- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

Pyrrusowe zwycięstwo w sprawie surogacji dla homoseksualistów we Francji – Bogdan Dobosz

Francuski sąd kasacyjny musiał rozstrzygnąć bardzo trudną moralnie kwestię sprowokowaną próbami zabaw par homoseksualnych w posiadanie dzieci. Decyzja francuskiego sądu w tej sprawie jest poniekąd precedensowa, ale argumentacja wskazuje, że proceder nie zostanie powstrzymany.

Francuski Sąd Kasacyjny odrzucił w piątek 13 września wniosek biologicznego ojca o opiekę nad dzieckiem w wieku sześciu lat i oddanie mu go przez rodzinę adopcyjną. Dziecko, o które stara się biologiczny ojciec, urodziło się w ramach tzw. „macierzyństwa zastępczego” (GPA), czyli przez wynajęcie kobiety-surogatki i zapłodnienie jej nasieniem homoseksualisty, któremu zamarzyło się mieć dziecko. Procedura ta jest we Francji ciągle nielegalna, więc sąd miał pewną podkładkę pod swój wyrok. Z czasem może być jednak gorzej.

Cała sprawa zaczęła się jeszcze w 2012 roku, kiedy to homoseksualista – fryzjer z Tuluzy, zawarł umowę z kobietą, która za opłatą miała urodzić mu dziecko. Wynajęta surogatka z departamentu Loire-et-Cher oddała jednak po porodzie dziecko do adopcji innej, heteroseksualnej parze, a fryzjerowi i jego partnerowi powiedziała, że dziecko zmarło. Para homoseksualnych mężczyzn wpada jednak na trop kłamstwa surogatki i w prywatnym śledztwie ustaliła, że zdrowe dziecko urodziło się w marcu 2013 roku i jest obecnie wychowywane przez heteroseksualną parę w drugim końcu Francji. Okazało się także, że surogatka wzięła pieniądze także od nich.

Biologiczna matka została skazana w osobnym procesie za oszustwo, ale też za to, że GPA jest we Francji zakazane. Adwokaci homoseksualnego fryzjera złożyli skargę w sprawie oszustwa, ale przy okazji wnieśli wniosek o kasację opieki nad dzieckiem sprawowanej przez rodzinę zastępczą. Uzasadnieniem były tu prawa biologicznego ojca.

Sąd Apelacyjny ostatecznie uznał, że „związek biologiczny nie wydaje się wystarczającym powodem do uwzględnienia roszczeń w świetle dotychczasowych doświadczeń dziecka”. Sąd najwyraźniej obawiał się jasno stwierdzić, że dziecko nie jest zabawką, a para homoseksualistów uciekając się do surogacji złamała prawo oraz że taka para nie tworzy rodziny, która jako jedyna gwarantuje odpowiednie wychowanie.

Oddalenie roszczeń biologicznego ojca motywowano dobrem dziecka, które przebywa w rodzinie zastępczej od 6 lat. Widać tu jednak pewien relatywizm. Całkiem słusznie zwrócili na to uwagę adwokaci pary homoseksualnych mężczyzn podkreślając, że ojcostwo i macierzyństwo tworzy biologia, a nie wspólne zamieszkiwanie z dzieckiem. Trudno odmówić temu racji, jednak w tym przypadku można i trzeba było odmówić ojcostwa wprost – ze względu na przedmiotowe traktowanie dziecka i zakaz przyznawania praw rodzicielskich parom, które nie tworzą rodziny.

W czasach, kiedy we Francji relatywizuje się pojęcie rodziny i przyznaje się już prawo do posiadania dzieci parom lesbijskim, rozciągnięcie praw do dzieci na homoseksualnych mężczyzn wydaje się więc tylko kwestią czasu.

W tym przypadku sąd znalazł jeszcze boczną furtkę, która nie pozwoliła oddać dziecka homoseksualistom. Argument o tym, że dziecko wychowywane przez sześć lat w rodzinie adopcyjnej nie powinno być nagle zabierane ze swojego środowiska i przekazane biologicznemu ojcu, który mieszka w dodatku odległym regionie, to jednak bardzo słabe argumenty i raczej listek figowy. Problem powinien zostać postawiony wprost.

Uznawanie prymatu zadowolenia homoseksualistów i ich rzekomych „praw” do bycia „pełną rodziną” nad dobrem dzieci i ich prawem do posiadania prawdziwej rodziny w postaci ojca i matki, musi bowiem prowadzić do bezsilności sądu, a z czasem do mnożenie się takich „precedensowych” wybryków.

Sprawa zresztą się nie kończy, gdyż homoseksualny fryzjer i jego adwokaci zamierzają udać się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Odejście od tradycyjnych pojęć i terminów, dopuszczenie do eksperymentowania na naturze, wreszcie prymat „prawa do szczęścia” przedstawicieli środowiska LGTB nad prawami i dobrem samego dziecka, otwierają drogę do pojawienia się w końcu wyroku jakiegoś trybunału, który tak proceder usankcjonuje.

Decyzja francuskiego sądu to więc pyrrusowe zwycięstwo, które w dodatku jest mocno dwuznaczne, gdyż daje także pretekst do kwestionowania biologicznego rodzicielstwa. Zapętlanie prawa zaprowadzi nas w końcu na cywilizacyjne manowce.

Bogdan Dobosz

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]