Czy jeszcze katolicki? Niemcy budują nowy Kościół

Aktualizacja: 2019-01-7 10:22 am

Rok 2018 był w Kościele katolickim w Niemczech rokiem katastrofalnym. Postąpiono daleko na drodze rewolucji, dopuszczając do Komunii świętej protestantów i zapowiadając podeptanie moralności seksualnej i likwidację celibatu. Najważniejsze zmiany wprowadzane są pod hasłem wierności adhortacji Amoris laetitia. 

31 grudnia 2018 roku przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec kard. Reinhard Marx przemawiał w monachijskiej katedrze Najświętszej Marii Panny. Nie umacniał owiec w wierze. Wprost przeciwnie, obiecywał, że wiara wkrótce się zmieni – tak, by być bliższa ich oczekiwaniom. Hierarcha obiecał przede wszystkim więcej synodalności, więcej władzy w ręce świeckich i zwiększenie roli sumienia jednostki. Tradycja Kościoła, perorował ten bliski doradca Ojca Świętego, jest ważna, ale nie jest zamknięta i trzeba „pójść w przyszłość”. Co to oznacza w praktyce? O tym nie powiedział wyraźnie, ale zmiany wprowadzone w niemieckim Kościele w minionym roku pokazują jasno, że chodzi o radykalną rewolucję doktrynalną i duszpasterską. Niemcy są zdeterminowani, by iść ku decentralizacji i udowodnić, że w Kościele nie ma już wiele z dawnej jedności.

Wytrych Amoris laetitia

Bezpośrednią przyczyną zmian wprowadzonych i zapowiedzianych przez Niemców w 2018 roku jest adhortacja apostolska Amoris laetitia papieża Franciszka. Pierwszy krok na drodze rewolucji wykonano za Odrą w lutym roku 2017. Biskupi ogłosili wytyczne do Amoris laetitia, w których dopuścili do Komunii świętej rozwodników w nowych związkach. Duch tekstu nawiązywał w fundamentalny sposób do innego pisma niemieckiego episkopatu – sprzed niemal pół wieku. W 1968 roku Niemcy w Deklaracji z Königstein odrzucili Humane vitae św. Pawła VI wmawiając wiernym, że każdy człowiek może podjąć osobistą decyzję sumienia i dojść do wniosku o dopuszczalności stosowania antykoncepcji. To myślenie podjęto w sprawie rozwodników. Biskupi uchylili nakaz wstrzemięźliwości nałożony na osoby w powtórnych związkach chcące przyjmować Eucharystię, który przypomniał św. Jan Paweł II w Familiaris consortio. Dostęp do Stołu Pańskiego stał się dla rozwodników możliwy już bez spełniania tych wymogów, o ile tylko w swoim sumieniu uznają oni to za dopuszczalne. Kluczową rolę odegrało ujęcie sumienia prezentowane przez Amoris laetitia, odmienne od dotychczasowego, wyrażonego przez św. Jana Pawła II w Veritatis splendor. Kościół miałby już jedynie „formować” sumienia i akceptować nawet te decyzje wiernych, którzy twierdzą, że w ich przypadku czyny moralnie złe same w sobie wcale takie nie są. Wielu obserwatorów wskazywało już wówczas, że ta właśnie kwestia każe spodziewać się przygotowywania przez Niemców dalszych zmian, a kwestia rozwodników będzie tylko pierwszym aktem budowy „nowego” Kościoła. Nie bez powodu czołowy progresista kard. Walter Kasper nazwał Amoris laetitia „dokumentem tysiąclecia”.

Protestanci do Komunii

W roku 2018 okazało się, że najgorsze nawet obawy były słuszne. Niemcy zaczęli rok od ogłoszenia projektu dokumentu, w którym dopuszcza się do Komunii świętej niektórych protestantów. Chodziło o tych heretyków, którzy żyją w związku małżeńskim z katolikiem, a pałają przy tym „nieprzezwyciężalnym pragnieniem” wspólnego uczestnictwa w Eucharystii. Projekt był forsowany przez przewodniczącego episkopatu kard. Reinharda Marxa i jego najbliższych współpracowników; przyjęto go mimo zdecydowanego sprzeciwu kilku biskupów. Wkrótce siedmiu hierarchów pod wodzą arcybiskupa Kolonii kard. Rainera Woelkiego skierowało do Stolicy Apostolskiej prośbę o interwencję i sprawdzenie, czy projekt Marxa jest rzeczywiście dopuszczalny od strony teologicznej i ekumenicznej. Spór trwał kilka miesięcy i początkowo wydawało się, że prawda może zwyciężyć.

Kongregacja Nauki Wiary wysłała do Marxa pismo, w którym zakazała publikować dokumentu o Komunii dla protestantów. Triumf był wszakże pozorny. Marx spotkał się osobiście z papieżem i uzyskał od niego zgodę na publikację wytycznych. Na stronie episkopatu Niemiec opublikowano notatkę z tego spotkania z podpisem samego Ojca Świętego. Papież zresztą na samolotowej konferencji prasowej zapewnił, że zapoznał się gruntownie z propozycją Niemców i uważa ją za dobrą, tyle tylko, że nie można ogłosić jej dla całego Kościoła w Niemczech, a jedynie dla poszczególnych diecezji. Tak też się stało. Marx wydał pod koniec czerwca swój tekst jako „propozycję” dla biskupów i odtąd jeden ordynariusz po drugim ogłaszali – i wciąż ogłaszają – że w ich diecezji protestanci mogą przyjmować Komunię „w niektórych przypadkach”. Ostatecznie o wszystkim ma rozstrzygać sumienie heretyka. W feralnym dokumencie jako kluczową inspirację wskazano znowu Amoris laetitia.

Homoseksualizm zrehabilitowany

Niemieccy biskupi zapowiedzieli też zmiany w moralności seksualnej. Ich celem jest dokonanie rehabilitacji homoseksualizmu i wyciągnięcie z tego bardzo praktycznych konsekwencji. Jeszcze w styczniu wiceprzewodniczący episkopatu bp Franz-Josef Bode z Osnabrück powiedział, że Kościół w Niemczech mógłby wprowadzić błogosławieństwa związków jednopłciowych. Wkrótce to samo powtórzył sam kard. Reinhard Marx. Ujawnił też, że w episkopacie powołano specjalną komisję, która zajmuje się sprawą wypracowania „właściwego” podejścia osób homoseksualnych. W praktyce chodzi o to, by katolicka teologia odeszła od postrzegania homoseksualizmu jako „wewnętrznie nieuporządkowanego”; miałby uchodzić raczej za jeden z naturalnych wariantów rozwoju ludzkiej seksualności.

Jesienią tego roku episkopat zaprezentował obszerny raport dotyczący nadużyć seksualnych popełnianych przez duchownych na nieletnich. Z zebranych danych wynika, że większość ofiar w ciągu ostatnich 50 lat była płci męskiej. Autorzy badania uznali jednak, że winy nie należy szukać w samych skłonnościach homoseksualnych, ale raczej w klimacie, jaki wokół tych skłonności panuje w Kościele. Stąd ich sugestią jest zmiana postrzegania homoseksualizmu. Od momentu publikacji raportu czołowi niemieccy hierarchowie mówią już otwarcie, że dążą do zmiany moralności seksualnej. Hasło „zmiany” pada w każdym ostatnim wystąpieniu kard. Marxa, bp. Stephana Ackermanna, bp. Franza-Josefa Overbecka i innych progresistów. Nazywają to „naturalnym rozwojem doktryny”.

Można zasadnie wątpić, czy natrafią na sprzeciw w Watykanie. Pokazała to sprawa ks. prof. Ansgara Wucherpfenniga SJ. We wrześniu ogłoszono, że ten uczony jezuita nie otrzymał z Watykanu nihil obstat wymaganego dla kierowania uczelnią teologiczno-filozoficzną we Frankfurcie, której dotąd był rektorem. Powód: to heretyk. Wucherpfennig błogosławi związki homoseksualne i uważa, że Biblia nie potępia jednopłciowych aktów seksualnych. Niemieccy biskupi zainterweniowali w jego sprawie w Stolicy Apostolskiej i osiągnęli sukces. Otwarcie głoszący herezję jezuita pozostał na stanowisku rektora. Ani jeden niemiecki biskup nie wystąpił z krytyką tej decyzji.

Zmiany czekają kapłaństwo

Rok 2018 pokazał, że zmiany w Niemczech czekają też kapłaństwo. Po pierwsze, nowa ocena homoseksualizmu ma swoje skutki także w tym obszarze. W Kościele katolickim zabronione jest udzielanie święceń homoseksualnym mężczyznom, co przypomniał ostatnio zresztą sam papież. Niemieccy biskupi nie akceptują jednak tej zasady i przynajmniej niektórzy przyznają wprost, że w swoich diecezjach ją lekceważą – i będą lekceważyć, o czym mówił na przykład biskup Würzburga, Franz Jung. Ksiądz homoseksualista jest w ocenie progresistów równie dobry, jak ksiądz heteroseksualny. Nie ma tu różnicy, o ile obaj zachowują celibat. Ale to nie jest rzecz pewna, bo – i tu przechodzimy do drugiej zmiany – Niemcy szykują się do likwidacji bezżenności. Wspomniany raport dotyczący nadużyć to właśnie celibat wskazuje jako jedną z przyczyn skandalu. Raport stał się w ten sposób nowym argumentem w rękach tych hierarchów, którzy chcieliby pozwolić księżom na posiadanie żon. Od niedawna mówi się o tym zupełnie otwarcie, zwłaszcza w kontekście tak zwanego Synodu Amazońskiego, jaki odbędzie się jesienią tego roku, coraz więcej niemieckich hierarchów deklaruje, że w swojej diecezji mogłoby mieć  takich księży, ostatnio na przykład bp Ulrich Neymeyr z Erfurtu. Pytanie, co z homoseksualistami, którzy będą chcieli otrzymać sakrament święceń, ale wzorem swoich heteroseksualnych żonatych kapłanów nie będą chcieli żyć w celibacie? Logika podpowiada tylko jedno rozwiązanie…

To jest już inny Kościół

Miniony rok może zatem określić jako czas konsekwentnego kroczenia na drodze budowy zupełnie nowego Kościoła. Nic z tego, co uczyniono i czego uczynienie zapowiedziano nie może zaskakiwać. Niemiecka interpretacja Amoris laetitia z lutego 2017 roku zawierała już zalążki tych i innych zmian. Wydaje się, że ścieżka, którą idą Niemcy, odpowiada projektom decentralizacji Kościoła nakreślonych w Evangelii gaudium i Gaudete ex exsultate papieża Franciszka. Jedność doktrynalna przestaje być wyróżnikiem Kościoła katolickiego. W gruncie rzeczy – już przestała. Mamy więc do czynienia nie z nadchodzącym zagrożeniem, ale ze stanem faktycznym. A przecież rozwodnicy, protestanci i homoseksualiści nie są wszystkim, do czego Niemcy prą. Na horyzoncie widać już sprawę kobiet, które wielu progresistów chciałoby „równouprawnić”, to znaczy – otworzyć dla nich kapłaństwo, jakkolwiek Kościół święty w Ordinatio sacerdotalis św. Jana Pawła II jednoznacznie to wykluczył. Dawne rozstrzygnięcia są już wszelako bez znaczenia. Nie pozostaje nic innego jak pogodzić się z tym, że Kościół w Niemczech nie jest tym samym Kościołem katolickim, który znają Polacy. A w którą stronę pójdziemy my? Polskie społeczeństwo nie jest wolne od wpływu laicyzacji, według badań młodzież chodzi do kościoła coraz rzadziej i coraz słabiej wierzy. To sprawi, że staniemy przed fundamentalnymi decyzjami. Trzeba potraktować te wyzwania ze śmiertelną powagą. Niemcy mogą być znakomitym przykładem tego, czego czynić pod żadnym pozorem nie należy.

Paweł Chmielewski

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=106071 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]