- Bibula – pismo niezalezne - http://www.bibula.com -

Waszyngton tworzy antyirańską koalicję i zabezpiecza Izrael. Mike’a Pompeo odwiedzi Bliski Wschód

Bliskowschodnie tournée sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo i zapowiedzi pozostawienia części wojsk amerykańskich w Syrii łączy chęć zablokowania działań Iranu na Bliskim Wschodzie oraz zapewnienie bezpieczeństwa Izraelowi. Konstruowanie wielkiej koalicji skierowanej przeciw Teheranowi ma zmusić Iran do zaprzestania wspierania organizacji terrorystycznych oraz spowodować zmianę układu sił między Zatoką Perską w Morzem Śródziemnym. 

Do zaplanowanej na styczeń serii spotkań dyplomatycznych Mike’a Pompeo w krajach arabskich niedawno włączono również wizytę w Iraku, na który Waszyngton nalega, aby zrezygnował z dostaw gazu ziemnego z Iranu. Trasa dyplomatycznej podróży amerykańskiego sekretarza stanu wiedzie po stolicach państw, jakie USA chcą włączyć do sojuszu przeciw Iranowi.

Egipt, Jordania, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Arabia Saudyjska, Kuwejt i Oman to państwa, które mogą obawiać się wpływów radykalnego islamu inspirowanego przez Teheran. Dla położonych nad Zatoką Perską krajów zagrożeniem ze strony Iranu może stać się także spełnienie groźby zablokowania transportu ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz.

Każde z tych państw samodzielnie nie ma potencjału, by przeciwstawić się mocno zmilitaryzowanemu Iranowi, liczącemu ponad 80 mln ludzi i dysponującego wojskiem w sile ponad pół miliona żołnierzy. Najsilniejszy regionalny przeciwnik Iranu – Arabia Saudyjska – wydaje na zbrojenia ok. 70 mld dolarów (10 proc. PKB), czyli więcej niż Rosja, ale potencjał ludnościowy ma znacznie mniejszy i dysponuje obecnie armią liczącą ok. 230 tys. osób.

Amerykanie chcą, aby naciski gospodarcze na Iran oraz jego coraz większa izolacja polityczna i ekonomiczna odwiodła tę islamską republikę od wspierania organizacji siejących zamęt na Bliskim Wschodzie. W wielu wypowiedziach polityków z Teheranu, jako główni wrogowie wymieniani są Izrael i Stany Zjednoczone. Dlatego też zapowiedź wyprowadzenia wojsk USA z Syrii zaniepokoiła Izrael, gdzie zaczęto mówić nawet o porzuceniu przez Waszyngton swojego sojusznika.

Dość szybko jednak okazało się, że USA nie tylko pozostawią część wojsk w południowym regionie Syrii, w bazie al-Tanf, przy zbiegu granic Syrii, Iraku i Jordanii, ale także naciskają na Turcję, by ta zapewniła bezpieczeństwo Kurdom z północnej Syrii. W przeciwnym przypadku żołnierze amerykańscy nie opuszczą także obszaru północno-wschodniej Syrii.

Źródła: Islam News / Dełowoj Kazachstan / gazeta.ru / Nasze Kafe / MIG News / Kommiersant

Jan Bereza

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]