Prof. R. Legutko: Na amerykańskich uczelniach coraz mniej wolności słowa

Aktualizacja: 2019-04-26 12:49 pm

Europoseł prof. Ryszard Legutko (PIS) powiedział w środę PAP, że władze amerykańskiej uczelni Middlebury College zdecydowały o odwołaniu jego wykładu po protestach części studentów. Na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa – ocenił.

Jak dodał, pomimo tego wykład ostatecznie odbył się dzięki wsparciu części profesorów i studentów.

Prof. Legutko jest w PE szefem frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Obecnie przebywa w USA, gdzie w środę miał wygłosić wykład na Middlebury College w stanie Vermont w związku z wydaniem w Stanach Zjednoczonych jego książki „The Demon in Democracy”. Na ten wykład zaprosiły go, jak mówi, władze tej uczelni. W ciągu ostatniego roku wykłady nawiązujące do tej książki wygłosił m.in. na Harvardzie i w Yale.

Mimo że przyleciał na spotkanie do Vermont, władze uniwersytetu podjęły decyzję o odwołaniu wykładu.

„Dzień przed moim przyjazdem dostałem informację, że na uczelni w związku z moim wykładem szykuje się jakiś protest. Dwa lata temu doszło tu do głośnego wydarzenia. Jeden ze znanych autorów piszących na tematy społeczne został zaatakowany. Ludzie z jego otoczenia nawet zostali pobici. W rezultacie jego wykład został zerwany” – zaznaczył.

Dlatego – jak mówi – prawdopodobnie pojawiły się obawy, że może dojść do podobnego wydarzenia.

„Kiedy dotarłem wczoraj do Middlebury, dotarła do mnie informacja, że wykład został odwołany. Rektor uczelni nie była uprzejma mnie o tym powiadomić. Pomimo tego część studentów, około czterdziestu osób, postanowiła jednak, że wykład wygłoszę. Jeden z profesorów, prof. Dickinson, zaprosił mnie na swoje seminarium. Ci młodzi ludzie przewieźli mnie na to spotkanie, a na uczelnię dostałem się tylnymi drzwiami. Zostałem, nazwijmy tak, przeszmuglowany na salę wykładu, co uznałem nawet za dość zabawne. Wykład wygłosiłem” – relacjonował Legutko.

Jak dodał, wykład odbył się wbrew oficjalnej decyzji uczelni.

„Władze uczelni dowiedziały się o tym jednak i wiem, że prof. Dickinson i niektórzy studenci są obecnie wzywani do rektora, żeby wytłumaczyli się z tej sprawy” – zaznaczył. Dodał, że widział też pismo rozesłane przez rektor uczelni do studentów, w którym odwołanie wykładu tłumaczy m.in. kwestiami bezpieczeństwa.

„To kuriozalny dokument. Rektor powołuje się m.in. na względy bezpieczeństwa. Napisała też, że bardzo żałuje, że ci, którzy chcieli wejść ze mną w krytyczny dialog, nie mieli tej okazji. Nie było żadnego słowa w tym piśmie, że była grupa studentów i naukowców, która chciała posłuchać mojego wykładu. Nie było słowa o tym, że przecież zostałem poszkodowany tą sytuacją” – wskazał prof. Legutko.

Jak powiedział, ta sytuacja jest dowodem na to, że na amerykańskich uczelniach jest coraz mniej wolności słowa.

„Oczywiście jestem przekonany, że nikt z protestujących nie czytał mojej książki. Na Facebooku pojawiały się obraźliwe informacje w związku z wykładem, że jestem homofobem i seksistą. To standardowe litanie lewicowych bojówkarzy” – zaznaczył. Jego zdaniem na uczelni wobec jego wykładu opór się pojawił, bo w książce zawarł krytykę politycznej poprawności, którą zestawił z komunizmem. Jak mówił, znajduje się w niej też m.in. krytyczne spojrzenie na ruchy feministyczne.

Zdaniem Legutki władze uczelni zachowały się „tchórzliwie”, decydując się pod presją części studentów na odwołanie wykładu.

Do czasu nadania depeszy PAP nie otrzymała komentarza Middlebury College na ten temat.

PAP/RIRM

Za: Radio Maryja ()

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Wolność słowa nie istnieje w Stanach Zjednoczonych od dawna i szkoda, że niektórzy dostrzegają to zjawisko dopiero wtedy gdy dotknie ich to samych. Nie reagują gdy innym to się przydarza, milczą albo nie interesują się losami innych, a dopiero gdy ich cenzura dotknie to otwierają oczy.

Przypominamy sobie jak znany historyk brytyjski David Irving już ponad 20 lat temu podróżując po tym Stanach nie mógł wygłosić swojego wykładu nie tylko na terenie jakiejkolwiek uczelni, ale nie mógł wynająć nawet sali restauracyjnej, nawet w małej knajpie. A gdy ktoś za niego wynajął jakiś mały lokal, to tzw. anonimowi donosiciele zastraszali właściciela lokalu po tym jak dowiedzieli się, że Irving – autor wielu poczytnych i cennych książek – ma się tam spotkać ze swoimi czytelnikami. Po czym, w ostatniej chwili właściciel odmawiał wynajmu i spotkanie odwoływano. Już kilkadziesiąt lat temu, w tym “wolnym kraju” doszło w końcu do tego, że aby urządzić jakiekolwiek spotkanie Irving rozsyłał osobiście zaproszenia utajniając do końca lokalizację i czas.

W kontrolowanych przez syjonistów Stanach Zjednoczonych nie ma już miejsca na wolność słowa, wolność wypowiedzi, wolność zgromadzeń. I tak będzie wszędzie gdzie wpływy żydowskie – naturalnie i organicznie bojące się Prawdy, również jakiejkolwiek prawdy historycznej – będą traktowane jako równoprawne, a nie tak jak powinny – jako społeczne zagrożenie.

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=107698 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]