Zmiana paradygmatu Kościoła?

Aktualizacja: 2018-09-5 9:58 am

Adhortacja Amoris Laetitia to symbol zmiany paradygmatu i zachodzącej dziś „rewolucji kulturalnej”. To prawdziwe pęknięcie katolickiej teologii moralnej. Zaakceptowanie tej sytuacji oznacza akceptację relatywizmu moralnego – mówi José Antonio Ureta, autor książki „Zmiana paradygmatu papieża Franciszka”, w rozmowie z brazylijskim miesięcznikiem „Catolicismo”.

Czym jest promowana dziś w Kościele „zmiana paradygmatu”?

− W tradycyjnym rozumieniu paradygmat to model bądź standard, którego należy przestrzegać. W dziedzinie filozofii nauki termin zmiana paradygmatu – będący tłumaczeniem paradigm shift: pojęcia przedstawionego przez Thomasa Kuhna – stał się tożsamy z nowym systemem lub modelem pojęciowym, który całkowicie przekierowuje dalszy rozwój badań. Przyjęta w powszechnym użyciu i poza sferą nauki zmiana paradygmatu oznacza – według znanego pisarza George’a Weigla – dramatyczną, nagłą i nieoczekiwaną zmianę w ludzkiej myśli, a więc coś na kształt nowego początku.

Można to odnieść do pontyfikatu papieża Franciszka?

− Myślenie o nowym modelu pojęciowym dla Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa jest – delikatnie mówiąc – przedsięwzięciem bardzo śmiałym. Kościół katolicki otrzymał w depozycie Boże Objawienie, którego niezmienne treści zostały wyjaśnione przez stałe i spójne na przestrzeni dwudziestu stuleci Magisterium Kościoła. Niemniej jednak to sam papież Franciszek użył owego terminu, wyrażając pragnienie, by radykalna zmiana paradygmatu zainspirowała odważną rewolucję kulturalną w katolickiej edukacji akademickiej. Można o tym przeczytać w niedawnej konstytucji poświęconej katolickiemu nauczaniu uniwersyteckiemu.

Pojęcia takie jak „rewolucja kulturalna” i „zmiana paradygmatu” przywodzą na myśl ideę zerwania lub nieciągłości w stosunku do poprzednich modeli. Koncepcję ową odnosi się przede wszystkim do teologii moralnej, ta zaś obejmuje doktrynę społeczną Kościoła, w ramach której określa on swoje relacje ze współczesnym społeczeństwem. Dotyczy to najróżniejszych dziedzin, od nauki po gospodarkę, od polityki po dyplomację. Zgodnie z opinią zuchwałej grupy biskupów i niepozbawionych wpływów uczonych, we wszystkich tych obszarach potrzebna jest zmiana paradygmatu.

Co na to zwykli, świeccy katolicy?

− Nieliczni wierni zabierają głos, inni trwają w pełnej zakłopotania ciszy, wszyscy zaś pytają, dokąd zmierza Kościół i jakie otwierają się przed nim perspektywy. Istnieje powszechna obawa, że taka zmiana zagroziłaby jednemu z fundamentów Kościoła, to jest jego jedności. Debata na temat zmiany paradygmatu wskazuje na głęboki i wciąż rosnący podział. Emblematyczny przypadek dotyczy dwóch osobistości kościelnych o szczególnej randze, a sprawa ma związek z udzielaniem sakramentów osobom rozwiedzionym, które ponownie zawarły związek cywilny. Dyskusja wokół tej kwestii wybuchła po propozycji kardynała Waltera Kaspera na konsystorzu w lutym 2014 roku i trwa do dziś.

Jedną ze wspomnianych osobistości jest kardynał Blase Cupich, arcybiskup Chicago. Swoje wystąpienie na konferencji w Cambridge opatrzył wymownym tytułem Rewolucja miłosierdzia papieża Franciszka: Amoris Laetitia jako nowy paradygmat katolicyzmu. Drugą postacią jest kardynał Gerhard Müller, emerytowany prefekt Kongregacji ds. Doktryny Wiary, który dziesięć dni później opublikował w amerykańskim piśmie „First Things” artykuł pod równie znaczącym tytułem: Rozwój czy zepsucie? Rozbieżność między nimi jest całkowita.

Arcybiskup Chicago broni potrzeby otwarcie rewolucyjnej zmiany paradygmatu w kwestii relacji między doktryną moralną a praktyką duszpasterską po to, by odpowiedzieć − jak chce papież Franciszek − na wołanie płynące z sytuacji współczesnego człowieka. Dla amerykańskiego kardynała zmiana taka polegać ma przede wszystkim na odwróceniu elementów: doktryna i prawo muszą być podporządkowane życiu takiemu, jakie wiedzie człowiek współczesny. Kościół ma już nie uczyć, lecz czerpać naukę z rzeczywistości społecznej oraz towarzyszyć ludziom w różnych sytuacjach, nie aspirując do narzucania im zbioru abstrakcyjnych i odosobnionych prawd. Zmiana paradygmatu polegać ma również na zrozumieniu, że Bóg jest obecny i objawia się nawet w sytuacjach, które Kościół definiował do tej pory jako grzeszne.

Do tego głosu dołączyło wielu innych prałatów, teologów i wybitnych uczonych z entuzjazmem odnoszących się do zmiany paradygmatu jako autentycznej odnowy Kościoła, jego głębokiej reinterpretacji, ponownego odczytania Pisma Świętego i Ewangelii oraz nowej koncepcji misji zbawienia w świetle tego, co Bóg miałby objawiać współczesnym ludziom za pośrednictwem obecnych warunków społecznych.

W opozycji do podejścia kardynała Blase’a Cupicha stoją prałaci i teologowie, którzy – nawet jeśli uznają koncepcję zmiany paradygmatu za uprawnioną w takich dziedzinach jak nauka, polityka czy gospodarka – to jednak uważają ją za nie do przyjęcia w odniesieniu do interpretacji treści artykułów wiary. Wyróżnia się wśród nich kardynał Gerhard Müller, do niedawna Prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, który utrzymuje w swoim artykule na łamach „First Things”: Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki – to jest nasz paradygmat, którego nie zamienimy na żaden inny. Innego bowiem fundamentu nikt nie jest w stanie położyć obok tego, który już został położony, a którym jest Jezus Chrystus.

Jak postrzega Pan przyczyny projektu radykalnej zmiany w Kościele?

− Według kardynała Müllera, zwolennicy zmiany paradygmatu popadają w błąd modernizmu, a nawet gnostycyzmu, wprowadzają bowiem dziwaczną zasadę interpretacyjną, aby nadać zupełnie inny kierunek całemu nauczaniu Kościoła. Maskują tę operację, mówiąc o zmianie duszpasterskiej, tak naprawdę jednak polega ona na kapitulacji wobec starej pokusy dostosowania się do mentalności świata. Jak stwierdził niemiecki hierarcha, prawdziwy wzrost zrozumienia Objawienia Bożego nie dokonuje się z powodu jakiejś naturalnej konieczności ani z powodu liberalnej wiary w postęp. Kardynał Müller przypomina równocześnie, że autorytet papieskiego Magisterium opiera się na ciągłości z naukami wcześniejszych papieży. W końcu kto może zagwarantować, że dzisiejsza zmiana paradygmatu nie zostanie jutro uznana za nieaktualną?

Stanowisko kardynała Müllera jest jasne: Ci, którzy mówią o przewrocie kopernikańskim w teologii moralnej, przewrocie, który przemieniłby bezpośrednie łamanie Przykazań Bożych w chwalebną decyzję sumienia, opowiadają się wyraźnie przeciwko wierze katolickiej. Jeśli na tym polega zmiana paradygmatu, to stawienie oporu jest obowiązkiem sumienia dla wiernych, zgodnie z nauczaniem świętego Pawła i komentarzem, jakim opatrzyli ów fragment Ewangelii święty Augustyn i święty Tomasz z Akwinu.

W niektórych diecezjach osoby żyjące more uxorio z osobą niebędącą prawowitym małżonkiem dopuszcza się do Sakramentu Ołtarza, uzasadniając tę praktykę adhortacją Amoris Laetitia. Czy to zmiana paradygmatu w praktyce?

Amoris Laetitia to symbol zmiany paradygmatu i zachodzącej „rewolucji kulturalnej”. Wielcy teologowie i myśliciele katoliccy postrzegają tę adhortację jako pęknięcie teologii moralnej. Zastosowanie się do płynących z niej wniosków byłoby równoznaczne z zaakceptowaniem moralnego relatywizmu, prowadzącego do praktykowania prawdziwych świętokradztw w sferze nierozerwalności małżeństwa oraz do praktycznej akceptacji związków cudzołożnych w imię duszpasterstwa „wcielonego” w konkretnym życiu ludzi.

W trakcie pontyfikatów poprzedzających obecny Stolica Apostolska z naciskiem podkreślała, że katolicy powinni stawać w obronie wartości niepodlegających negocjacjom. Dziś sytuacja wydaje się inna.

− Na obronę takich wartości stanowczo wskazywał Benedykt XVI. Niestety, obrona wartości niepodlegających negocjacjom została w wyraźny sposób porzucona przez papieża Franciszka. W swego rodzaju programowym manifeście jego pontyfikatu, jakim był wywiad udzielony ojcu Antonio Spadaro, redaktorowi naczelnemu „La Civiltà Cattolica”, stwierdził on: Nie możemy zatrzymywać się tylko nad kwestiami związanymi z aborcją, małżeństwami homoseksualnymi i używaniem środków antykoncepcyjnych. To nie jest możliwe. Nie mówiłem zbyt wiele o tych rzeczach i zostało mi to wypomniane. Natomiast kiedy się o tym mówi, należy mówić w odniesieniu do konkretnej sytuacji. (…) Duszpasterstwo nie powinno obsesyjnie skupiać się na przekazywaniu i narzucaniu wielu niepowiązanych ze sobą doktryn.

Jak podkreślił papież Franciszek, w obecnej chwili należy znaleźć nową równowagę. Zresztą w jednym z wywiadów Ojciec Święty stwierdził, że nigdy nie rozumiał określenia „wartości niepodlegające negocjacjom”. Przytoczę pewien przykład: papież Franciszek wielokrotnie kierował wyrazy sympatii w stronę Marca Pannelliego i Emmy Bonino. A kim są te osoby? To przywódcy Partii Radykalnej działający na rzecz zalegalizowania we Włoszech rozwodów, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro, aborcji, eutanazji i homoseksualnych związków cywilnych.

Dziękuję za rozmowę.

©Catolicismo

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=103681 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]