Jerzy Giedroyc, „Polityka”, Żydzi

Aktualizacja: 2009-06-10 10:57 am

Od redakcji:
Jerzy Giedroyc (1906-2000) uważany jest za niemal wzorcowego przedstawiciela kierunku liberalnego, demokratycznego, antynacjonalistycznego. Stał się także punktem odniesienia dla politycznej rusofobii, panującej w Polsce od kilku ładnych lat. Tymczasem prawda jest znacznie bardziej skomplikowana. Przed wojną Giedroyc był zwolennikiem tzw. nurtu mocarstwowego, który bynajmniej do demokratycznych nie należał. Także jego stosunek do mniejszości narodowych daleki był od wzorca lansowanego przez np. „Gazetę Wyborczą”.

Warto przy tej okazji przypomnieć opracowanie zbiorowe pt. „Polska idea imperialna”, które Giedroyc swoim nazwiskiem (jako redaktor) uwierzytelniał. Niniejszym przypominamy fragment tej książki poświęcony kwestii żydowskiej (tytuł „Problem żydowski”). Także dlatego, żeby pokazać, że sprawa ta była podnoszona, mniej więcej w takim samym naświetleniu, przez wszystkie nurty polityczne II RP. Nadużyciem i fałszowaniem historii jest więc obciążanie za „antysemityzm” wyłącznie obozu narodowego, co jest dla wielu bardzo wygodne. Oto tekst z „Polskiej idei imperialnej”:

„Charakter wystąpienia programowego, zawartego w tej broszurze, określa bliżej ostatni jej rozdział pt. „Krystalizacja opinii publicznej w Polsce”, do którego pozwalamy sobie odesłać czytelnika. Na tym miejscu pragnęlibyśmy tylko dodać kilka uwag dotyczących strony redakcyjnej broszury. Jest ona wynikiem szeregu zebrań dyskusyjnych urządzonych przez współpracowników oraz sympatyków czasopisma „Polityka”. Celem zredagowania opinij przeważających na tych zebraniach powołano specjalny komitet w osobach: Adolfa Bocheńskiego, Aleksandra Bocheńskiego, Stanisława Skwarczyńskiego i Kazimierza Studentowicza. P. Adolf Bocheński opracował zagadnienie polityki zagranicznej; p. Aleksander Bocheński problem mniejszościowy (z wyłączeniem kwestii żydowskiej); p. Stanisław Skwarczyński zagadnienia rolne; resztę zaś p. Kazimierz Studentowicz, odpowiedzialny równocześnie za ostateczną redakcję całości. Komitetowi, zwłaszcza zaś ostatecznemu redaktorowi broszury pozostawiono znaczną swobodą w ujmowaniu opinij wyrażonych na wspomnianych zebraniach, dbając jedynie o to, ażeby ogólny kierunek myśli oddawał wiernie nurtujące na nich nastroje.


Warszawa, wrzesień 1938.
ZA WYDAWNICTWO „POLITYKA” Jerzy Giedroyc

Przy traktowaniu problemu żydowskiego należy sobie przede wszystkim zdać sprawę z trojakiego rodzaju trudności.
Do pierwszych należą specyficzne właściwości rasy żydowskiej czyniące z niej element ludnościowy trudny do równorzędnego traktowania z innymi mniejszościami narodowymi. Żydzi nie mieszkają zwartą masą, lecz przenikają swymi wpływami wszystkie dzielnice kraju oraz wszystkie ugrupowania społeczne. Żyjąc w rozsypce wśród obcego im narodu, nie ulegają mimo to w przygniatającej większości, asymilacji. Wprost przeciwnie, z uporem bronią swej odrębności narodowej i religijnej. W stosunkach z autochtonami kierują się — pomijając nieliczne wyjątki — zasadami etyki niemożliwymi do przyjęcia dla społeczeństw chrześcijańskich. Ich interesy narodowe każą Im w dodatku opowiadać się stale po stronie silniejszego. Oportunizm ten uderza w same podwaliny spoistości państwowej, która jest w chwilach ciężkiej próby wystawiona przez obecność tego rodzaju elementu na poważne niebezpieczeństwo.
Należy w dodatku uwzględnić wielki stosunkowo odsetek ludności żydowskiej w Polsce; zdać sobie przy tym sprawę z faktu, że wysokość tego odsetka jest prócz innych przyczyn przede wszystkim wynikiem celowego nagromadzenia Żydów na ziemiach polskich przez rządy rosyjskie. Liczebność Żydów w Polsce pogłębia fakt opanowania przez nich olbrzymiej ilości najpoważniejszych placówek gospodarczych do tego stopnia, że dzisiaj przeważna część przemysłu, finansów i handlu znajduje się w ich rękach. Zmianę tego stanu rzeczy normalnymi środkami konkurencji gospodarcze] utrudnia niesłychanie solidarny bojkot żydowski wszelkich wysiłków polskich idących w tym kierunku. Za wpływami gospodarczymi idą w końcu potężne wpływy żydowskie w polityce, prasie oraz głęboka penetracja kulturalna, zmierzająca oczywiście do osłabienia odporności społeczeństwa na zalew żydowski. Akcja ta nie cofa się przy tym przed podważaniem w społeczeństwie zdrowia moralnego oraz podkopywaniem gotowości bojowej narodu, starając się go zaprzęgnąć w rydwan różnego rodzaju międzynarodówek, najlepiej sprzyjających rozwojowi elementu żydowskiego. Drugi rodzaj trudności powstaje w wypadku odrzucenia doktryny rasistowskiej. Problem żydowski ulega wtedy poważnemu skomplikowaniu z powodu dość daleko idącego pomieszania rasowego ludności żydowskiej z ludnością tubylczą oraz przechodzenia szeregu jednostek na wiarę chrześcijańską. Do tematu tego powrócimy jeszcze na samym końcu rozdziału.
Trzecia kategoria trudności związanych z problemem żydowskim polega nie tyle na wyborze metod walki, ile na fakcie, że żadne z nich nie są w stanie doprowadzić w krótkim czasie do radykalnego zmniejszenia się odsetka ludności żydowskiej w Polsce. Sytuacja ta stwarza konieczność zastosowania polityki skutecznej na dłuższy dystans. Wejście na tę drogę wywołuje jednak wśród bardziej zapalnych jednostek odruchy zniecierpliwienia. Odruchy te doprowadzają do stawiania demagogicznych wprawdzie, ale zupełnie nierealnych postulatów, odwracając uwagę społeczeństwa od właściwych i jedynie skutecznych metod działania. Odruchy te skrupiają się przejściowo na drobnej ilości jednostek, chroniąc równocześnie doskonale szeroką masę żydowską przed naciskiem skuteczniejszych metod walki. Po fali ekscesów przychodzi bowiem zwykle reakcja opinii krajowej i zagranicznej, za nią zaś zarządzenia władz hamujące ekscesy; w międzyczasie zaś właściwe metody walki leżą w zupełności odłogiem.
Podchodząc do zagadnienia żydowskiego w Polsce należy sobie w pełni uświadomić wszystkie wymienione powyżej kategorie trudności. Z pierwszych powinniśmy wysnuć wniosek, że zagadnienie żydowskie w Polsce nie może być w ogóle traktowane jako problem mniejszościowy. Specyficzne właściwości rasy żydowskiej nie pozwalają jej uważać za trwały element ludnościowy. Stanowisko takie nie narusza w niczym ani poczucia praworządności ani też: zasad etyki katolickiej, lecz jest podyktowane konieczną obroną najbardziej żywotnych interesów narodowych.
Praworządność wymaga, ażeby walka z zalewem żydowskim toczyła się w ramach obowiązujących ustaw.
Tego też się domagamy, potępiając bezwzględnie wszelkie ekscesy antyżydowskie, prowadzące najprostszą drogą do kultu barbarzyństwa i zwyrodnienia uczuć. Etyka katolicka natomiast zabrania nawet ustawowego prześladowania Żydów w sposób uwłaczający ich godności ludzkiej; nie zabrania jednak w niczym słusznej obrony interesów narodowych przed gospodarczym oraz kulturalnym zalewem żydostwa.
Rezygnując z ekstremistycznych metod walki uwłaczających poczuciu sprawiedliwości oraz godności ludzkiej, jaką należy bezwzględnie uszanować w każdym człowieku, uzyskujemy równocześnie poważną korzyść natury politycznej. Należy sobie bowiem zdać sprawę, że nawet przy najbardziej energicznej walce z zalewem żydowskim co najmniej setki tysiące Żydów w Polsce na stałe tak czy owak pozostanie. Deptanie godności ludzkiej tych setek tysięcy musiałoby uczynić z nich trwałych i nieprzejednanych wrogów państwowości polskiej, co w żadnym wypadku nie mogłoby ułatwić naszej sytuacji wewnętrznej. Wprawdzie i stworzenie konsekwentnej presji gospodarczej obróci przeciwko Polsce nastroje mas żydowskich. Nastroje te będą jednak dużo mniej wrogie, niżby musiały być, gdyby równocześnie z walką gospodarczą stosowano metody ekstremistyczne w postaci konfiskaty majątków i osobistego prześladowania. Po wtóre walka gospodarcza z chwilą złamania gospodarczej przewagi Żydów z konieczności rzeczy osłabnie, co pozwoli na ostateczną normalizację stosunków.
Jako najbardziej uczciwe załatwienie sprawy żydowskiej musi się oczywiście uznać emigrację nadmiaru ludności żydowskiej z Polski. Emigrację tę należy wszelkimi środkami popierać, usuwając rozliczne trudności stojące na jej drodze. Za specjalnie nielogiczne musi się też uznać żądanie emigracji przy równoczesnym stosowaniu zarządzeń, takich jak konfiskata majątków i rygorystyczne ograniczenia dewizowe, które z natury rzeczy wszelką emigrację w samym zarodku stłumić muszą; chyba że się normalną emigrację pragnie zastąpić ucieczką przed osobistym prześladowaniem, od czegośmy się stanowczo odcięli.
Ograniczenie się jednakie do postulatu emigracyjnego musiałoby być uznane za dowód złej wiary, ponieważ jest oczywistym, że Żydzi w odpowiedniej ilości oraz dobrowolnie nie wyemigrują. Jedynym środkiem, który ich do tego zmusić potrafi, jest celowa presja stosowana na wszystkich odcinkach życia gospodarczego. W miarę tego dopiero jak coraz szersze masy żydowskie zaczną w Polsce tracić środki egzystencji, okażą one skłonność do szukania zarobku gdzie indziej. Wywieranie na Żydów presji gospodarczej jedynie tylko w drodze normalnej konkurencji jest z przytoczonych już względów absolutnie niewystarczające. Normalna konkurencja musi zostać poparta następującego rodzaju zarządzeniami:

1. Numerus clausus na wyższych uczelniach oraz w wolnych zawodach.

2. Nieprzyjmowanie Żydów na posady publiczne, specjalnie zaś na żadne kierownicze stanowiska.

3. Oddawanie dostaw rządowych firmom chrześcijańskim. Należy sobie jednak zdać sprawę z tego, że w wielu wypadkach brak jest w ogóle dostatecznie odpowiedzialnych firm chrześcijańskich, tak że polityka ta może się rozwijać jedynie w miarę rozwoju polskiego stanu posiadania.

4. Polityki gospodarczej, która by skierowała do handlu i przemysłu element chłopski przywykły do minimalnych wymagań i w związku z tym najbardziej zdolny do skutecznej walki konkurencyjnej z placówkami żydowskimi.

5. Ustawowego zezwolenia na propagandę firm chrześcijańskich we formie spisu tych firm; zakazu anonimowych firm ukrywających żydowskich właścicieli; zakazu zmiany nazwisk itp.

6. Obsadzenia wszystkich stanowisk politycznych i gospodarczych o decydującym znaczeniu dla państwa wyłącznie przez rdzennych Polaków, tylko oni bowiem mogą dawać pełną gwarancję, że na swych stanowiskach
wykażą dostateczną dbałość o interesy państwa.

Zdajemy sobie sprawę, że wymienione metody walki stworzą bardzo ciężkie warunki egzystencji dla masy żydowskiej. Dopiero one jednak zmuszą Żydów do szybkiej emigracji, międzynarodową zaś finansjerę żydowską do udzielenia tej emigracji odpowiedniego poparcia.
Za specjalnie ważną rzecz uważamy stanowcze odseparowanie się od rozkładowych wpływów kultury żydowskiej. W tym celu należy oddzielić prasę żydowską od chrześcijańskiej, wprowadzając zakaz finansowania oraz redagowania pism polskich przez Żydów, jak również nakaz ujawniana żydowskich organów prasowych przez odpowiednie tytuły. Potępiamy barbarzyńskie prześladowania rzetelnych zdobyczy kulturalnych jedynie dlatego, że są one ewentualnie dziełem osób żydowskiego pochodzenia, domagamy się jednak bezwzględnego usunięcia ze szkoły, teatru, kina i innych środków oddziaływania na umysłowość społeczeństwa sprytnie przemycanych tendencyj, mających na celu podkopanie tężyzny moralnej oraz gotowości bojowej narodu.
Doceniając w pełni powagę problemu żydowskiego, potępiamy jednak rasistowskie podejście do niego sprzeczne zresztą w sposób zasadniczy z doktryną Kościoła katolickiego. Dlatego też jednostki, które jeszcze przed odzyskaniem niepodległości łączył ścisły związek duchowy z narodem polskim, nie powinny podlegać żadnym ograniczeniom. To tolerancyjne stanowisko powinno w zasadzie odnosić się również do osób, które przeszły na wiarę chrześcijańską. Kryterium to otwiera jednak szeroko wrota szkodliwemu oportunizmowi. Dlatego też mogłoby ono mieć zastosowanie tylko w odniesieniu do osób, które by całym swym życiem udowadniały ideowość swych pobudek. Konieczną w tym wypadku byłaby czynna współpraca władz kościelnych głównie powołanych do oceniania tego rodzaju czynników.
Pozostaje w końcu otwartą kwestia osób żydowskiego pochodzenia solidaryzujących się całkowicie z interesami narodu polskiego, nie chcących jednak zmienić wyznania właśnie celem uniknięcia zarzutu oportunizmu. Stanowisko tego rodzaju jednostek jest ze wszech miar godne uznania. Należy też spodziewać się, że pomimo olbrzymich praktycznych trudności znajdzie się kryterium pozwalające na indywidualne traktowanie podobnych wypadków”.

Przedruk: „Polska idea imperialna” (wstęp Jerzy Giedroyc), Warszawa 1938, ss. 42-48
Nr 23-24 (7-14.06.2009)

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=10244 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]