Wojciech Cejrowski demaskuje brednie o pożarach Amazonii

Aktualizacja: 2019-08-27 6:34 pm

Wojciech Cejrowski na antenie „Studia Dziki Zachód” zdemaskował kłamstwa forsowane przez liberalne i lewicowe media w sprawie pożarów w Amazonii. Podróżnik nie ukrywa faktu, że lasy płoną, ale to naturalne zjawisko, a minione lata były o wiele tragiczniejsze pod tym względem.

Cejrowski podał konkretne przykłady, jak media oraz celebryci zakłamują rzeczywistość. Można się tylko zastanawiać, czy większość robi to celowo, czy tylko bezrefleksyjnie powtarza za „autorytetami” w tej dziedzinie.

Lasy amazońskie są absolutnie niepalne. Mam to nawet w kilku odcinkach „Boso przez świat”. Wykarczowanie pola jest niesamowicie ciężką robotą. Trwa 3 lata, żeby w miejsce lasu zrobić czyste pole, na którym da się coś uprawiać. Zresztą, on natychmiast odrasta, nie chcą tam się rośliny zagnieżdżać – zdradza Cejrowski.

Cejrowski nawiązał do swojego ostatniego wpisu, w którym nie dowierzał w doniesienia mediów. Jak powiedział, przed wystąpieniem w „Studio Dziki Zachód” zrobił porządny research. Jego efekt może być szokujący dla tych, którzy dotychczas spotykali się z jedynie słuszną narracją.

Pożary to naturalne zjawisko

Pierwsze wzmianki o pożarach w Amazonii Cejrowski napotkał w amerykańskiej telewizji CNN. – Ludzie w CNN powinni leczyć głowy. Zawiadomili, że pożary powstały wskutek zbyt dużej ilości spożywanego mięsa. Nie uzasadnili tego w żaden sposób – mówi Cejrowski i dodaje, że niedowierzający mogą wszystko sprawdzić na stronie internetowej telewizji.

Podróżnik wspomina, że grupa G7 z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na czele chce mieszać się do wewnętrznej, brazylijskiej sprawy. – W tym momencie nie w Brazylii płoną lasy, lecz w Boliwii. Co roku płoną na masową skalę lasy w Hiszpanii i Kalifornii. Nikt nie proponował, że do Hiszpanii należy wjechać i załatwić za nich tę sprawę – mówi.

Pożary lasów w różnych miejscach na kuli ziemskiej są normalnym zjawiskiem. Pożary buszu w Australii również są normalnym zjawiskiem. Niektóre rośliny wysiewają się wyłącznie wtedy, gdy pożar zrobi dla nich miejsce. Filmy o tym robił David Attenborough – powołuje się na autorytet w kwestii popularyzacji wiedzy przyrodniczej na świecie.

Zdjęcia sprzed lat

Cejrowski przeanalizował, dlaczego temat pożarów stał się nagle taki – nomen omen – „gorący”. – Sprawdziłem tweety różnych osób, które dowodzą, że jest tragedia, bo płoną lasy w Amazonii. Mówię teraz wyłącznie o tweetach z ogromnym zasięgiem, które zrobiły furorę w sieci – zaczyna Cejrowski.

Na jednym zdjęciu widzimy małpę, co ma udowadniać, że małpy są zagrożone przez te konkretne pożary. Otóż małpa ta pochodzi z Indii, a zdjęcie przedstawia całkowicie inny pożar. Na innym popularnym zdjęciu jest wilk uciekający z płonącego lasu. Zaręczam, że nie ma wilków w Amazonii. Podobnie jak królików. Zdjęcie z królikiem pochodzi z Kalifornii, z zeszłorocznego pożaru, który nie wywoływał takiej sensacji – demaskuje podróżnik.

Wskazuje, kto między innymi popularyzował teorie o pożarach na niespotykaną dotąd skalę. – Zdjęcie opublikował nawet słynny piłkarz Ronaldo. To fotografia sprzed lat i to z miejsca oddalonego od Amazonii o 4 tys. km. Madonna opublikowała zdjęcie płonącej Amazonii z roku 1989 i twierdzi, że to teraz.

Macron wzywa do działania ws. Amazonii i na dowód tragedii publikuje zdjęcie fotografa, który nie żyje od roku 2003. Na oficjalnej stronie rządowej Macrona zdjęcie zostało odwrócone lewo-prawo, pochodzi z banku fotograficznego. Wyszukiwarka natychmiast wykrywa, że jest po prostu odwrócone. To są dowody, które się ludziom przedstawia – załamuje ręce.

Zieloni odcięci od kasy

Cejrowski próbuje dociec, czemu to wszystko ma służyć. – Za poprzedniej władzy, komunistycznej, lewicowej był taki prezydent Lula. Kolega Obamy, wszyscy go lubili, wszystko było z nim jak trzeba, a teraz siedzi w więzieniu. On zezwalał na wypalanie lasów, by albo w te miejsca wpuścić krowy, albo dać kawałek ziemi ludziom z faweli – przekonuje.

Po zmianie władzy nastąpił zwrot o 180 stopni w cichym przyzwoleniu na wypalanie lasów. – Obecny prezydent (Jair Bolsonaro – red.) zabrał się ostro za podpalaczy. Dodatkowo odebrał fundusze organizacjom Zielonych, które nic nie robiły ws. podpalaczy. Doprowadził do tego, że pożary w tym roku są dużo mniejsze, niż były w latach poprzednich. Mogą to Państwo sprawdzić choćby na stronach NASA – wskazuje.

W tej chwili płoną lasy w Boliwii, a nam się mówi, że w Brazylii. Skąd to nagłe szaleństwo? Robi się wielkie halo, bo się prezydent Brazylii nie podoba. Zabrał forsę Zielonym, jest prawicowy, robi porządek. Nagle wielka forsa chwyciła za telefony, zaczęła dzwonić do CNN, Macrona i innych. Wszystkie gwiazdeczki zaczęły o tym mówić, a ludzie przyjęli to za optykę. I stąd cała afera – kończy Cejrowski.

Można się z niektórymi tezami Cejrowskiego zgadzać, bądź nie, ale trudno polemizować z twardymi danymi. Te pokazują, że na tle poprzednich lat, obecny rok nie jest niczym nadzwyczajnym – ba, nawet jest łagodniejszy – w kwestii pożarów amazońskich lasów. Wcześniej jednak nie mieliśmy tak zmasowanego ataku informacyjnego, który zresztą jest często potworną manipulacją i zawiera wiele farmazonów.

Za: Najwyższy Czas! (27/08/2019) – [Org. tytuł: «Wojciech Cejrowski demaskuje brednie o pożarach Amazonii. Lasy płoną, ale prawda wygląda zupełnie inaczej [VIDEO]»]

 


 

Czy Amazonia naprawdę płonie? Dziennikarze odkrywają prawdę

„Problem pożarów w Amazonii jest bardziej złożony, niż wynika to z dramatycznych zdjęć zamieszczanych w mediach społecznościowych” – napisał w specjalnym komentarzu „Wall Street Journal”. A „New York Times” przestudiował zdjęcia satelitarne, ukazujące stan faktyczny płonących lasów. Jak się okazuje… lasy tam praktycznie nie płoną. 

„Płuca ziemi w płomieniach” – alarmował niedawno znany aktor, Leonardo Di Caprio. Podobnych głosów w ostatnim czasie słychać bardzo dużo. Media społecznościowe pełne są dramatycznych zdjęć płonących lasów amazońskich, a kolejni celebryci, dziennikarze i wreszcie politycy ostrzegają przed katastrofą naturalną. – To prawdziwe ekobójstwo – powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron.

Inną sprawą jest to, że część zamieszczanych zdjęć nie przedstawia wcale obecnego pożaru Amazonii. Jednak „Wall Street Journal” zwraca uwagę na jeszcze bardziej interesującą sprawę. Jeśli spojrzeć na dane globalne, deforestracja lasów amazońskich przebiega obecnie znacznie wolniej niż w chociażby w ostatniej dekadzie XX wieku.

Co ciekawe, nie tak dawno w Boliwii również szalały pożary. Ale wówczas celebryci milczeli, choć spłonęło kilka tysięcy kilometrów kwadratowych lasów. „Może pan DiCaprio powinien przeznaczyć trochę swojego oburzenia dla socjalistycznego prezydenta Evo Moralesa?” – pyta retorycznie „WSJ”. Gazeta bowiem łączy wzmożenie dotyczące płonącej Amazonii z niechęcią do prezydenta Brazylii, Jaira Bolsonaro.

Interesującą obserwację odnośnie pożaru w Amazonii poczynił też „New York Times”. Amerykańska gazeta powołuje się na obserwacje badaczy z Uniwersytetu Marylandu w Baltimore, którzy przestudiowali zdjęcia satelitarne ukazujące, co naprawdę płonie w Brazylii. Jak się okazuje lasy praktycznie nie płoną. W ogniu stanęły głównie tereny rolnicze, na których od dawna nie ma już zalesienia.

I choć naukowcy z Brazylijskiego Instytutu Badań Przestrzeni Kosmicznej podają, że w tym roku wskaźnik pożarów wzrósł aż o 35 proc., to zdjęcia opublikowane przez NASA nie wskazują, by obszary objęte pożarem były rozleglejsze niż w poprzednich latach.

Nie ma wątpliwości co do tego natomiast, że pożar został spowodowany przez ludzi. Sprawcami najpewniej są ubodzy rolnicy, którzy poprzez wypalanie terenów rolnych przygotowują ziemię pod przyszłoroczne sadzenie. Choć prezydent Jair Bolsonaro zwraca uwagę, że za pożar odpowiedzialne mają być organizacje pozarządowe.

Źródło: tvpinfo.pl

ged

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-08-28)

 


 

Pożary w Amazonii – czy symbolizują coś ważnego?

Człowiek XXI wieku dysponuje niezwykłym talentem do upolityczniania każdej kwestii. Od płci, przez segregację odpadów, aż po ochronę przyrody. Nic więc dziwnego, że upolitycznieniu uległa również sprawa pożarów w amazońskich lasach. Przerzucający się nawzajem oskarżeniami zapominają jednak o jeszcze jednej ewentualności. Takiej mianowicie, że to Stwórca posługuje się niekiedy naturalnymi przyczynami, aby ludzi ostrzec, ukarać lub po prostu zwrócić ich uwagę. 

Prezydent Jair Bolsonaro stwierdził, że wina za pożary lasów równikowych leży po stronie organizacji pozarządowych. Jego zdaniem, wynika to z chęci zwrócenia uwagi na niego samego oraz z zamiaru wywołania niechęci wobec władz kraju. Słowa brazylijskiego przywódcy piewcy ochrony środowiska odrzucili jako nieudowodnione. Na przykład Marcio Astrini, koordynator krajowego oddziału Greenpeace odbił piłeczkę twierdząc, że deforestacja i pożary lasów stanowią efekt wrogiej dla środowiska polityki Jaira Bolsonaro – podał magazyn „Vice”.

Z kolei Robinson Meyer na łamach „The Atlantic” ocenił, że winę za zwiększoną liczbę pożarów ponosi – a jakże – Jair Bolsonaro wraz z jego polityką deforestacji. Obecny prezydent obiecywał bowiem zmniejszenie środowiskowych restrykcji. Jego krytyk podkreśla też, że w trzech stanach, w których nasilenie pożarów jest największe, rządzą sojusznicy polityczni pierwszej osoby w państwie. Ten fakt miałby wyjaśniać przyczynę kataklizmu.

Portal powołuje się także na oskarżenia, jakie pojawiły się na globalnej stronie informacyjnej „Open Democracy”. Ta zaś przytacza dokumenty, zgodnie z którymi Bolsonaro zamierza powstrzymać leśne projekty konserwacyjne w Amazonii.

Warto przywołać też twitterową sprzeczkę między liderem państwa a prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Gdy ten drugi napisał o amazońskich pożarach, że „płonie nasz dom”, pierwszy nie pozostał dłużny. Oskarżył antagonistę o „błędnie nakierowaną mentalność kolonialną”.

Jair Bolsonaro sugeruje tym samym, że Amazonia jest własnością Brazylii. Przeciwstawia więc dawną, sięgającą jeszcze Thomasa Hobbesa i wczesnej nowożytności zasadę suwerenności narodowej, ideom ekologizmu. Ten ostatni, ze swym postrzeganiem ziemi jako „wspólnego domu”, za nic ma narodowe granice. Przeciwnie często, stanowi usprawiedliwienie dla globalizmu, w tym ujednolicenia władzy politycznej. Ogólnoświatowe problemy wymagają bowiem rozwiązań na takim samym szczeblu.

Jak więc przekonuje Robinson Meyer na łamach „The Atlantic” „amazońskie lasy tropikalne w pewnym sensie należą do Brazylijczyków i mieszkających tam tubylców. Jednak jako magazyn węgla (ang. store of carbon), są fundamentalne do przetrwania każdej osoby. Jeśli zostaną zniszczone lub zdegradowane, to ludzkość po prostu nie będzie w stanie przywrócić Amazonii jako systemu”.

Nie wszyscy obwiniają jednak politykę Jaira Bolsonaro. Pojawiają się także tezy, jakoby doszło do celowego podłożenia ognia. „Większość z tych pożarów to podpalenia. Nawet w porze suchej Amazonia – wilgotny las deszczowy – jest trudna do podpalenia, to nie sucha roślinność Kalifornii czy Australii” – pisze na CNN Christian Poirier, szef grupy „Amazon Watch” [edition.cnn.com/spiderweb.pl]. Kto podpalił – jeśli pochwalił, to sprawa niewątpliwie interesująca. Nie zatrzymujmy się jednak na niej.

W mediach szeroko komentowana jest także wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego. „[…] Lasy amazońskie są NIE-palne. Aby sobie wypalić małe pole trzeba się BARDZO napracować. Najpierw trzeba zwalić wszystkie duże drzewa, potem wykarczować resztę i palić kawałkami. Amazońskie ogniska gasną same z siebie, trzeba je stale wachlować, rozdmuchiwać. Amazońskie drewno, nawet suche, palić się nie chce. Dlatego Indianie na rozpałkę lubią stosować nasze plastikowe butelki. Stare butelki i zapalniczka zastępują dzisiaj dawniejsze koraliki przywożone na wymianę. Powód? Rozpalanie ognia. […]” – napisał podróżnik na Facebooku.

„Więc? Nie dowierzam. Nie chce mi się wierzyć w te pożary. A jednocześnie głupio mi to mówić w sytuacji, gdy widzę filmy. Ha! A może ktoś podpalił ropę? Nie wiem. Szukam odpowiedzi i mi się rachunki nie zgadzają. Ot co. Sam z siebie amazoński las palić się nie chce. Gdyby mi ktoś postawił zadanie podpalenia dużej połaci lasu w Amazonii, to bym go poprosił o napalm, lub dynamit do wysadzenia ropociągu” – dodał Wojciech Cejrowski.

Głębsze przyczyny?

Zastanawiając się dlaczego wybuchają pożary, warto zgłębiać ich przyczyny naturalne, a może nawet mniej lub bardziej wydumane, polityczne. Jednak zwróćmy uwagę na jeszcze jedno – na czas trwania. Otóż dochodzi do nich w okresie przygotowań do zaplanowanego na październik synodu amazońskiego.

Oczywiście, interwencje czy dopusty Boże nie muszą dokonywać się w niezwykły sposób – Stwórca może wykorzystywać przyczyny naturalne. Dlatego też dostrzegając w jakiejś sprawie działanie Boże, nie negujemy wyjaśnień naukowych – gdyż obydwa aspekty mogą iść ze sobą w parze. Pamiętając o tym, zwróćmy uwagę na symbolikę niezwykłego kataklizmu.

A jest ona zastanawiająca. Na październik zaplanowany został synod amazoński, mający odbyć się w Watykanie. Czy więc pożary mogą stanowić próbę zachęty jego uczestników do większego zainteresowania się problemami środowiska? Czy też chodzi tu o ostrzeżenie przed próbami wprowadzenia niedopuszczalnych zmian w nauce Kościoła? Interpretacji tej nie warto z góry odrzucać. Wszak w dokumencie roboczym zawarte zostały zapisy uznane przez kardynała Waltera Brandmüllera wręcz za heretyckie. Dokumentowi zarzucano przesadne gloryfikowanie pogańskich wierzeń, a także poluzowanie zasad dotyczących celibatu, a tym samym zniszczenie samego kapłaństwa.

Wszystkie pomysły promotorów amazońskiego synodu dokonują się w imię zachowania dziewiczych lasów amazońskich i tamtejszej ludności. Czy jednak nie dochodzi tu do przekroczenia pewnej granicy? Czy Stwórcy nie powinno zawsze  stawiać się przed stworzeniem?

Warto pamiętać, że ogromna różnorodność form życia jest wszak przejawem odzwierciedlenia doskonałości Pana Boga. Zauważył to już święty Tomasz w „Summie teologicznej”. Dlatego też warto czynić sobie ziemię poddaną w sposób mądry, bez bezsensownego niszczenia istniejącego na niej życia.

Jednak należy pamiętać, że ponad przyrodę nieożywioną, rośliny i zwierzęta, wznosi się człowiek, a ponad niego aniołowie i Bóg. W średniowieczu określano to jako wielki łańcuch bytu. Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu. Dzisiejszy ekologizm odwraca jednak ten porządek i zwraca się ku kultowi stworzeń. Pod tym względem przypomina starożytne pogaństwo. Stary Testament pełen jest zaś opisów kar czy przestróg za praktykowanie bałwochwalstwa. Czy z taką przestrogą mamy do czynienia obecnie, przed Synodem Amazońskim? Nie wiem – tylko pytam.

Notre-Dame i Nursja

W kontekście pożaru w Amazonii warto przypomnieć sobie o podobnych przypadkach o symbolicznym znaczeniu. Na przykład w kwietniu 2019 roku, u zarania Wielkiego Tygodnia w Paryżu spłonęła katedra Notre-Dame. Świątynia stanowiąca symbol nie tylko Francji, ale i całego dziedzictwa zachodniego Christianitas. Wówczas również zastanawiano się nad naturalnymi przyczynami – i słusznie.

Czy jednak symboliczny wymiar tego wydarzenia nie narzuca się sam? Oto bowiem na krótko przed  najdonioślejszym katolickim świętem płonie katedra stanowiąca symbol nie tylko Francji, ale i całej zachodniej Christianitas? Oto w świecie powszechnego relatywizmu ogień trawi dach katedry skierowanej tylko ku jednemu celowi – chwale Boga Trójjedynego. Oto w świecie szukającym wyłącznie „tego, co na ziemi”, płonęła katedra poświęcona temu „co w górze” [Kol 3,2]. Przypadek? Nie wiem – tylko pytam.

Inne wydarzenie, niewiele bardziej odległe. 30 października 2016 roku zniszczeniu uległa bazylika świętego Benedykta w Nursji. Stało się to wskutek trzęsienia ziemi. Z katedry przetrwała tylko fasada. Co ciekawe, według tradycji świątynię wzniesiono w miejscu przyjścia na świat świętego Benedykta i jego siostry bliźniaczki, świętej Scholastyki. To również mógł być przypadek. Niemniej jednak zniszczenie świątyni skłania do myślenia. Wszak święty Benedykt to patron Europy – pogrążającej się dzisiaj w ruinie homoseksualizmu, eutanazji i aborcji. Przypadek? Nie wiem – tylko pytam.

Pożar Amazonii to także rzecz zbyt ważna, by z zasady unikać pytań o jego głębszy wymiar.

Adam Mołdakiewicz

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2019-08-27) – [Org. tytuł: «Pożary w Amazonii – czy symbolizują coś ważnego? [OPINIA]»]

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=109489 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]