odwet

Teheran zapowiedział odwet za atak na tego wpływowego na Bliskim Wschodzie wojskowego. Szef MSZ Iranu Mohammad Dżawad Zarif uznał, że „rozpoczął się koniec wrogiej działalności USA w Azji Zachodniej”.

Nad meczetem w irańskim Kom, mieście uznawanym przez szyitów za święte, powiewa czerwona flaga mająca symbolizować nadchodzącą wojnę.

Podczas irackich uroczystości pogrzebowych Sulejmaniego w Bagdadzie i Nadżafie wznoszono okrzyki przeciwko USA. W Iraku ogłoszono trzydniową żałobę.

W Zielonej Strefie – dzielnicy rządowo-dyplomatycznej – w sobotę wybuchł pocisk.

Pociski rakietowe spadły w sobotę też na dzielnicę Dżadrija w Bagdadzie, a także w pobliżu amerykańskiej bazy wojskowej w mieście Balad. Nie ma ofiar śmiertelnych.

Dwa ataki na bazy wojskowe potwierdziła dowodzona przez USA koalicja działająca w Iraku.

Szyicka milicja Kataib Hezbollah ostrzegła w sobotę irackie siły bezpieczeństwa. Mają pozostać w odległości co najmniej kilometra od amerykańskich baz w Iraku, począwszy od niedzielnego wieczoru. Wydaje się, że odwet to kwestia dni.

PAP

Za: Najwyższy Czas! ()

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=111535 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]