Tradycyjni katolicy zmarginalizowani i ocenzurowani na presynodzie młodych

Aktualizacja: 2018-03-28 6:00 pm

Isaac Withers, 21-letni stażysta w Biurze Prasowym Konferencji Biskupów Anglii i Walii, który niedawno zdobył licencjat na University of Birmingham, przez wiele lat związany z duszpasterstwem młodzieży, został oddelegowany na presynod młodych w Watykanie. Działacz katolicki był jednym z redaktorów dokumentu końcowego, który już wywołał ogromne kontrowersje wśród uczestników dyskusji grupy zainicjowanej na Facebooku. Okazuje się, że nie odzwierciedlono w nim w należyty sposób przeważającej liczby uwag osób domagających się lepszego dostępu do Mszy trydenckiej.

„Kościół dał mi tak wiele możliwości duchowego wzrostu” – napisał niedawno Withers wskazując, że przez lata formowania miał możliwość odwiedzenia wielu ważnych miejsc, dopomożenia przyjaciołom. W Kościele odkrył Jezusa i sakramenty. W nauczaniu Kościoła odnalazł dobrze uzasadnione odpowiedzi na wiele nurtujących go pytań.

W tym roku episkopat oddelegował go jako jednego z około 300 młodych ludzi – w wieku od 16 do 29 lat – którzy zostali zaproszeni do Rzymu, by wziąć udział w „inauguracyjnym spotkaniu presynodalnym młodych ludzi”.

Celem spotkania było przygotowanie dokumentu, będącego swoistym „kompasem” dla biskupów, którzy wezmą udział w Synodzie Młodych w październiku tego roku. Dokument roboczy ma pomóc w lepszym zrozumieniu potrzeb i oczekiwań nowego pokolenia.

W swoim blogu zamieszczonym na facebookowym profilu biskupów brytyjskich Withers pisał o przewidywaniach i niepewności co do tego, co miało nadejść. „Kiedy dowiedziałem się, że będę przedstawicielem Anglii i Walii w tym tygodniu w Rzymie, żadna z instytucji episkopatu nie potrafiła wskazać mi, jak ma funkcjonować presynod. Mówili, że wiedzą, w jaki sposób odbywa się synod, ale to spotkanie presynodalne młodzieży było całkowicie nowym pomysłem” – czytamy.

„Byłem zaintrygowany – kontynuował – tym, w jaki sposób mamy opracować, zredagować i przygotować finalny dokument, który następnie trafi na październikowy synod biskupów z papieżem Franciszkiem na czele. Byłem naprawdę pod wrażeniem tego, jaka odpowiedzialność na nas ciążyła i uważam, że kryje się za tym papieska intencja, by między Kościołem a młodzieżą nie było filtra”.

Withers, który został wybrany podczas spotkania w Rzymie spośród 300 przedstawicieli jako członek małej, podstawowej grupy, mającej zredagować ostateczny dokument przedsynodalny, znalazł się nagle w centrum kontrowersji. Niektórzy uczestnicy zgromadzenia oskarżyli go i innych twórców dokumentu o „filtrowanie” dominujących wypowiedzi i oczekiwań młodych ludzi – uczestników grupy na Facebooku – pragnących lepszego dostępu do nadzwyczajnej formy Rytu Rzymskiego (Mszy trydenckiej), zachowania tradycji i obrony nauczania Kościoła.

Kontrowersje w szczególności dotyczyły rozdźwięku, jaki zarysował się pomiędzy poglądami grup roboczych w Rzymie a komentarzami umieszczanymi na Facebooku w grupie o nazwie „Synod 2018”, którą utworzono, by umożliwić młodym z całego świata dodawanie swoich przemyśleń do dokumentu.

Grupa na Facebooku liczyła 2 260 członków. Większość dyskutantów wskazała, że oczekuje od Kościoła większego dostępu do tradycyjnej liturgii.

Członkowie grupy na Facebooku – młodzi ludzie w ściśle określonym przedziale wiekowym – musieli wcześniej ubiegać się o dostęp do dyskusji. Musieli także zostać zatwierdzeni przez moderatorów.

Udział w dysputach był więc zamknięty. Ustalono także, że treści z forum nie będą publikowane na zewnątrz. Jednak po upublicznieniu ostatecznego dokumentu presynodalnego, osoby niezadowolone z jego wersji końcowej zaczęły ujawniać niektóre komentarze, wyrażając frustrację, iż duża liczba wniosków dotyczących udostępnienia tradycyjnej Mszy Świętej nie została odpowiednio odzwierciedlona w finalnym dokumencie.

„Jestem pewien, że jesteście już świadomi – czytamy w komentarzu z grupy na Facebooku – z pożaru w śmietniku, to jest z dokumentu presynodalnego z 2018 roku”. Inny post: „Zdecydowana WIĘKSZOŚĆ postów w grupie dotyczyła lepszego dostępu do Mszy trydenckiej, przywrócenia tradycji i większej czci podczas Mszy (czy to EF, czy OF)”. Komentator dodał: „wielu z nas doznało szoku stwierdzając, że nie ma o tym wzmianki w ostatecznym dokumencie” oraz „wielu młodych ludzi nie jest zadowolonych z obecnego stanu rzeczy, pomimo tego, w co finalny dokument przedsynodalny chciałby, byśmy wierzyli” – czytamy.

Withers z którym rozmawiali przedstawiciele portalu onepeterfive.com podkreślił, że „nie jest starannie wyselekcjonowanym sługusem Watykanu”.

Jego zdaniem, do pewnych wypaczeń doszło już na samym początku, wskutek „braku proporcji” w procesie komunikacyjnym między bezpośrednimi uczestnikami presynodu a grupami językowymi na Facebooku. Wzmianka o tradycyjnej Mszy pojawiła się na ostatniej stronie 20-stronicowego dokumentu końcowego.

„Niektórzy z nas uwielbiają współczesne charyzmatyczne ruchy, które skupiają się na Duchu Świętym; innych przyciąga milczenie, medytacja i nabożna tradycyjna liturgia. Wszystkie te rzeczy są dobre, ponieważ pomagają nam modlić się na różne sposoby” – czytamy w dokumencie.

Withers tłumaczył na forum Beth McMullen, dlaczego nie pojawiło się określenie „forma nadzwyczajna” Mszy. Mówił, że powód był prozaiczny. Chodziło o zrozumiałą redakcję tekstu. Zapytał libańskiego i latynoamerykańskiego redaktora, czy frazy „nadzwyczajna forma” albo „Msza łacińska” są dla nich zrozumiałe. Obaj powiedzieli, że nie wiedzieli, co miał na myśli, więc zdecydował się użyć określenia „nabożna liturgia”, mając nadzieję, że tego typu wyrażenie będzie bardziej zrozumiałe.

Withers zapytany o to, jak to możliwe, że dziesięć lat po wydaniu motu proprio Benedykta XVI „Summorum Pontificum”, ludzie w Kościele, którzy zostali zaproszeni do pracy nad presynodalnym dokumentem, nigdy o nim nie słyszeli, odparł: – Nie wydawało mi się to dziwne. Nigdy o nim nie słyszałem przed pójściem na studia i zamieszkaniem w pobliżu Oratorium w Birmingham. Nie byłem zaskoczony tym, że oni o tym nie wiedzieli – wyjaśnił.

Kilka osób, które miały za zadanie podsumować 1100 komentarzy, trzykrotnie użyły określenia „nadzwyczajna forma”, które konsekwentnie odrzucali moderatorzy i których nie zaakceptowali redaktorzy dokumentu końcowego. Co więcej, sami moderatorzy najpierw napisali, że „należy wyjaśnić, iż nie było żadnego spisku przeciwko tym, którzy preferują tradycyjne formy liturgii”, a potem zasugerowali, że „w ciągu tygodnia wyczuwaliśmy pewien rodzaj lobbingu, bo było więcej głosów mówiących o tradycyjnych formach liturgii niż faktycznie jest w rzeczywistości”.

Oskarżenia o to, że był jakiś zorganizowany wysiłek uczestników grupy anglojęzycznej, domagających się dostępu do tradycyjnej liturgii, oburzyło Beth McMullan, 29-letnią uczestniczkę grupy z Irlandii, która aktywnie uczestniczyła w dyskusji. McMullan powiedziała, że nie ma dostępu do tradycyjnej Mszy, ponieważ najbliższa odprawiana jest w kościele znajdującym się w odległości kilku godzin jazdy samochodem od jej miejsca zamieszkania.

„Jako młoda osoba, która ceni tradycję i właściwy kult, często czułam się dość odizolowana. Grupy młodzieżowe i grupy młodych dorosłych zasadniczo nie przyjmują osób ceniących tradycję. Zostałam oskarżona o to, że utknęłam w przeszłości i często czułam się jak dziwoląg. Jeśli kiedykolwiek wspomniałam o chorale gregoriańskim lub łacinie, często czułam się jak jakiś kosmita, jedyna osoba, która nie wiedziała, że ​​Vaticanum II pozbyło się tego rodzaju rzeczy” – komentowała.

McMullan podkreśliła, że gdy na grupie na Facebooku zobaczyła tak wiele komentarzy od ludzi, którzy czują i myślą tak samo jak ona o Kościele i liturgii, w końcu poczuła więź. „Wreszcie nie byłam dziwolągiem” – powiedziała redaktorowi onepterfive.com. „Sądzę, że gdybyśmy poprosili o Msze dla błaznów, a nawet o aborcję, nie byłoby takiego oskarżenia o lobbing. Czułam, że mam możliwość przemawiania, więc zrobiłam to. Podobnie jak wielu innych. Raz jeszcze wskazano palcami młodych ludzi, którzy są wierni Kościołowi, jakbyśmy byli w błędzie. W jednym z moich komentarzy zauważyłam, że czuję się tak, jakby… ci u władzy wiedzieli, że ponieważ jesteśmy wierni, nigdy nie porzucimy Kościoła. Zostaniemy i będziemy czuć się jak wyrzutki, podczas gdy Kościół będzie wbijał się w ziemię, próbując ugiąć się pod kaprysami świeckiej kultury” – dodała.

Matthew Leitner, 25-letni maszynista z Washington State, który brał udział w faceebokowej dyskusji podkreślił, że debaty „zawsze kręciły się wokół tradycji, czci i obstawania przy nauczaniu Kościoła”. „Wielu z nas czuło się zainspirowanych i pełnych optymizmu, że Ojciec Święty usłyszy coś na ten temat. Wielu z nas, przynajmniej w grupie angielskiej, troszczyło się o prawdę i piękno Kościoła, nie chcąc radykalnej zmiany. Oczywiście – kontynuował – ten optymizm szybko ucichł, gdy zobaczyłem dokument końcowy”.

Na stronie Reddit inny uczestnik grupy powtórzył zarzuty Leitnera. „Żałuję, że grupa presynodalna nie była otwarta” – napisał. „Wtedy wszyscy moglibyście zobaczyć, jak wielu jest zszokowanych i oburzonych, że użytkownicy Facebooka byli w dużej mierze zignorowani. Nie wiem, co robić – kontynuuje autor. Czuję, jakby jakieś słowa zostały włożone w moje usta. Biorąc pod uwagę zduplikowany charakter zespołu PR w Watykanie, ujawniony przy okazji incydentu z listem papieża Benedykta, nie mogę nie podejrzewać, że dokument został napisany i ukończony bez czytania internetowych komentarzy” – dzielił się swoimi spostrzeżeniami.

Withers kategorycznie zaprzeczył jakoby dokument został przygotowany przez jakieś utajnione kręgi w Watykanie. „Został napisany całkowicie przez zespół redaktorów” – powiedział, dodając, że nawet pod względem gramatycznym i stylistycznym to dzieło członków głównej grupy młodych ludzi. Ubolewał też, że po publikacji dokumentu pojawiły się tak duże kontrowersje, a sam dokument wykorzystywany jest jako „broń dzieląca w Kościele po wyrażeniu takiej jedności”.

Connor McLaughlin, 20-letni student teologii, psychologii i biznesu w Belmont Abbey College w Północnej Karolinie postrzega rzeczy inaczej. Powiedział, że ostateczny dokument był „straconą szansą dla młodzieży, aby dać całemu Kościołowi wyobrażenie tego, w co wierzymy i pragniemy”.

McLaughlin, który mówi, że jego pasją jest pomaganie swoim rówieśnikom „żyć wiarą we współczesności” poprzez filmy, które produkuje na swoim kanale YouTube – Rise Up Jerusalem – zgłosił się na ochotnika, aby pomóc założyć kilka kont mediów społecznościowych, w tym nową grupę na Facebooku dla tych, którzy poczuli się rozczarowani wynikiem procesu presynodalnego. Celem jest kontynuowanie pracy nad dokumentem, który ich zdaniem adekwatnie odzwierciedli obawy i oczekiwania młodych ludzi.

„Jak zapewne zauważyłeś – mówił McLaughlin redaktorowi onepeterfive.com – pojawiło się wiele kontrowersji po tym, jak ukazał się dokument presynodalny, w związku ze zignorowaniem wielu popularnych opinii”. McLaughlin dodał, że oprócz liturgii, inne wyzwania stojące przed młodzieżą nie znalazły odzwierciedlenia w ostatecznym tekście. Chodzi o stosunek do aborcji, relacje między mężczyznami i kobietami we współczesnym świecie, kwestię zdrowia psychicznego i bardziej szczegółowy wgląd w powołanie i rolę młodych w Kościele.

„Widząc, co się stało z Synodem o Rodzinie – mówił McLaughlin, odnosząc się do dobrze udokumentowanego zafałszowania procesu synodalnego oraz pracy „mafii St. Gallen” – nie pozwolę, by to samo stało się z Synodem Młodych. W tym celu wielu z nas będzie pisać listy do naszych biskupów, wyrażając zaniepokojenie zawartością dokumentu presynodalnego, oprócz tego składając petycje od młodych ludzi, twierdzących, że czują się źle reprezentowani w Kościele. W dalszej perspektywie spróbujemy napisać nasz własny dokument, aby przedstawić biskupom więcej szczegółów dotyczących Kościoła dzisiaj z naciskiem na różne problemy w różnych krajach” – tłumaczył.

McLaughin wskazał, że w swojej działalności i badaniach spotkał się – co go zresztą zaskoczyło – z dużą liczbą młodych gorliwych katolików, dla których wiara ma ogromne znaczenie. Ci katolicy – nawet funkcjonujący na co dzień w środowiskach niejako zanurzonych w progresywnych ideologiach, które wyraźnie wpłynęły na ich poglądy – pragną oderwać się od powierzchowności zdominowanej przez technologię kultury świeckiej lub, jak to określa presynodalny dokument, „kultury i dyktatury pozorów”. Młodzi poszukują głębi i tradycji. Można to – jego zdaniem – zaobserwować chociażby na przykładzie Aliny Oehler, 27-letniej niemieckiej teolożki i dziennikarki, która z jednej strony powiedziała grupie radykalnych feministek chcących zmienić Kościół, że popiera ich postulat, by kobiety mogły być kardynałami, z drugiej jednak wskazała, iż trzeba zauważyć, że rośnie zainteresowanie młodzieży tradycyjną Mszą łacińską.

Zdaniem McLaughina, tego typu opinia wyrażona publicznie byłaby nie do pomyślenia wcześniej, zwłaszcza w przypadku osoby o tak odmiennych poglądach. Dodał, że odbył wiele rozmów z uczestnikami presynodu i spotkał się z ogromnym rozczarowaniem. „To był proces, który się nie powiódł” – ocenił.

Źródło: onepeterfive.com.

AS

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: , ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=100774 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]