Histeryczny atak na prezesa Ordo Iuris. Wystarczyło pytanie o pedofilię w środowisku prawniczym

Aktualizacja: 2019-08-30 9:45 am

W ostatnich dniach w środowisku adwokackim mieliśmy do czynienia z wręcz histerycznym atakiem na mec. Jerzego Kwaśniewskiego, prezesa Ordo Iuris jedynie za stwierdzenie, że „pedofilia może być obecna w środowisku prawniczym, w tym adwokackim”. Fala antyklerykalnego hejtu i prywatnych wycieczek w stronę mecenasa oraz samego OI, ujawniła postawę wyparcia i zaprzeczania, bardziej przypominającą postawę hierarchów z USA i Irlandii, kiedy wyszły na jaw pierwsze skandale seksualne, niż grupy zawodowej stojącej na straży praworządności.

Wszystko rozpoczęło się od słów szczecińskiego radnego z ramienia PiS, Dariusza Mateckiego, który broniąc Kościoła przed akcją wieszania dziecięcych bucików (jako znak pedofilii szerzącej się w jego strukturach), stwierdził, że zjawisko pedofilii występuje w wielu grupach zawodowych. –  To akcja, aby uderzyć w Kościół katolicki. Jeśli chcą robić tego typu manifestacje, to niech to robią też, no nie wiem, pod siedzibami adwokatury czy związku nauczycielstwa polskiego, ponieważ w tych zawodach również przydarzają się pedofile – mówił w jednym z wywiadów szczeciński radny.

Matecki wkrótce przeprosił za swoje słowa stwierdzając, że „wypowiedź nie miała na celu podkreślenia szczególnie grupy adwokatów, tym bardziej szczecińskich adwokatów”, ale pokazanie, że w każdej grupie zawodowej mogą zdarzyć się pedofile. Przeprosiny nastąpiły po oświadczeniu mec. Włodzimierza Łyczywki, dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Szczecinie ostrzegającego, że w przeciwnym wypadku zawiadomi prokuraturę w sprawie „popełnienia przestępstwa szkodzącego wszystkim adwokatom utratą zaufania publicznego”.

Do stwierdzenia Mateckiego odniósł się także prezes Ordo Iuris, mec. Jerzy Kwaśniewski. Stwierdził, że „pedofilia może być obecna w każdym środowisku. Również prawniczym, w tym adwokackim”. Do postu załączył link do artykułu opisującego konkretny przypadek.  Na jednej z facebookowych grup adwokackich słowa te wywołały prawdziwą burzę.

„A jak tam z pedofilią w ordo iuris ?”, „[procedury] w Ordo Iuris? Stara dobra procedura-jak masz nieczyste myśli o dziecku to modlitwa (5 zdrowasiek co najmniej) i umartwianie. Na pewno przejdzie i wszyscy beda szczęśliwi”, „A nie słyszeli Państwo o karze przeniesienia do innej Izby?”, „Z żalem stwierdzam, że diabeł się w ornat stroi.. Takich głupot jeszcze nigdy nie czytałem…”, „Czyżby według mec. Jerzy Kwasniewski adwokatura działała podobnie do kościoła katolickiego?” – to tylko niektóre z wypowiedzi w dyskusji jak wywiązała się pod postem ze słowami mec. Kwaśniewskiego.

Warto zaznaczyć, że postulaty prezesa Ordo Iuris dotyczące wytyczenia standardów transparentności i przejrzystości, a także „pokazania przykładu dla innych grup zawodowych” powinny naturalnie spotkać się z pozytywnym odbiorem. Zwłaszcza ze strony niemającej sobie nic do zarzucenia grupy zawodowej. W tym przypadku mieliśmy jednak do czynienia z zupełnie odwrotną reakcją. Zamiast postawy otwartości, która obejmowałaby zapowiedzenie audytu ujawniającego ewentualne ryzyka w funkcjonowaniu adwokatów i ich samorządu, zamiast  zapowiedzi wdrożenia procedur ochrony wobec dzieci, mieliśmy do czynienia z personalnym atakiem na prezesa OI, wezwaniem do ujawnienia takich przypadków (jeżeli miały miejsce), zarzutami odwracania uwagi od przestępstw niektórych ludzi Kościoła. Pojawiły się także insynuacje dotyczące współpracy Ordo Iuris z obecną partią rządzącą czy zarzuty o ślepą obronę Kościoła w sprawie pedofilii. Podsumowaniem poziomu dyskusji wydały się być wezwania do opuszczenia przez mec. Kwaśniewskiego internetowej grupy adwokackiej.

Czy Państwo nie widzicie, że powtarzacie te same karygodne drwiny i wyrazy zaprzeczenia, którymi ośmieszyli się hierarchowie w Irlandii czy USA? Warto, byśmy potrafili uczyć się na cudzych błędach – stwierdzał prezes OI. Zdaniem mec. Kwaśniewskiego, środowisko „podąża drogą zaprzeczenia i wyparcia”, ukazującego całą grupę zawodową w negatywnym świetle.

Część komentujących w drwiący sposób przedstawiało rzekome sytuacje, w których może dojść do przypadków wykorzystywania seksualnego. „Ja się zajmuję rodzinnym, to czasem jakaś matka z dzieckiem wpadnie i to dziecko siedzi samo w poczekalni i jest narażone na obecność innych adwokatów i aplikantów … nie pomyślałam o tym. Skandal. Wdrażam procedury. Kancelaria strefą wolną od dzieci! Dla ich bezpieczeństwa” – pisze jedna z komentujących.

Jednak jak powszechnie wiadomo, zdecydowana większość czynów pedofilnych jest popełnianych w warunkach domowych przez osoby znane i bliskie dziecku. Zazwyczaj podjęcie przez osobę dorosłą czynności seksualnej wobec dziecka poprzedza dość długi proces budowania relacji o charakterze intymnym.

Czy przestępstwo seksualne wobec dziecka popełnione w domu związane jest z wykonywaniem zawodu? Wydawałoby się, że nie. Ale kodeks etyki zawodowej każe nam stosować się do zasad etyki  na każdym polu życia. Adwokatem nie przestaje się być po wyjściu z kancelarii czy z sądu. Jeżeli ta osoba spotyka się gdzieś z dzieckiem to jako adwokat. Dlatego nie przemawia do mnie argument, że adwokaci nie pracują z dziećmi. Trzeba raczej zapytać, czy jako samorząd mamy gotowe procedury na wypadek stwierdzenia czynu pedofilskiego któregokolwiek adwokata  – wyjaśnia w rozmowie z nami prezes Ordo Iuris.

Tego typu przestępstwa seksualne, w tym przemoc domowa, są z oczywistych względów najrzadziej wykrywalne w środowiskach należących do grup uprzywilejowanych, postrzeganych czasem jako elitarne – zaznacza mec. Kwaśniewski. – Chciałbym, by zamiast gróźb pod adresem lokalnego polityka, adwokatura odpowiedziała transparentnym audytem, wdrożeniem procedur chroniących dzieci. W ten sposób mogłaby stać się wzorem dla wielu innych grup zawodowych, działając zgodnie ze swoją misją ochrony najsłabszych. Również wizerunkowo byłoby to zwycięstwo adwokatury. Tymczasem obserwowana reakcja środowiska jest raczej zawstydzająca – dodaje.

Ze stanowiskiem prezesa Ordo Iuris zgodziła się mec. Monika Strus-Wołos, były wieloletni członek Naczelnej Rady Adwokackiej, przez 9 lat kierująca adwokacką Komisją Wizerunku Zewnętrznego i Działalności Pro Bono. W osobnym poście napisała: „Czy adwokatura jest wolna od pedofilii, jak niektórzy tu pisali? Niestety nie. I piszę to z bólem, bo jestem dumna z bycia adwokatem. W innym wątku wspomniałam, że znam dwa takie wypadki, w tym jeden – wierzcie mi Państwo – szokujący, obrzydliwy, skrajnie haniebny. Mec. Prusiński też słyszał o jednym. Mamy więc co najmniej trzy. Może to niewiele, ale o trzy za dużo. Tak jak nawet jeden wypadek wśród księży to o jeden za dużo”.

„Czy jesteśmy bez skazy jako samorząd w kwestii tuszowania pedofilii? Tego nie wiem. O wspomnianych trzech wypadkach większość z Państwa nie słyszała. Czy z powodu tuszowania, czy po prostu „nie bo nie”? Nie wiem. Ale mam ten wątpliwy przywilej, że jestem starsza i wiekiem, i stażem we władzach samorządu pewnie co najmniej od 3/4 grupy. Widziałam więc wiele. W tym (…) jak pewien organ adwokatury tuszował przestępstwo adwokata. Co prawda chodziło nie o pedofilię, lecz o tło majątkowe, ale jednak o przestępstwo. Robiono wszystko, aby sprawca uniknął kary sądowej (…). Byłam wtedy młodą idealistką i nie mieściło mi się w głowie takie postępowanie, ale zostałam mocno usadzona przez większość. Argumentami o potrzebie koleżeństwa. Wiele lat później znów próbowałam – i znów bez powodzenia – walczyć z tak pojmowaną solidarnością zawodową. Ja więc już, mówiąc brutalnie szczerze, nie mam wielkich złudzeń, że jesteśmy wyjątkowi jako zawód” – dodała. Jej głos pozostał jednak niemal bez echa.

Dyskusję ostatecznie zamknęło oświadczenie wystosowane w imieniu prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, adw. Jacka Treli jednoznacznie stwierdzające, że „w Adwokaturze Polskiej ani obecnie, ani w przeszłości nie był znany nawet pojedynczy przypadek popełnienia przestępstwa pedofilskiego (…) zachowanie Pana Mecenasa może świadczyć o odwracaniu uwagi od prawdziwych afer pedofilskich występujących w innych środowiskach, w szczególności wśród duchownych”.

Taka pewność prezentowanego stanowiska musi co najmniej wzbudzić pewne wątpliwości. Bardzo ryzykowne jest zakładać, że w grupie zawodowej liczącej ponad 10 tys. osób (do decyzji o otwarciu zawodu z inicjatywy Przemysława Gosiewskiego było ich 2-3 tys.) nie było ani jednego takiego przypadku. Historia polskiej adwokatury sięga 1918 roku, mamy za sobą mroczny okres PRL. Aż dziwne jest zapewnianie z taką stanowczością o ani jednym odnotowanym przypadku zachowań pedofilskich.  

Bardzo ciekawe na jakiej podstawie osoba reprezentująca prezesa NRA formułuje tak jednoznacznie i kategorycznie stwierdzenia? Przecież w szeregach polskich adwokatów nigdy nie przeprowadzono odpowiedniego audytu. Takie stanowisko stanowczo kłóci się jednak chociażby ze słowami o znanych, opowiadanych chociażby w kategoriach anegdot przypadkach. Najciekawsze są jednak zarzuty pod adresem mec. Kwaśniewskiego dotyczące rzekomej chęci „wybielenia Kościoła” poprzez próbę odwrócenia uwagi i prowokację.

Jeżeli chodzi o Kościół to nasze stanowisko jest jasne. Jakiś czas temu opublikowałem w „Polonii Christiana” tekst wzywający Kościół do rozliczeń, później był długi wywiad, w którym mówiłem o tym samym. Działalność Instytutu wielokrotnie podkreślała konieczność dokonania rozliczeń szerszych niż w samym Kościele przez niezależną komisję o akademickim, niezależnym od polityków, charakterze. Zresztą pisaliśmy do Episkopatu w tej sprawie. Wszelkie próby zarzucania nam jakiejkolwiek ochrony przestępców wewnątrz Kościoła są oczywiście bezzasadne. My po prostu konsekwentnie stajemy po stronie dzieci. Jak widać, przed nami jeszcze długa droga – mówi sam zainteresowany.

Narracja części środowiska adwokackiego sprowadza się głównie do trzech rzeczy; przekonanie, że wręcz niesłychane jest samo wspomnienie o możliwości pedofilii w środowisku prawniczym, stanowcze zaprzeczanie temu zjawisku oraz wezwanie do wskazania konkretnych przypadków. A te mogą się pojawić dopiero wtedy, kiedy przeprowadzi się odpowiedni audyt.

Piotr Relich

Przeczytaj pełny tekst mec. Kwaśniewskiego:

Odwaga konieczna. Kościół w dobie skandali obyczajowych

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=109565 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]