Z ostatniej chwili: ACTA 2.0 uchwalona! To początek końca wolności w internecie?

Aktualizacja: 2018-09-12 8:58 am

W środę Parlament Europejski poparł dyrektywę w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Wkrótce rozpoczną się negocjacje dotyczące wdrożenia regulacji w państwach należących do UE. Krytycy wskazywali, że z nowymi regulacjami wiąże się poważne ograniczenie wolności internetu.

Za zmianą prawa opowiedziało się 438 europarlamentarzystów, a przeciwko głosowało 226. Z kolei 39 wstrzymało się od głosu. Wyniki głosowania okazały się w znacznym stopniu niezależne od przynależności partyjnej czy narodowości.

Największe kontrowersje budzą artykuł 11. i 13. projektu dyrektywy. Jak twierdził pisarz i publicysta Cory Doctorov, artykuł 11. doprowadzi do sytuacji, gdy serwisom internetowym zabroni się udostępniania linków do serwisów informacyjnych, dopóki nie otrzymają licencji na linkowanie do newsa. Z kolei wdrożenie artykułu 13. doprowadzi, jego zdaniem, do cenzury prewencyjnej treści mogących podlegać prawu autorskiemu.

Przeciwko regulacjom opowiadała się między innymi Wikipedia, portale internetowe i użytkownicy sieci. Popierały je natomiast wielkie koncerny prasowe, występujące przeciwko wykorzystywaniu ich treści w internecie, a także niektóre organizacje zrzeszające twórców.

Źródło: tvn24bis.pl / pch24.pl

mjend  

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2018-09-12)

 


 

Nowy Porządek Internetu – czyli świat po „ACTA 2.0”

W środę Parlament Europejski poparł dyrektywę w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, określaną mianem „ACTA 2.0”. Wkrótce rozpoczną się negocjacje dotyczące wdrożenia regulacji w państwach należących do UE. Wkrótce możemy obudzić się więc w nowej rzeczywistości – bez wolnego internetu. Marzenia upadających koncernów prasowych najwyraźniej się spełniły.

 

Włączasz, drogi Czytelniku, wyszukiwarkę internetową w celu poszukiwania informacji. Do wyboru masz informacje z rządowego portalu i jednej opozycyjnej strony. Nuda – myślisz. Następnie wchodzisz na portal społecznościowy, gdzie chcesz podzielić się swą frustracją. Wpisujesz swe przemyślenia i cytujesz (z podaniem źródła) fragment czyjegoś utworu. Wypowiedź jednak nie ukazuje się na stronie. Komunikat podaje, że automatyczny algorytm nie przepuścił jej przez cenzorskie sito. Wzdychasz, wyłączasz „kompa” i idziesz po telewizor. „Tam przynajmniej jest ileś kanałów do wyboru” – mruczysz do siebie, wspominając czasy sprzed kilku laty, gdy internet jeszcze był wolny.

Niewykluczone, że tego typu ponura wizja stanie się rzeczywistością. Parlament Europejski przegłosował bowiem „Dyrektywę o Prawie Autorskim na Jednolitym Rynku Cyfrowym”. Proponowana regulacja składa się z 24 artykułów i raz już została odrzucona (w lipcu 2018). Tym razem jednak „przeszła” – zapewne też dzięki kampaniom koncernów prasowych i niektórych organizacji twórców.

Ochrona praw twórców czy nowa cenzura ?

Jak podała Christina Bonnington na dailydot.com 5 września zgodnie z artykułem 11 dyrektywy do opublikowania nawet fragmentu tekstu dziennikarskiego niezbędne okaże się nabycie pozwolenia od wydawcy. Oznacza to utrudnienie szczególnie dla mniejszych mediów, a także dla agregatorów informacji (takich jak Google News).

Z kolei artykuł 13 stanowi, że odpowiedzialność za złamanie prawa autorskiego przez użytkowników ponoszą platformy, gdzie dojdzie do naruszenia prawa. Chodzi tu na przykład o serwisy społecznościowe – twierdzi w tekście z 5 września publicystka. To zaś zdaniem krytyków doprowadzi do nadmiernej ostrożności tych ostatnich i nasilenia cenzury prewencyjnej (w tym tej wykorzystującej automatyczne algorytmy cenzurujące). Te zaś są zdolne do ocenzurowania na przykład fragmentu dzieła Ludwiga van Beethovena. Na własnej skórze przekonał się o tym niemiecki profesor muzyki.

Zdaniem publicysty Cory Doctorova [eff.org / 05.09] artykuł 11 doprowadzi do sytuacji, gdy serwisom internetowym zabroni się udostępniania linków do serwisów informacyjnych, dopóty, dopóki nie otrzymają licencji na linkowanie do newsa. Co więcej, prawo nie definiuje tego, czym jest „serwis informacyjny” albo „link”. Sytuacja ta zmusi 28 państw członkowskich do definiowania tych terminów po swojemu – co jedynie spotęguje prawny chaos.

Z kolei wejście w życie artykułu 13 wiązać się może z cenzurą prewencyjną treści, mogących podlegać prawu autorskiemu. Według Cory Doctorova w rolę cenzorów wcielą się algorytmy. „Te skrajne, niedziałające propozycje reprezentują poważne niebezpieczeństwo dla Internetu. Podatek od linków oznacza, że jedynie największe, najlepiej finansowane firmy będą w stanie zaoferować przestrzeń publiczną do debatowania nad wiadomościami” – twierdzi pisarz.

„Maszyny cenzorskie to dar dla każdego małego cenzora i trolla (wystarczy bowiem zgłosić posiadanie prawa autorskiego do kłopotliwego nagrania i patrzeć jak znika z internetu) i zwiększy o setki milionów koszty działania na platformie online. To zaś zagwarantuje, że technologiczni giganci nigdy nie natrafią na poważną konkurencję i utrzymają władzę” – dodaje. Choć Cory Doctorov to Amerykanin, to podkreśla, że prawo unijne będzie miało konsekwencje dla internautów na całym świecie.

You Tube i Wikipedia były przeciwko

Przeciwko zmianom opowiedział się także przedstawiciel You Tube’a Robert Kyncl. Spodziewa się bowiem, że nowe regulacje – oznaczać będą zwiększenie wymogów cenzorskich dla YouTube’a.

Dyrektywę krytykuje również Fundacja Wikimedia twierdząca, że głosowanie w europarlamencie „znacząco wpłynie na sposób naszej interakcji w coraz bardziej połączonym, cyfrowym świecie. Znajdujemy się na ostatniej prostej mogącej zdecydować o kształcie Internetu w przyszłości” – pisze przewodnicząca Fundacji María Sefidari Huici [techcrunch.com / 06.09].

Zgodnie z oświadczeniem Fundacji Wikimedia, wdrożenie dyrektywy może zgasić „dynamiczną wolną sieć, umożliwiającą rozwój kreatywności, innowacyjności i współpracy. To istotna sprawa, gdyż prawa autorskie nie tylko wpływają na książki i muzykę, lecz również kształtują sposób, w jaki ludzie będą się komunikować i tworzyć w internecie w nadchodzących latach”.

Wyższe wynagrodzenie twórców ?

Zwolennicy regulacji twierdzą, że umożliwi ona wzrost zarobków dla twórców. Z tego założenia wychodzi między innymi 165 reżyserów filmowych i scenarzystów, popierających zmianę prawa. „Wspólnie wzywamy instytucje europejskie do zaadoptowania Dyrektywy o Prawach Autorskich na Jednolitym Rynku Cyfrowym wprowadzającej niezbywalne prawo do proporcjonalnego wynagrodzenia dla autorów, zbierane bezpośrednio z platform na żądanie przez organizacje zbiorowego zarządzania reprezentujące nas – autorów” czytamy w petycji ujawnionej podczas Weneckiego Festiwalu Filmowego. Podpisany między innymi przez Agnieszkę Holland dokument wspiera Europejska Federacja Reżyserów Filmowych, Federacja Scenarzystów i Stowarzyszenie Autorów Audiowizualnych – podaje portal Screendaily.com [03.09].

Niestety, zamiast zadbać o przestrzeganie dotychczasowego prawa, europarlamentarzyści postanowili wprowadzić szeroko zakrojoną cenzurę. Nic w tym dziwnego – wszak internet ze wbudowaną weń decentralizacją budzi niepokój wielu środowisk. W obecnym kształcie burzy bowiem dominację pseudoelit medialnych mówiących ludziom jak mają myśleć.

To prawda, że niemal nieograniczone możliwości wyboru zapewniane przez Sieć niosą z sobą pewne zagrożenia, z drugiej jednak strony  poszerzają dostęp do treści niewygodnych dla możnych tego świata. Wolność Sieci zostanie zatem zapewne ograniczona – pytanie, jak bardzo. Życie toczy się dalej i zarówno internautom, jak i dostawcom treści pozostaje myśleć jak radzić sobie w nowej rzeczywistości.

Marcin Jendrzejczak

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2018-09-12)

 


 

Koniec z wolnością słowa w Internecie. Parlament Europejski poparł ACTA2 [AKTUALIZACJA]

Koniec z wolnością słowa w Internecie. Parlament Europejski poparł projekt dyrektywy o prawie autorskim. 12 września będzie czarnym dniem dla wolności słowa. Własnie przeszła  pozornie mająca chronić prawa autorskie, a w praktyce wprowadzająca ogromną cenzurę w Internecie ustawa. Tego wam politycy nie zapomnimy. 

Za projektem hańby opowiedziało się 438 europosłów, przeciw było 226, a wstrzymało się od głosu 39. 

Było to drugie podejście do projektu dyrektywy o prawie autorskim. Na początku lipca europosłowie odrzucili stanowisko komisji prawnej PE, teraz propozycja projektu uzyskała większość. Deputowani zgłosili ponad 250 poprawek.

Główne zastrzeżenia budziły dwa artykuły procedowanego prawa: nr 11 wprowadzający podatek od linków oraz nr 13 nakładający obowiązek filtrowania treści przez platformy.

Jest jednak także artykuł 3, który „ogranicza dostępność tak zwanej technologii text and data mining”. W praktyce oznacza on poważne utrudnienia dla małych firm zajmujących się rozwojem sztucznej inteligencji.

O zagrożeniach związanych z ACTA2 pisali w swoim stanowisku wikipedyści:

„Aktualna treść dyrektywy nie aktualizuje prawa autorskiego w Europie i nie promuje uczestnictwa w społeczeństwie obywatelskim, a zagraża wolności online i tworzy przeszkody w dostępie do sieci”.

„Nowe prawo może prowadzić nawet do tego, że filtry i restrykcje uniemożliwią poszukiwania artykułów w wyszukiwarkach internetowych” – dodano.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji ostrzegają przed „cenzurą w internecie” i końcem wolności w sieci, natomiast ich zwolennicy wskazują, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

Najważniejsze poprawki złożone do propozycji stanowiska europarlamentu w tej sprawie dotyczą wyłączenia start-upów oraz małych i mikrofirm spod nowych regulacji. Niektórzy europosłowie obawiali się, że objęcie wszystkich przepisami nowej dyrektywy zaszkodzi konkurencyjności UE. „To może być decydujące; przepisy powinny przejść” – powiedziało  źródło zbliżone do prac w tej sprawie w europarlamencie.

Zastrzeżenia budzi art. 13 projektu dyrektywy, który wprowadza obowiązek filtrowania treści (pod kątem praw autorskich) oraz art. 11 dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Eurodeputowani są w tej sprawie podzieleni nie tylko wewnątrz grup politycznych, ale też w poprzek narodowych reprezentacji. W głosowaniu 5 lipca za odrzuceniem stanowiska przygotowanego przez komisję prawną opowiedziało się 318 deputowanych, przeciwko było 278, a 31 wstrzymało się od głosu.

Projekt przepisów przewiduje m.in., że platformy takie jak Google, YouTube czy Facebook, będą musiały systematycznie skanować udostępniane przez swoich użytkowników treści, takie jak wideo czy muzyka, pod kątem przestrzegania praw autorskich. Mniejsze firmy obawiały się kosztów jakie będą się z tym wiązały.

Obecnie serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez użytkowników, muszą natomiast bezzwłocznie usunąć lub zablokować materiał, jeśli podejrzewają, że jest on nielegalnego pochodzenia. KE zaproponowała zaostrzenie tych regulacji, by odgórnie zobligować administratorów serwisów do monitorowania aktywności klientów. Ma to chronić artystów, których utwory są powielane bez ich zgody, np. na YouTube.

Projekt nowego prawa wskazuje też m.in. jakie elementy artykułu dziennikarskiego mogą być publikowane przez agregatory treści bez konieczności wnoszenia opłat licencyjnych. Regulacje wymagają, by platformy (takie jak Facebook) płaciły posiadaczom praw autorskich za publikowane przez użytkowników treści albo kasowały takie materiały.

Wokół regulacji odbywał się i trwa silny lobbing wielu grup interesów. Przeciwko zapisom dyrektywy są m.in. platformy internetowe; Wikipedia w Polsce została w ramach protestu wyłączona na 24 godziny. Przepisy popierają za to wielcy wydawcy prasowi argumentując, że tworzenie wysokiej jakości dziennikarstwa, czy walka z fake newsami wymaga odpowiednich nakładów.

Niestety dziś wolność słowa dostała ogromny cios. Po raz kolejny wielkie koncerny zmonopolizują treści w internecie. Cenzura nadchodzi!

Nczas.com/ PAP

Za: Najwyższy Czas! (12/09/2018)

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: , ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=104238 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]