Przyjadą, pogadają, odjadą…

Aktualizacja: 2018-04-13 11:06 am

I nadal nic się nie zmieni. Polonia pozostanie skłócona i podzielona właśnie, przez niektórych z tych, którzy o ten Wielki Front Patriotyczny przyjechali apelować. Nie mogę się nadziwić intelektualistom, o imponującym dorobku twórczym, którzy nie chcą zadać sobie trudu sprawdzenia, kto ich zaprasza, czyje działania będą wspierać i promować swoimi nazwiskami, czy wreszcie, jaki sens ma kolejne „sympozjum”, w Amerykańskiej Częstochowie, skoro wszyscy wiedzą, że cztery poprzednie nie zaowocowały najmniejszym, pozytywnym rezultatem. Wystarczy rzucić hasło: Budujemy Wielki Front Patriotyczny i historycy, dziennikarze, politycy, intelektualiści różnej maści jadą, lecą, przybywają. –Pokryją mi podróż, zapłacą za referat,  pomieszkam w hotelu, będę ważny przez dwa dni, dadzą jeść, pozwolą zaprezentować poglądy, a więc będę opiniotwórczy. Ani przez chwilę nie zastanawiają się, kto i, z kim ma ten „wielki front” budować. Nie wnikają, czy przypadkiem nie są to ludzie, którzy niedawno rozbili Polonię, nie wnikają, czy przypadkiem zapraszający ich „działacze” nie mają wyroków sądowych (co z tego, że za przestępstwo drogowe, co z tego, że za znęcanie się nad zwierzętami?), –zaprosili, to jadę. Nieważne, czy zapraszająca ich organizacja jest zarejestrowana, czy też działa nielegalnie, a co za tym idzie prowadzi nielegalną działalność finansową. Oni, – zapraszani chcą być ważni, a jeszcze, jak przy tym dorobią co nieco do pensji… Grzech odmawiać.

Po kilkugodzinnej debacie ogłoszony zostanie komunikat, że powstało coś w rodzaju Frontu Jedności Polonii; pierwszym prezesem został ten, który już jest prezesem gdzieś tam, drugim prezesem został…., itd, – skarbnik, sekretarz, komisja rewizyjna.

Znowu będzie „napad” na dom, któregoś z decydentów, zginie laptop, przepadną rozliczenia i tak w kółko, co roku ten sam teatrzyk kilku aktorów, którzy stają się coraz mniej wiarygodni, albo wręcz nielubiani. A „intelektualiści” będą przyjeżdżać, „panowie” z W-wy będą przywozić prezesów  w teczkach i na największej tragedii będą budować swoje autorytety, upajać się swą mądrością, patriotyzmem głębokim i „ważnością” wśród Polonii. Niestety, kiedy propagatorami takich akcji są ludzie, którzy wsławili się likwidacją świetnie działających organizacji polonijnych, ludzie, którzy bez zmrużenia oka oczerniali mających ogromne dokonania działaczy polonijnych, to trudno wówczas o sympatię dla, tego rodzaju akcji, a tym bardziej o wzięcie w nich udziału. Że, niby wsparte konsulatem, ambasadą, intelektualistami? Obecny konsul w N. Jorku zdążył już udowodnić, że nie ma pojęcia, co się dzieje, lub działo w Polonii. A intelektualiści…? Napisałem to wyżej, – nie wnikają. Był kilka lat temu zjazd Klubów GP w Doylestown. Przyleciał Sakiewicz, Piekarczyk, Kapuściński. Dyskusja na całego; Goście: prof. prof. Binienda, Nowaczyk, dr Berczyński, mec. Maria Szonert. Hasło Sakiewicza „silna Ukraina, to silna Polska” brylowało na klasztornych salonach. Po pierwszym dniu debaty Klub GP w Filadelfii, działający fenomenalnie, zorganizował kolację i spotkanie towarzyskie wszystkich uczestników w Domu Polskim. Trwało do około drugiej w nocy. Wreszcie rozchodzimy się do samochodów, aby wrócić do hotelu u Braciszków w klasztorze, gdy jeden z biesiadników trąca mnie w łokieć i mówi: patrz. Spojrzałem w kierunku wskazanym oczami kolegi i … zostawię to mojej pamięci… Na drugi dzień, sesja pożegnalna, nic się się nowego nie dzieje; pożegnanie, najlepsze życzenia, abyśmy w siłę rośli. Wstajemy, zasuwamy krzesełka, gdy nagle Tomasz Sakiewicz, twórca tzw. „strefy wolnego słowa”, jakby od niechcenia rzuca w kierunku delegatów: „Acha, szanowni państwo, chciałem jeszcze ogłosić, że od dziś Kluby GP w USA mają swojego koordynatora, – zdecydowałem, że koordynatorem będzie pani Agatka z Chicago. Proponuję też, abyście rozważyli możliwość finansowego zadeklarowania się w ramach pomocy finansowej, żeby Agatka nie musiała sprzątać i mogła się sumiennie zająć klubami”. Myślałem, że mi się to śni. Po tych słowach podszedł do Sakiewicza przewodniczący KGP z Filadelfii i zwrócił mu uwagę, że „panią Agatę, to tak średnio znają w USA i że dużo lepszą kandydaturą byłby przewodniczący z N. Jorku.” Twórca „wolnego słowa” syknął jednak: nie ma takie opcji, mianowałem Agatę i tak zostanie, przynajmniej na najbliższy rok. Od tego dnia rozpoczęła się regularna wojna W-wy z Klubem w Filadelfii, a ściślej z jego założycielem i przewodniczącym, Romanem Milkowskim. Atakował Sakiewicz, Kapuściński, Piekarczyk (słynny telefon, ciemną nocą do klubu w Kanadzie: jak będziecie bronić klubu w N. Jorku i Filadelfii, to pożałujecie). Atakowała Agatka, atakował niejaki Rosowski. Postanowiłem zabrać głos w obronie klubu w Filadelfii, bo coraz wyraźniej było widać wyraźny plan odsunięcia R. Milkowskiego i zastąpienia go niejakim Antoniakiem. W pewnym momencie Sakiewicz (Strefa Wolnego Słowa), rozesłał do wszystkich klubów w USA i Kanadzie maila, w którym m. in. napisał: Jeśli Janusz Sporek nie zmieni swojego nastawienia do nas i do całej sprawy związanej z klubem w Filadelfii, to będę musiał podjąć drastyczną decyzję odnośnie jego osoby. Przyznam, że zrobiło się wspomnieniowo-komunistycznie: Sakiewicz będzie musiał. Odechciało mi się pracy w Klubie Gazety Polskiej, odechciało mi się w ogóle, jakiejkolwiek współpracy z Sakiewiczem, Kapuścińskim i Piekarczykiem. I dzisiaj Tomasz Sakiewicz przyjeżdża do Stanów i wespół z człowiekiem, który pomógł mu rozwalić wspaniałą grupę patriotów, chce apelować i pouczać Polonię, jak budować „Wielki Front Patriotyczny”. Trzeba mieć sporo tupetu. Moje doświadczenia i doświadczenia moich przyjaciół są, póki co bardzo negatywne i dotyczą w szczególności kilku osób, którym nigdy wiecej nie mielibyśmy ochoty zorganizować najmniejszego nawet spotkania z Polonią. Są to: Anna Fotyga, Adam Kwiatkowski, Antoni Macierewicz, Tomasz Sakiewicz, Ryszard Kapuściński, Paweł Piekarczyk. Kolejnym „kandydatem” jest Andrzej Duda, który usilnie pracuje nad tym, aby spalić polonijne mosty. Szkoda. Miało być tak fajnie.

Jan Sporek

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=101100 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]