Państwo z tektury. Dziesiątki tysięcy skazanych w Polsce nie stawia się do zakładów karnych

Aktualizacja: 2019-08-12 1:44 pm

Ponad 48 tys. osób prawomocnie skazanych na kary więzienia nie stawia się w zakładach karnych – alarmuje najnowsze wydanie „Do Rzeczy”. Eksperci dodają natomiast, że system po prostu nie działa.

Tygodnikowi „Do Rzeczy” udało się dotrzeć do policyjnych danych wskazujących, jak wielu skazanych prawomocnymi wyrokami skutecznie unika w Polsce stawienia się w zakładzie karnym. Skala doprawdy przeraża.

Od początku 2019 roku policja poszukuje 48 320 osób, które pomimo prawomocnego wyroku nie stawiły się w areszcie śledczym. Wydano za nimi 31 tys. listów gończych, z czego wobec 8 tys. – podejrzewając, że ukrywają się poza Polską – wystawiono europejski nakaz aresztowania.

Mamy poważny problem systemowy, a cała sytuacja podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości w Polsce – mówi dla „Do Rzeczy” prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Tendencja jest niestety wzrostowa, gdyż w całym 2018 roku 46 tys. osób prawomocnie skazanych nie stawiło się do aresztu śledczego. Teraz mamy więcej takich przypadków, a dane dotyczą jedynie pierwszego półrocza 2019 roku.

Jako jeden ze sztandarowych przykładów tygodnik podaje Konrada M., lidera KOD-Kapeli, który został prawomocnie skazany za handel ludźmi i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Mimo wyroku skazującego na 4,5 roku więzienia, muzyk nie stawił się w zakładzie karnym. Wysyłał wnioski o odroczenie kary, które sąd wprawdzie odrzucał, ale jednocześnie organy ścigania nie doprowadzały skazanego do celi. Zaczęto działać dopiero po 3 miesiącach, gdy sprawa zrobiła się „medialna”.

Eksperci uważają, że winne są procedury. Skazani mają prawo przesyłać do sądu nieograniczoną liczbę wniosków. I choć one nie wstrzymują wykonania kary, to nikt specjalnie nie egzekwuje wyroków sądu. Teoretycznie powinna zajmować się tym policja, a konkretnie posterunek najbliższy miejscu zamieszkania skazanego.

Część skazanych po prostu „zapada się pod ziemię”, a część wysyła zaświadczenia lekarskie, które stwierdzają najczęściej depresję, choroby psychiczne czy amnezję. W takich przypadkach musi zbadać to biegły sądowy, a cała procedura znacznie się wydłuża. Jeszcze inni – jak np. Marek Falenta – uciekają zagranicę.

Mamy do czynienia z patologią „niepoczytalności”. Osoby skazane, nawet chore czy niepoczytalne, powinny być zamykane. Jeśli nie w więzieniu, to w ośrodkach zamkniętych, gdzie będą pod obserwacją – mówi prawnik Marcin Wątrobiński. – Jeśli państwo nie potrafi egzekwować kar, które samo wymierza, to jest to państwo z tektury – dodaje.

Eksperci wskazują, że cały system po prostu nie działa. Jako warianty „na już” wskazują konieczność wprowadzenia prawa zmuszającego do niezwłocznego poinformowania policji przez sądy o tym, że skazany nie stawił się w więzieniu. Kolejną zmianą powinny być większe uprawnienia dla lekarzy biegłych sądowych. Wreszcie, należy dofinansować służby, w szczególności „łowców cieni”, którzy na co dzień zajmują się poszukiwaniem ukrywających się przestępców.

Źródło: „Do Rzeczy”/nczas.com

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=109230 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]